Wino na weekend – Luna Argenta Rosso Toscana IGT 2015

Kiedy na naszym stole ma wylądować stek to moje skojarzenia winne zazwyczaj idą w kierunku Bordeaux, czasem win ze szczepu malbec z Argentyny czy cabernet sauvignon z RPA. Ale ostatni raz, kiedy planowałem wino do steka z rostbefu, przyszło mi do głowy wino, nie będące takim oczywistym wyborem. Supertoskan, czyli czerwone wino z Toskanii idące wbrew obowiązującym tam od lat regulacjom apelacyjnym. Bo jak przypasuje kombinacja sangiovese ze szczepami bordoskimi uprawiana na południu Toskanii do kawałka krwistej wołowiny?

Luna Argenta Rosso Toscana 2015 to wino wyprodukowane ze szczepów sangiovese, merlot, cabernet sauvignon oraz ciliegiolo. Ten ostatni to endemiczny szczep toskański, czasem stanowiący uzupełnienie w Chianti. Nazwa nawiązuje do określenia “wiśniowy”, co chyba nie tyle dotyczy koloru, co raczej zapachu i smaku. Wino rzeczywiście w zapachu wykazuje się aromatami wiśni, czarnej porzeczki i śliwki, ale również znajdziemy tam kako, czekoladę i nuty wanilli. W smaku niezwykle skoncentrowane i soczyste, o sporej kwasowości i przyjemnych taninach. Całość bardzo ładnie zbalansowana, choć jak na mój gust mogłaby spokojnie jeszcze kilka lat poczekać.

Wino świetnie przypasowało do steka medium rare przyjemnie komponując się z krwistością mięsa i lekko słodkawymi nutami krwi. Wydaje się, że supertoskan może być następnym wyborem do steka, który należy sobie zapamiętać.

Wino dostępne w Przystanek Wino/Paryska 28. Wino bardzo dobre.

Jerzy Moskała

IMG_20181125_131951[1]

Advertisements
Wino na weekend – Luna Argenta Rosso Toscana IGT 2015

Blogerska degustacja win z RPA – wina z Alvi’s Drift i Kanonkop

Dzięki uprzejmości KaapVino – Finest Wines of South Africa zespół blogerów winnych i foodowych miał możliwość ocenić przekazane wina i dopasowane do nich potrawy na kolejnej, cyklicznej imprezie blogerskiej. Dobór win z Południowej Afryki podyktowany był nie tylko względami zmiany pór roku (wina południowoafrykańskie, choć produkowane w gorącej strefie klimatycznej, znakomicie pasują do polskiej jesieni i zimy), ale również chęcią sprawdzenia ich z nowoczesną kuchnią. Rolę Gospodyni – mistrzyni noża i widelca – przyjęła Dominika Bień z Nóż i Widelec, zaś w obiedzie uczestniczyły blogerki Anna Kotlińska-Bubała z Projekt Winnica oraz Gosia Partyka z Enowersytet.pl wraz z towarzyszącymi im osobami.

Tym razem impreza odbyła się w konwencji obiadu, nie kolacji, a na niego składały się następujące dania: przystawka i dwa dania główne. Do tego odpowiednio dobrane wina według celu degustacji i zasad łaczenia win z potrawami. A zatem kolejno …

Aperitif – Alvi’s Drift Thornlands MCC

IMG_2275.JPG
Alvi’s Drift Thornlands MCC – © Jerzy Moskała

Kieliszek wina musującego przed tak emocjonującym obiadem to nie tylko delikatne orzeźwienie, ale również otwarcie kubków smakowych na zbliżające się rarytasy. Alvi’s Drift Thornlands MCC to wino wytworzone metodą tradycyjną ze szczepów chardonnay i pinot noir. W przypadku tego wina tłoczeniu soku podlegały całe grona, a nie jak zwykle bywa odszypułkowane owoce, co miało wpływ na jego strukturę i aromaty. Wino  fermentowało w niskich temperaturach, a następnie leżakowało na osadzie przed wtórną fermentacją w butelce.

W efekcie uzyskano wino o dość ciemnym kolorze, z aromatami tostowymi, owocowymi (nieco jabłka i morelki) oraz migdałowymi. W smaku wino gładkie, dojrzałe, widać dość długo utrzymywane na osadzie. W efekcie dało to silne, dojrzałe aromaty.

