Wino na weekend – Crama Oprisor Caloian Fetească Neagră 2017

Powoli, bardzo powoli rumuńskie wina wchodzą na polski rynek. Pewnie nic je nie goni – w końcu w Europie, ba – na świecie, jest wiele rynków winiarskich, a widać, że polski rynek jest zdominowany przez producentów znanych krajów winiarskich i trudno się w nim rozepchać, by znaleźć swoją niszę. Ale powoli się zmiania i dobrze, bo nie tylko fakt konkurencji jakościowej, ale i tradycje importu win z tych ziem powinny skłaniać producentów wina w Rumunii do poszukiwania klientów w Polsce.

Kolejny dystrybutor – RoWinGood – przesłał wino z apelacji Delurile Olteniei z lokalnego szczepu fetească neagră (inne wino od tego dystrybutora opisałem tutaj). To klasyczna odmiana czerwonych winogron uprawiana w całej Rumunii i sąsiedniej Mołdawii, choć pojawiła się również za jej granicami, np. jako fekete leányka na Węgrzech. “Czarna dziewczyna” – brzmi ekscytująco i prawie jak nazwa kapeli heavy metal – ale daje wina bardzo zróżnicowane, w zależności od terroir oraz ręki winemakera.

Nazwa wina “Caloian” to nazwa rytuału, który ma na celu przywołanie deszczu, a w praktyce obfitych zbiorów. Praktykowany jest na Bałkanach i choć ten zwyczaj pochodzi zapewne z epoki przedchrześcijańskiej, to nadal się go wykonuje w trzeci wtorek po prawosławnej Wielkanocy. Caloian to lalka wykonana z gliny, szmat, słomy lub drewnianych gałązek. Ubierana jest w szaty i zakopywana. Jeśli komuś kojarzy się to z tradycją marzanny to jedynie rodzaj zbieżności – marzannę się topi, a sam rytuał ma na celu przegnanie zimy.

Caloian Fetească Neagră 2017 dekantowałem trzy godziny przed degustacją. Wprawdzie uprzedzano mnie, by dekantować godzinę, ale tak mi wypadło. Efekt – moim zdaniem bardzo dobry. Wino w pełni zaprezentowało swoje aromaty, choć i ciekawa ewolucję w trakcie. W kolorze wino bardzo ciemne, prawie czarne (ach, te czarnowłose dziewczyny), w zapachu czyste, głębokie i dojrzałe nuty wiśni. Przynajmniej na początek, bo w kieliszku wino rozwija się i już po kilku minutach pojawiają się aromaty śliwki, aronii i ściółki. A potem delikatne nuty skórzane. I te nuty pozostają w kieliszku. Ciekawie. W smaku dominują nuty owocowe, również owoce leśne. Kwasowość jest średnia, niezbyt zintegrowana, to wino może więc jeszcze poczekać na swój czas. Tanin prawie nie ma, ale jest lekki posmak goryczki, zupełnie jak u aronii. Wino w sumie złożone, ale i przyjemne w piciu.

Wino degustowałem do steka i z leka brakowało w nim kwasowości i tanin. Fakt – obroniło się, ale porównałem z Saint Emillion (no tak!) i francuski trunek był nieco lepszy w połączeniu z mięsem. Choć i trzy razy droższy. 🙂

Wino dobre, szczególnie pasowałoby do grilowanej wieprzowiny, może jagnięciny. Jak na fetească neagră wręcz przyjazne, ale może to kwestia dekantacji. Następną butelkę z ciekawości zdekantuję jedynie godzinę.

Jerzy Moskała

Advertisements
Wino na weekend – Crama Oprisor Caloian Fetească Neagră 2017

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s