Wina na weekend – burgundy

W gościnnych progach nowootwartego winebaru WINSKY odbyła się w ostatni wtorek degustacji win, prezentowanych z portfolio Boutique Konesera przez Piotra Klimczyka, właściciela sklepu i znanego importera win francuskich. Sam sklep od otwarcia zlokalizowany jest w Galerii Północnej, choć właściciel planuje uruchomienie kolejnego punktu.

Motywem przewodnim degustacji była czerwona Burgundia, a zatem na degustacja objęła wina czerwone z tego jakże cenionego regionu Francji. Co więcej – wszystkie wina były w 100% ze szczepu Pinot Noir, uczestnicy mieli więc szansę zapoznać się z prawdziwymi burgundami.

Wina pochodziły z trzech regionów Burgundii: Cotes des Nuits, Cotes de Beaune i Cotes Challonaise. Poszczególne wina wykazywały cechy poszczególnych regionów, co nie znaczy jednak, że się od siebie nie różniły. A różnice te były czasem znaczące.

Na pierwszy ogień poszły wina z Cotes de Nuits.

IMG_20171212_192017.jpg

Haut Cotes des Nuits ‘Les Dames Huguettes’ 2014 to wino, którego nazwa nawiązuje do nieużywanego już współcześnie żeńskiego imienia Hugette. “Panie Huguette’y” to być wino stylizujące się na belle epoque, choć konia z rzędem temu, kto wie, jak wtedy smakowały wina. To wino ma stosunkowo jasną barwę, rzec można bardzo burgundzką, zaś jego zapach to truskawki, maliny,  trochę żurawiny, liści, ściółki i dymu. Zapachy więc złożone, rozwijające się w miarę otwierania się w kieliszku, dając przedsmak tego, co znajdziemy w smaku.

A w smaku pojawia się całkiem przyjemna owocowość, powtarzająca nuty zapachowe, przechodząca w długą kwasowość, a następnie w nuty taniczne. Te trzy kroki smakowe w tym winie była ładnie ujęte – jeden po drugim – dając bardzo przyjemny smak wina. Finisz długi, pozostawiający w ustach ułożone taniny. Wino całkiem przyjemne, szczególnie jako uwertura do kolejnych win.

IMG_20171212_193333.jpg

Gevrey-Chambertin ‘Les Crougeots’ 2012 to wino już pięcioletnie, mające już nieco inną strukturę od poprzednika. W kolorze widoczna jest ewolucja w kierunku ceglastym, może nie jest tak jasne jak poprzednik, ale nadal w dość jasnych tonacjach. W zapachu wino daje bardzo ciekawe aromaty owocowe, ale również aromaty ziół i liścia laurowego. W smaku znacznie bardziej delikatne, owocowe, choć owoc otwiera się dość powoli, kwasowość przechodzi w taniczność, choć i taniny są lekko miękkie, jakby nieco wycofane. Wino jako całość wydaje się dość elegancjie, ale lekko wycofane i trzeba mu czasu by się otworzyło i pokazało swoje zalety.

Wino zdecydowanie do delikatnych potraw, gdzie subtelność smaku wymaga zastosowania równie subtelnego wina. A zatem delikatne pasztety, fois gras, delikatne wędliny czy sery. Takie wino pokazuje wtedy swój urok, choć może z lekka dekadencki.

IMG_20171212_195510.jpg

Nuits-Saint-Georges 1er cru ‘Les Poulettes’ 2014 w nazwie przypomina żartobliwe określenie francuskich dziewcząt. Określenie “kurczaczki” może i jest słodkie w swoim brzemieniu, ale wino jest jak najbardziej poważne. W kolorze wino ma nieco ceglaste nuty i jest troszeczkę ciemniejsze od poprzedników. W zapachu obok silnego owocu pojawiają się nuty wiejskiej kiszonki, nuty ziemiste, skóry, a następnie nuty herbaciane. W smaku wino kusi różnorodnymi nutami owocowymi, przechodzącymi w silną kwasowość i delikatne taniny. Wino jest nieco zróżnicowane w zapachu i smaku, jednak bogate i wieloznaczne.