To zdecydowanie ciekawe wino musujące, odbiegające od świeżości i owocowości (a w pewnym sencsie również prostocie) wielu “musiaków” spod znaków cava czy prosecco. Bardziej eleganckie i kontemplacyjne, doskonałe nie tylko na aperitif, ale nawet na finisz imprezy, w zastępstwie porto, madery czy kieliszka koniaku.

Wariacja nt sałatki Cesar + Alvi’s Drift CVC Reserve 2016

IMG_6820.jpg
Wariacja nt sałatki Cesar + Alvi’s Drift CVC Reserve 2016 – © Dominika Bień

Sałatka Cezara to popularna i całkiem urocza przystawka dla obiadu bądź znakomite rozwiązanie jednodaniowe na lunch. Lekkość sałaty łączy się w nim z ekspresja smaków kawałków smażonej lub grillowanej piersi z kurczaka. Sałatka ta jest serowowana najczęściej z tartym parezanem, dressingiem oraz grzankami.

Wariacja nt. tej sałatki w wykonaniu Dominiki oparta została na nieco innych składnikach. Liście sałaty rzymskiej wraz dressingiem na bazie majonezu zostały obsypane kawałkami spieczonego boczku, nadającemu jej jeszcze bardziej wyrazisty, mięsny smak. Do takiego połączenia – lekkość sałaty z silnym wyrazem mięsnym – zaserwowano grzankę z białego pieczywa.

 

IMG_2283.JPG
Alvi’s Drift CVC Reserve 2016 – © Jerzy Moskała

To ciekawe podejście zostało podyktowane również przez towarzysza potrawy – Alvi’s Drift CVC Reserve 2016. Butelka tego wina, przekazana do degustacji,  była silnie oblepiona oznaczeniami medalów z różnych konkursów. Ale to co najważniejsze było w środku – wino, które jest kupażem trzech szczepów: chenin blanc, viognier i  chardonnay (CVC). Grona w tym winie były tłoczone w całości, a następnie sok fermentował w 300-litrowych beczkach na dzikich drożdżach. Pozostawione na osadzie dojrzewało w beczkach przez 11 miesięcy. Beczki w 1/3 były nowe, pozostałe używane.

Alvi’s Drift CVC Reserve 2016 jest w kolorze słomkowym, ale o dość sporej gęstości. W zapachu tego wina dominują nuty moreli, brzoskwiń oraz orzechów. W smaku jest ono znakomicie zbalansowane pełne głębi dojrzałych smaków owoców i migdałów. Przejście od tej dojrzałej owocowości przez kwasowość po długi finisz jest niezwykle przyjemnym doznaniem dla osoby konsumującej napój. Wino świetnie połączyło się z potrawą, gdzie z jednej strony współgrało z mocno mięsnymi nutami boczku, a z drugiej zostało dopełnione przez dressing na bazie majonezu. Zdecydowanie najlepsze wino i najlepsze połączenie tego obiadu.

Kaczka ze śliwką z roesti + Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 + Alvi’s Drift Pinotage 2017

IMG_6834.jpg
Kaczka ze śliwką + Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 – © Dominika Bień

Pomysł wypróbowania dwóch win do jednego dania nie jest specjalnie nowym, choć w tym przypadku miał na celu nie tylko ocenę tych konkretnych win, ale również stylistyki ich łaczenia z potrawą. Do tego zadania wytypowano udo kaczki, pieczone ze śliwką i serwowane na placku ziemniaczanym z grubo tartych ziemniaków.

Pierwsze wino do kaczego towarzystwa to Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 – wino będące kupażem pinotage w 38%, cabernet sauvignon 33%, merlot w 23% i cabernet franc w 6%. Wino dojrzewało przez 12 miesięcy w uzywanych beczkach barrique. W zapachu aromaty czarnej porzeczki oraz mięty, z lekkimi nutami czekolady. W smaku pełne, dość miękkie, o przyjemnej owocości i niezłej kwasowości.

