Adega Cooperativa do Cartaxo Barbeitos Collection Tinto 2015 Tejo

Jakże silny jest wpływ niektórych serwisów społecznościowych w sprzedaży win mogą się przekonać sprzedawcy w czasie różnego rodzaju akcji i promocji. Widok biegających wśród regałów klientów z wydrukami polecanych win staje się coraz częstszą sytuacją obserwowaną w sklepach. Choć ich wpływ czasami nie do końca działa – bo klienci czasem i tak wiedzą swoje.

Przykładem jest to wino z Barbeitos – produkt z Portugalii całkiem ostro potraktowany przez wiodący serwis winiarski. Mimo tych cen dość spora sprzedaż tego trunku zainteresowała moją skromną osobę, by zweryfikować, jakie w istocie to wino jest.

Wino o bardzo silnej koncentracji i wyjątkowo ciemnym kolorze. W zapachu dominują nuty ciemnych owoców o koncentracji dżemu i alkohol – w końcu jest go 14%. W smaku wino o mocnych nutach owoców, dużej kwasowości i nutach alkoholowych. Średnie w długości o miękkich taninach.

Wino do wybitnych nie należy, w sumie mocno rozczarowujące. Choć może się spodobać rodakom – dość tanie, mocno ekstraktywne i raczej z tych mocniejszych.

Wino z gatunku – można wypić. Zakup własny w Auchan.

Jerzy Moskała

Advertisements
Adega Cooperativa do Cartaxo Barbeitos Collection Tinto 2015 Tejo

Kierunek Tokaj – wyprawa po złote wino

Jest sobotni, deszczowy poranek. Olaf, Paweł, Robert i ja niczym Argonauci Jazona wyruszamy w podróż nie po złote runo (kto by się tam zajmował kawałkiem baraniego futra, nawet złotego), ale po wino. Wino z Tokaju. Złote Aszu.

Lexus2.jpg

Srebrny Lexus GS 300h mknął przez budzącą się Warszawę, a ja w półśnie rozmyślałem o Węgrzech. Ostatni raz byłem tam, dokładnie w Budapeszcie, siedem lat temu. Jak wiele się od tego czasu zmieniło. Wówczas byłem zszokowany sprzedażą win na bazarkach przez rolników w 5 litrowych PET-ach z flmastrowymi opisami bezpośrednio na butelce, co zawiera. A zatem merlot sąsiadował z chardonnay, a czasami opis ograniczał się do słowa szaraz (czyli wytrawne). Bo czy niałe czy czerwone to kazdy widzi. Tokaj to jednak zupełnie inne wino pochodzace z regionu znanego i lubianego, a historia współpracy Polski z Węgrami to również historia picia win węgierskich przez Polaków. Począwszy od Stefana Batorego węgrzyny, a były to głównie wina tokajskie, na stałe zagościły na szlacheckich i magnackich stołach. Ten wspaniały czas przerwały najpierw rozbiory Rzeczpospolitej, później epidemia filoksery, a ostatecznie dobiły rządy komunistyczne i w Polsce, i na Węgrzech. I choć „gulaszowy socjalizm” Janosa Kadara potrafił w uspołecznionym winnicach Tokaju uprawiać winną latorośl, to wina już nie potrafił wytworzyć. Zamiast niego przysyłano do bratniej Polski słodkawe ersatz’e, które zbudowały wyjątkowo negatywne skojarzenie na przyszłość.

Nasz Lexus połykał kilometry niczym Dzielny Wojak Szwejk kufle wielkopopowickiego piwa, a my mijaliśmy tymczasem Kielce, kierując się na południe, na Gorlice. Olaf puszcza audiobooka Roberta Makłowicza – Cafe Museum. Z głośników płynie charakterystyczny głos autora, czytającego własną książkę, która wprawdzie nie traktuje bezpośrednio o węgierskim winie, lecz o dawnych Austro-Węgrzech, a to się przeciez w naturalny sposób wiąże. Trochę zdziwiony kultem autora dla cesarza Franciszka Józefa, cesarzowej Sisi i wspaniałej monarchii obejmującej tak wiele narodów centralnej części Europy rozmyślałem o przedostatnim habsburskim władcy Austrii, Węgier, Czech, części Polski, Chorwacji, Słowenii, a po aneksji również Bośni i Hercegowiny. Po prawdzie raczej kojarzył mi się on z nieudacznikiem, który nie tylko stracił północno-wschodnie Włochy, nie wygrał w czasie swojego panowania żadnych wojen, a do tego ratował swoje trzeszczące w szwach państwo tajną policją, która ścigała karczmarzy za obsranie przez muchy obrazu Najjaśniejszego Pana.