Wino bardzo dobre i zdecydowanie do serwowania z najróżnorodniejszymi potrawami – od klasycznej wołowiny po burgundzku, przez pieczoną kaczkę, po pieczoną wieprzowinę smarowaną fois gras. Spektrum możliwości jest olbrzymi.

IMG_20171212_201323.jpg

 

Fixin 1er cru ‘Clos de la Periere’ Monopole 2013 to ostatnie wino z Cotes de Nuits serwowane tego wieczoru.

Wino w kolorze dość mocno czerwonym pokazuje, że wino jest jeszcze stosunkowo młode. Ma “zaledwie” cztery lata. Dla wielu burgundów to jeszcze wiek dziecinny – warto po nie sięgać najwcześniej po 5-7 latach. W zapachu wino podobnie jak poprzedni pokazuje nuty owocowe oraz wiejskiej kiszonki. W smaku wino pokazuje owoc, silną kasowość i całkiem mocne, wysuszające taniny. Wino długie z lekko pieprzną nutką na samym końcu.

Wino zdecydowanie za młode, za świeże na picie. Warto by jednak je przechować w piwnicy 5, a może nawet 15 lat, bo pokazuje, jak olbrzymi ma potencjał starzenia. A dwudziestoletni burgund może odpłacić się za cierpliwość znakomitą jakością i, przepięknym smakiem i aromatem.

IMG_20171212_203849.jpg

Santenay ‘Clos du Genet’ 2013 to pierwsze wino z kolejnej apelacji – Cotes de Beaune. Apelacja położona nieco bardziej na południe niż Cotes des Nuits znana jest nie tylko z win czerwonych, ale również białych. Te białe burgundy to najczęściej wina ze szczepów chardonnay czy aligoté, które francuscy kucharze z chęcią wykorzystują do sosów.

Ale wracając do Santenay – wino jest w kolorze dużo bardziej czerwonym niż poprzednicy. Wyraźny pierścień na obrzeżu wina pokazuje, że jest ono jeszcze stosunkowo młode. W zapachu wino oferuje znacznie mocniejsze nuty owocowe – truskawki, nieco wiśni i porzeczek. Do tego kiszonka analogicznie jak w przypadku poprzedników. W smaku już różnice są dużo znaczniejsze – mocny owocowy smak przechodzi w kwasowość, a następnie taniczność. Z tym, ze taniny są miękkie i drobne. Całość zauważalnie krótsza od poprzedników, ale całkiem przyjemna. Burgund, można rzecz, bardziej przyjacielski i oswojony.

IMG_20171212_204805.jpg

Savigny-Les-Beaune Vieilles Vignes 2014 to wino o podobnie silnym, czerwonym kolorze. To chyba cecha win z Beaune, że te burgundy nie są tak jasne jak u win z winogron leżących na północy. Nawet, jeśli to jest zaledwie kilka czy kilkanaście kilometrów.

W zapachu wino daje niezwykłe spektrum zapachów –  owoce porzeczki, wiśnie, w tle pojawia się śliwka, tarnina, kawa, pieczeń wołowa czy lukrecja. Takie bogactwo aromatów wcale nie razie – wręcz przeciwnie – pokazuje niezwykłe bogactwo tego wina. W smaku równie dobrze – znakomity owoc, kwasowość i taniny są równo ułożone i wspaniale współgrają.

Do takie winka aż chce się steka wołowa, czy chociaż befsztyka tatarskiego, który na miejscu w WINSKY jest zresztą znakomity.

Ledwo można otrząsnąć się po przeżyciach na stół wjeżdża kolejne wino – Pommard Michelle Philipon 2015.

IMG_20171212_210851.jpg

Pommard to zresztą legenda – nie tylko nazwa miejscowości w Burgundii – to również synonim znakomitego wina. Wina zresztą drogiego, bo wszystkie pommardy są niezwykle cenne.