IMG_6838.jpg
Kaczka ze śliwką + Alvi’s Drift Pinotage 2017 – © Dominika Bień

Alvi’s Drift Pinotage 2017 to wino mocno różniące się od Kadette. Klasyczny południowoafrykański szczep pinotage uprawiany jest w Alvi’s Drift z użyciem jedynie nawożenia organicznego. Grona zbierane ręcznie rozbijane są na miazgę, a następnie fermentują w betonowych tankach. Przez 8 miesięcy wino dojrzewało w beczkach z dębu amerykańskiego i francuskiego.

Wino w kolorze ciemnego granatu, w zapachu prezentuje aromaty owoców leśnych, ściółki i nieco wanilii. To pewnie aromaty od beczek z dębu amerykańskiego. W smaku wino lżejsze od poprzednika, ale wcale nie tak lekkie. Nuty smakowe owocowe, nieco czekolady i wanilli, średnia kwasowość i miękkie garbniki bardzo zachęcają do łączenia z lżejszymi, mięsnymi potrawami.

Swoisty pojedynek między dwoma winami o palmę pierszeństwa do kaczki wygrał w mojej opinii pinotage. Nie dlatego, że Kadette był zły, ale chyba lepiej pasował do tej potrawy.

Stek z zieloną fasolką i puddingiem Yorkshire + Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014

IMG_6848.jpg
Stek z zieloną fasolką i puddingiem Yorkshire + Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014 – © Dominika Bień

Steki wołowe to wdzięczne potrawy do łączenia z winami, a wszelkiego rodzaju grillowane mięsa są tradycją kulinarną Południowej Afryki. Stek z rostbefu przygotowany w wersji medium rare serwowany był z zielonym groszkiem, groszkiem cukrowym oraz puddingiem. A do niego ukoronowanie obiadu – Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014.

Wino to blend cabernet sauvignon i pinotage, produkowane z wyselekcjonowanych winogron. Wino dojrzewało przez 22 miesięce w beczkach z dębu francuskiego oraz amerykańskiego, z których 1/3 to były nowe beczki.

Wino o mocnym, ciemnoczerwonym kolorze. W zapachu aromaty leśnych owoców – jeżyny, jagody, nieco śliwek. Dodatkowo nuty wanilli i orzechów. W smaku mocne, ale jednocześnie świetnie zbalansowane i dojrzałe. Aromaty dojrzałych ciemnych owoców świetnie zintegrowane są z kwasowością, zaś garbniki wtopione w wino dały świetny długi finisz. Wino bardzo dobre i znakomicie pasujące do serwowanego steka.

Degustowane wina od producentów z RPA zdecydowanie sprawdziły się w kuchni. Z degustacji wynikło, że nie powinny one być skierowane jedynie do restauracji oferujących wysublimowane potrawy, ale również powinny znaleźć się na stołach w naszych domach z okazji uroczystych obiadów czy kolacji. Smaki i aromaty zgrabnie łączą się z polskimi, nowoczesnymi potrawami, nawet, jeśli wina te trafiają do nas z drugiej półkuli ziemskiej. Serwowany na koniec obiadu deser był dla uczestników okazją do przedyskutowania tych i innych spostrzeżeń dotyczących win, potraw oraz efektów globalizacji.

Choć nie jestem wielkim admiratorem win białych za zdecydowanego zwycięzcę tej degustacji uznałem Alvi’s Drift CVC Reserve 2016. To świetne wino i znakomicie pasujące do wybranej potrawy. Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014 to z koleji wino niezwykle szlachetne, które powinno znaleźć się nie tylko na półkach steakhouse‘ów, ale również w naszych domach. Znakomite rozwiązanie do steka. A na koniec należałoby pochwalić Gospodynię – Dominikę Bień – której potrawy były po prostu świetne.

Jerzy Moskała

 

Blogerska degustacja win z RPA – wina z Alvi’s Drift i Kanonkop

Vina Zadro z Hercegowiny

Jeśli podróżujecie turystycznie przez Hercegowinę, to koniec końców musicie trafić do Mostaru. A jak traficie do Mostaru to zarówno w samym mieście jak i w okolicach traficie na wina. Bo wina są w okolicach Mostaru napojem równie naturalnym jak piwo w Monachium czy kumys u Mongołów. No i wódka w … ale to już wiecie, w którym kraju. Mostar ma nawet własną apelację, która tak jak wszystkie apelacje regionalne na całym świecie trochę pomaga, czasem przeszkadza, ale ogólnie sugeruje, że wina są tu dobre. No bo są.

