Degustacja win z winiarni Strekov 1075 czyli jak smakuje naturalność

Chyba jednym z najlepszych porównań życia każdego człowieka to porównanie do podróży. Nie tylko dlatego, że podobnie jak życie każda podróż ma swój początek i koniec, ale również dlatego, że podróż to najczęściej ciągła zmiana. A zmiana – jak to kiedyś uświadomiła mi moja szefowa – wcale nie musi być zmianą na gorsze. Zaś punkt, do którego docieramy w naszej drodze, może być gorszy albo lepszy od tego, z którego wyruszyliśmy, ale na pewno jest inny.
Jeśli życie można porówna do podróży, to życie miłośnika wina można porównać do nieustającego pędu w poszukiwaniu nowości, w poszukiwaniu winnego “Świętego Graala”, wina doskonałego. I taki pęd potrafi czasami zagnać podróżnika w bardzo dziwne miejsca – w świecie wina takim miejscem są wina naturalne.

Zlatá Pivnica – © Jerzy Moskała

Wyjazd do Koszyc na Festiwal Wina NATURA VINUM dał mi szansę na udział w degustacji win z winiarni Strekov 1075 w piwnicy restauracji Zlatá Pivnica, w przeddzień imprezy. Sama degustacja pokazała mi świat win zupełnie inny od tego, który dotychczas znałem. To jest pewien rodzaj win, który w sposobie produkcji przywołuje winne duchy przeszłości, a smaki i aromaty są całkiem inne od tych, do których jesteśmy na codzień przyzwyczajeni. To nie tylko bardzo często prostota, ale raczej sięgnięcie do aromatów i smaków z dzieciństwa – zsiadłego mleka od krowy, soku wyciśniętego z kwaszonej kapusty, ogórków kwaszonych czy żurku. Bo naturalna kwasowość i powstałe w ten sposób aromaty i smaki to ważki element tych win.

Burczak czy nie burczak? – © Jerzy Moskała

Na pierwszy ogień poszło wino, które z wyglądu do złudzenia przypominało sławnego morawskiego burczaka. Nie, żebym miał cokolwiek przeciwko burczakowi – ale to było jednak zaskakujące. Jednak ani aromaty zapachowe, ani smak tego wina nie przypominał już sławnego owocowego napitku, którego zresztą trudno nazwać winem. A przynajmniej takim nie jest w myśl przepisów fiskalnych…

To wino to Nigori 2018, o którym Zsolt Sütő ze swadą opowiadał. Bo jest to wino jedyne w swoim rodzaju, w tym przypadku jeszcze młode, jeszcze pracujące, gdzie kwasowość i owocowość tego wina emanowała tak niezwykłą świeżością, jakiej jeszcze dotychczas nie napotkałem.

Kolejne wina emanowały podobnymi cechami, świeżością i naturalnością.

Veltlin 2017 – © Jerzy Moskała

Veltlin 2017 mimo charakterystycznego mętnego wyglądu dawało niezwykle czyste aromaty w zapachu, zaś w smaku ciekawą owocowość współgrająca z taką sama naturalną kwasowością, które mi się kojarzyło z sokiem spod kapusty lub ogórków. Zresztą skojarzenie niezwykle pozytywne.

Kolejne wino to Vlasky Rizling 2013, emanujące pomarańczowym kolorem i bardzo świeżym i czystym aromatem. W smaku dość zaskakujące, bo jednocześnie wino świeże, jak i zoksydowane, z jakimś echem przypominającym olaszrizlingi z Somló . Podobne nuty mineralne, nieco podobna oksydacja, choć stylistycznie wino ciągnące w innym kierunku. Podobne aromaty można było odnaleźć we Vlaski Rizling 2014, choć ten okazał się znakomicie zbalansowany, nieco mniej kwasowy i z delikatna nutką ostrości. Znakomity – jeśli będziecie mieli szanse musicie bo spróbować.

Fred nawet big Fred – © Jerzy Moskała

Czerwone to przede wszystkim Fred – wino będące kupażem szczepów portugieser i alibernet. Wino o niezwykłych aromatach owoców, mięsa skóry i ziół w smaku pokazuje silną kwasowość, wręcz kiszonkowatość. Ale w tym szaleństwie jest metoda, bo wino doskonale współgra z prostymi, codziennymi potrawami np. kiełbasą z warzywami. To wino codzienne, proste, nawet zamknięcie jest na kapsel (takiego zamknięcia nie widziałem od lat).
Klasyczna Frankovka Modra 2013 czy Alibernet to ciekawe wina w mniejszym stopniu prezentujące swoja odrębność. Aromaty ściółki leśnej, owocowość i wysoka kwasowość są wizytówka obu win, choć Alibernet pokazuje silniejszą głębię. To wina o mocnej koncentracji w niezwykłym rustykalnym stylu. Koniecznie jako wina do spróbowania i oceny – w mojej świetnie komponowało się z kuchnią fusion – kuskus z gulaszem o aromatach śliwki.
Strekov 1075 w swojej nazwie nawiązuje do daty pierwszej pisemnej wzmianki o tej miejscowości. To symbol zakorzenienia w tradycji i sięgania do rozwiązań z przeszłości. Stąd prowadzenie 12 hektarowej winnicy bez używania chemii, z ręcznym zbiorem winogron (co oczywiste) i produkcja win nawiązujących do przeszłości. Zsolt Sütő to człowiek bardzo bezpośredni, a jego opowieści o winnicy i winach są zrozumiałe dla Polaków nawet wtedy, gdy są w języku słowackim. Do spotkania z nim i jego winami gorąco zachęcam – nawet jeśli nie staniecie się ich wielbicielami na pewno ich nie zapomnicie.

Jerzy Moskała

Degustacja win z winiarni Strekov 1075 czyli jak smakuje naturalność

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s