To wino o niezwykle intensywnym jak na burgundy kolorze oczarowało niezwykłym bogactwem nut owocowych w zapachu. Można stać lub siedzieć i wąchając odkrywać coraz to inne nuty, wraz z otwieraniem się wina. W smaku wino równie urokliwe, choć może nie tak długie jak inne Jednak warto. To chyba najlepsze wino tego wieczoru pokazujące bogactwo Burgundii.

IMG_20171212_213244.jpg

Mercurey 1er cru ‘Clos des Grans Voyens’ 2014 to wino z innego regionu – Côte Chalonnaise. To region położony jescze dalej na południe. Widać to było nie tylko w silnym kolorze, ale również w równie silnej owocowości tego wina. I to zarówno w zapachu, jak i w smaku. Poza tym wino było podobne do swych kuzynów z innych regionów – silne i złożone nuty owocowe, nuty skóry, ściółki leśnej, nieco kiszonki wiejskiej. W smaku wino dawało nuty owocowe ładnie przechodzące w kwasowość, a następnie w taniny – wszystko bardzo dobrze ułożone. I choć nie jest to wino klasy Pommard – jednak bardzo przyjemne i ciekawe. Szczególnie ciekawym byłoby wypróbowanie połączenia tego wina z serami – szczególnie z serami dojrzewającymi jak brie, czy z serami miękkimi i górskimi.

Merkury kończył naszą degustację win czerwonych, a trzeba przyznać, ze ósemka z Burgundii robiła wrażenie. Mimo wielu wspólnych cech wina te różniły się nie tylko między regionami, ale i między sobą. Pokazując w ten sposób bogactwo i klasę win burgundzkich.

Wina dostępne w Boutique Koneser (jeszcze), a być może wkrótce również w winebarze WINSKY nad Wisłą.

Jerzy Moskała

 

 

 

Advertisements
Wina na weekend – burgundy

Moutard – dyskretny urok szampana

Czwartkowa degustacja win musujących i szampanów od Moutarda – właściciela winnica w Szampanii i północnej Burgundii przypomniała mi po raz kolejny, jak niezwykłym trunkiem są szampany. Degustacja z udziałem grona doświadczonych dziennikarzy i blogerów winnych została zorganizowana przez Piotra Klimczyka, właściciela sklepu Boutique Konesera w Galerii Północnej w Warszawie. A szampany i wina musujące z Burgundii były ich głównymi bohaterami.

Spośród 12 degustowanych win zwróciłem uwagę na dwa niezwykłe:

Moutard Brut Rose de Cuvaison 2014 to dojrzewający 36 miesięcy szampan różowy. Zatem nieprzystający do standardowego wyobrażenia szampana jako wina białego. Wino to mimo 5 g cukru resztkowego miało znakomicie zbalansowany smak i aromaty tostowe i maślany wspaniale zharmonizowane z długą kwasowością tego wina. Wino bardzo dobre. Cena na półce tego wina to 157 zł.

Moutard Vignes Beugneux to z kolei wino białe, ale w 100% wykonane z Pinot Noir. A zatem wino białe z czerwonych winogron, emanujące niesamowitym i złożonym zapachem i przepięknym długim smakiem pełnym elegancji i fantazji. Wino znakomite warte swojej ceny – 190 zł.

Obok szampanów warto zwrócić uwagę na cremanty od tego producenta. O ile szampany podukowane są w Côte des Bar, na południu Szampanii, o tyle cremanty wytwarzane są na północy Burgundii, w Chablis, a dokładnie w okolicach Yonne. To mniej więcej na tej samej wysokości geograficznej. Cremanty Moutarda nie dają wprawdzie takich doznań jak szampany, ale mimo znacznie niższej ceny (69 lub 79 zł) stanowią znakomity wybór dla tych, którzy szukają win jakościowo przewyższających popularne prosecco czy cavę, przy niższym niż za szampany budżecie.

Jerzy Moskała

(zdjęcia ze strony producenta)

Moutard – dyskretny urok szampana