IMG_9961.JPG

Lexus przekracza linię Wisły, a ja myślę o związkach Polaków i Węgier. O Władysławie III poległym pod Warną, Stefanie Batorym, ale przede wszystkim o generale Bemie i udziale Polaków w powstaniu 1848. O bitwie pod Limanową z grudnia 1914 roku, gdzie węgierscy huzarzy pod wodzą pułkownika Othmara Muhra w szturmie i walce wręcz pokonali rosyjskie wojska biorące w kleszcze Twierdzę Kraków. No i o pomocy węgierskiej z 1920 roku, kiedy to madziarskie naboje posłużyły polskim karabinom maszynowym do powstrzymania bolszewików na przedpolach Warszawy. A też o węgierskiej odpowiedzi na propozycję Hitlera w 1939 o wspólnym uderzeniu na Polskę – premier Węgier odpowiedział: “Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe”. No i o historii najnowszej – o pomocy Polaków Węgrom po powstaniu w Budapeszcie w 1956. Zresztą wtedy Polska była jedynym krajem, którego ludność na masową skalę niosła Węgrom pomoc. Ta wspólna historia obecna jest do dziś – Polacy nadal podświadomie i świadomie traktują Węgrów jak przyjaciół. I pewnie vice versa.

IMG_0035.JPG

Lexus pnie się pod górę na przełęcz, gdzie przekraczamy granicę ze Słowacją. Niegdyś była to granica z Węgrami, bo Słowacja była przez 1000 lat częścią Węgier, traktowana jako Górne Węgry. Dziś jako samodzielne państwo jest dla nas pomostem na Węgry. Traktat w Trianon w 1920 roku w olbrzymim stopniu ograniczył historyczne Węgry tworząc na ich terenie nowe państwa: Słowację i Chorwację, która stała się częścią Jugosławii. Węgry utraciły wtedy nie tylko dostęp do morza, ale i 2/3 ludności. Co ciekawe wśród krajów, które zyskały na terenach węgierskich była też nowo utworzona Republika Austrii, która przejęła zachodnie części komitatów Sopron, Moson i Vas, z których utworzono prowincję Burgenland. Do dziś zwolennicy dawnych Węgier naklejają na samochody nalepki z mapą Królestwa Węgier sprzed 1914 roku – to zazwyczaj zwolennicy Jobbiku.

Krótki postój na słowackiej stacji benzynowej daje przedsmak win tokajskich – tu w ofercie znajdują się tokaje słowackie. Na nie jeszcze przyjdzie czas – dziś ruszamy po tokaje węgierskie. Po węgierskie Aszu.

Ostatni naszej srebrzystej maszyny skok i granica z Węgrami. Zaraz za nią rozpoczyna się obszar Tokaju. Wita on nas mglisto – nad winnicami mgły, panuje silna wilgoć, wzgórza parują. Ale nic to – zaraz się zaczyna przygoda – przed nami złote wina!

cdn

Jerzy Moskała

P.S. Wyprawa po złote wino w sposób ewidentny kojarzy się z mitem o wyprawie Argonautów pod wodzą Jazona. Ale dla tych, którym pierwsza część tytułu – Kierunek Tokaj – skojarzył się z jednym z filmów wojennych produkcji polskiej – skojarzenie jak najwłaściwsze.

Kierunek Tokaj – wyprawa po złote wino

Wino na weekend – Château Pesquié Quintessence Côtes du Ventoux 2011

Z północnych stoków masywu Ventoux, tego przekleństwa kolarzy uczestniczących w Tour de France, pochodzi jedno z najciekawszych win południa Côtes du Rhône – La Quintessence. Wino wykonane w 80% z gron szczepu syrah i 20% z grenache było w 50% leżakowane w beczkach z francuskiego dębu przez 12 miesięcy. Po 6 latach od produkcji jest dziś znakomite do picia i cieszenia się – jest jednym z ciekawszych win francuskich, z jakimi miałem okazję sie zapoznać. Cały niezwykle interesujące jest to wino, ktore nie tylko specjaliści, ale i zwykli “winopijcy” ocenią niezwykle wysoko.

Wino skoncentrowane i niezwykle ciemne. W zapachu dominują nuty owocowe i ziołowe – malina, lukrecja i inne zioła. W ustach mocny, ciemny owoc, zbalansowany z kwasowością i miękkimi taninami. Wino niezwykle smaczne, długie, wręcz dostojne.

Wino znakomite do dziczyzny, choć może być też winem kontenplacyjnym. Pieczona szynka z dzika znakomicie pasowałaby do tego wina.

Wino bardzo dobre. Zakup własny.

Jerzy Moskała

 

 

Wino na weekend – Château Pesquié Quintessence Côtes du Ventoux 2011

Dolna półka – Igrejinha Castelão Tinto 2016

Trzecie z win oferowanych przez Auchan win Ingrejinha to wino czerwone. Butelka i metka są analogiczne, jak w przypadku wina różowego (opisywane tutaj) oraz białego (opisywane tutaj), zaś szczep, z którego wino zostało wytworzone, to castelão. A zatem ten sam, co w przypadku wina różowego.

Różnice z tamtymi winami objawiają się najpierw w cenie. Wynosi ona poniżej 10 zł, co jest ewenementem nawet jak na półki supermarketowe. Jest to zatem oferta nawet nie dla poszukiwaczy win tanich, ale desperacko poszukujących najniższych cen. I tak cena jest właśnie dla tego wina. A co za nią dostajemy?

W kolorze wino dość ciemne, choć należy się liczyć, że wraz z przebywaniem na półce będzie jaśniało (butelka nie jest opalizowana). W zapachu win daje aromaty ściółki leśnej, lecz są one dość wycofane. W smaku wino atakuje kwasowością i tanicznością, jak również jakimiś dość nieprzyjemnymi przyduchami. Całość niezbalansowana, kwasowość jest dominująca, w efekcie mamy wino nieprzyjemne, sugerujące koniecznie sięgnięcie po coś do przegryzienia. Np. ser, bagietkę czy wędlinę.

Chyba wino czerwone jest najsłabsze z trójki win Igrehinja. O ile w przypadku różowego, choć z pewnymi zastrzeżeniami, można był się cieszyć smakami, a szczególnie zapachem, w przypadku białego wino było pijalne, to czerwone jest trudne do akceptacji. Może do grilla, na koniec imprezy, do ostatnich kaszanek i kiełbasek podejdzie.

Wino nie polecane. Można, tylko po co. Zakup własny w Auchan.

Jerzy Moskała

Dolna półka – Igrejinha Castelão Tinto 2016

Wino na weekend – Duc Larochet Pinot Noir 2012

Ile de Beauté to region winiarski IGP na wschodnim wybrzeżu francuskiej wyspy Korsyka. Wyspa położona między Prowansją a Toskanią w swoisty dla siebie sposób łączy ducha kultury kuchni i wina Francji i Włoch, kreując własny, specyficzny styl.

Poza winami z tradycyjnych korsykańskich szczepów jak sciacarello czy niellucio (czyli korsykańska wersja szczepu sangiovese) na wyspie pojawiają się również szczepy ogólnoświatowe, jak np. merlot czy syrah), w tym również pinot noir. Podobnie jak w przypadku włoskiego pinot nero wina z tego szczepu znacznie jednak różnią się od burgundów, zarówno pod względem stylu, jak i jakości. Duc Larochet Pinot Noir 2012 to przykład korsykańskiej wersji wina z pinot noir i do tego w wersji już dojrzałej, pięcioletniej.

W kolorze wino dostało już ceglaste nuty i kolor zmienia się na lekko brunatny. Zapach tego wina to nuty ciemnych owoców i ściółki leśnej. W smaku pięknie już ułożone i zbalansowane – smaki ciemnych owoców są zgrabnie połączone ze kwasowością na średnim poziomie i miękkim, tanicznym finiszem. Całość ułożona i dojrzała – wino zdecydowanie gotowe do wypicia.

A do czego serwować? Świetne było do policzków wieprzowych w sosie z grzybami. Tu połączyły się nuty leśne wina i samej potrawy (grzyby) dając znakomity spektakl smakowy. Równie dobrze wino sprawdziłoby się do potraw z dzika czy jelenia, nie zapominając o dzikiej kaczce czy kuropatwie.

Wino dobre. Wino otrzymane do degustacji z Przestanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

 

Wino na weekend – Duc Larochet Pinot Noir 2012

Dolna półka – Igrejinha Fernão Pires Moscatel Graúdo Branco 2016

Kolejnym winem dostępnym na dolnych półkach winiarskich Auchan jest biała Igrejinha. Podobnie jak różowy “braciszek” opisywany tutaj wino to jest zapakowane w prostą butelkę supemarketową, nad którą nie warto się rozwodzić.

Wino ma kolor słomy, trochę ciemniejszy niż słomkowy, i zostało wyprodukowane ze szczepów fernão pires oraz moscatel graúdo. W zapachu świeże nuty owocowe i mineralne, w smaku już gorzej, jest kwasowość, jest mineralność, jest i nieco owocowości, ale wszystko to krótkie i nieułożone. Nie czuć specjalnie nut moscatelowych w tym winie – producent nie podaje proporcji, ale raczej gron tego szczepu nie było zbyt wiele.

Wino w sumie pijalne przy mocnym schłodzeniu butelki. Raczej dla niewymagających konsumentów, dla których kluczem jest cena ok. 13 zł za butelkę.

Zakup własny w Auchan.

Jerzy Moskała

Dolna półka – Igrejinha Fernão Pires Moscatel Graúdo Branco 2016

Wino na weekend – Vega de Nava Crianza Ribera del Duero 2011

Na kolejny wrześniowy weekend warto się zastanowić nad nieco poważniejszym winem, niż codzienne. Wina z hiszpańskiej apelacji Ribera del Duero mogą być taką propozycją ze względu na cechy, które tak często łączą się znakomicie z polską kuchnią – spora koncentracja, silne nuty ciemnych lub leśnych owoców, wysoki poziom alkoholu (aby współgrał z tłustymi elementami naszej kuchni, rzecz jasna). Wydaje się, że Vega de Nava Crianza Ribera del Duero 2011 takim winem właśnie jest.

Wino na pierwszy rzut oka gęste, ciemne i skoncentrowane. W kolorze dominują nuty ciemne, idące w kierunku czerni. Zapach wina zdominowały nuty leśne – jagody i jeżyny, a także grzyby i przyprawy. Choć nie jest to zapach ściółkowy, bo owocowość ma charakter dominujący.

W smaku pyszne, solidne wino. Nuty owocowe to nadal owoce leśne, jagody ale też lukrecja. Kwasowość jest wyczuwalna, acz umiejętnie schowana. Taniny miękkie, dają długi, przyjemny finisz. Wino eleganckie, choć powinno się je raczej zdekantować po otwarciu (ewentualnie po prostu zostawić otwartą butelkę na godzinę), dzięki temu smaki się lepiej połączą, alkohol, dość wysoki bo 14% się schowa, wino będzie przyjemniejsze do picia. Znakomicie będzie współgrało z pieczoną szynką czy żeberkami.

To, co temu winu można zarzucić, to okropna etykieta. Może to taki pomysł na regały w supermarkecie, ale tak dobremu winu przydałaby się lepsza prezentacja.

Wino wytworzone w 100% z tinta del pais (tempranillo). Wino dobre. Zakup własny w Auchan za 27 zł.

Jerzy Moskała

 

 

Wino na weekend – Vega de Nava Crianza Ribera del Duero 2011