Vina Zadro to producent zlokalizowany w Domanovići, gdzie dolina Neretwy powoli zaczyna przechodzić w ni to góry, ni to wzgórza, pofałdowane tereny, na których winorośl czuje się znakomicie. Na powierzchni 45 ha uprawiane sa takie szczepy jak Alicante Bouschet, žilavka, blatina, chardonnay, vranac, cabernet sauvignon czy Merlot. Wina docenione przez czasopismo Decanter nobilitują producenta. Jeśli macie czas odbijcie od głównej z Mostaru do Chorwacji by odwiedzić tego producenta. Ale zaraz po tym wracajcie na główna trasę – nie wierzcie do końca lokalnym drogom, bo potrafią być okropne. Mój wybór u tego producenta to była žilavka i cabernet sauvignon – wina podstawowe i rzut oka na tradycję i nowoczesność.

IMG_2271.JPG

Vino Zadro Žilavka 2017 to wino ze szczepu endemicznego, który jest silnie związany z regionem mostarskim. Nawet zwany jest mostarką lub mostarską zilavką – jest to zatem wino, którego serce bije w tym regionie.

Jego droższe wersje otrzymały medale Decantera, ale ja chciałem spróbować tej podstawowej. I trafiłem bardzo ciekawie. Wino w zapachu robi wrażenie lekko utlenionego – taka to stylistyka. Jabłka i gruszki następujące po nim nastrajały mnie bardzo optymistycznie. W smaku pokazało się całkiem spore ciało, jakby nieco oleiste, choć wino jest świeże, z 2017 roku. Ale zaraz za tym miła owocowość, niezła kwasowość i średnio długi finisz. Wniosek – wino nieco inne od stylistyki od francuskiego sb po kalifonijskie ch, ale przyjemne w piciu. Po pierwszym kieliszku od razu ochota na następny. Jako toawarzysz letnich przekąsek – niezastąpiony. Wino dobre tym bardziej, ze cena 25 zł za butelkę nie powala.

IMG_2273.JPG

Vino Zadro Cabernet Sauvignon  2014 to przykład międzynarodowego szczepu uprawianego w Hercegowinie. Jaki efekt? Wino w kolorze niezwykle głębokim, skoncentrowanym. W zapachu dominują owoce – głównie czarna porzeczka, trochę nut liści porzeczkowych i ziół. W smaku uwidoczniona koncentracja, mocny owocowy smak połączony z zaskakująco niezłą kwasowością. Świetna integracja – wino ładnie zbalansowane i dojrzałe. Akurat, żeby pić. Co ciekawe taniny, tak charakterystyczne dla win cab-sav tu prawie nie istnieją. Trochę ich tam jest na finiszu, ale kompletnie nie przypomina klasycznych win z tego szczepu.

Wino degustowane do klasyki kuchni bałkańskiej – zapiekanki z bakłażanów – było znakomite. A to w sumie podstawowa linia za 25 zł!.

Wygląda na to, że do Hercegowiny warto będzie wrócić wina od Vina Zadro pokazują potencjał regionu i możliwości, jakie niesie hercegowińskie pogórze. Szkoda, że jedynie kilka godzin po wypadzie do Mostaru pozwoliło mi na krótki lokalny wywiad. Ale kierując się sławetnym cytatem z Terminatora: I’ll be back – to jeszcze przede mną.

Jerzy Moskała

 

 

Vina Zadro z Hercegowiny

Wino & Wołowina

W trakcie Kongresu Szefów Kuchni w Warszawie firma TasteItAll we współpracy ze Stowarzyszeniem Sommelierów Polskich pod patronatem ambasady USA i innych firm zorgnizowała degustację potraw z amerykańskiej wołowiny, połączonej z winami z Kalifornii. To przedsięwzięcie miało przybliżyć zaproszonym sommelierom, dziennikarzom, blogerom i innym gościom potencjał kuchni amerykańskiej, szczególnie tej opartej na wołowinie USA Black Angus. Degustację ze swadą prowadził Tomasz Prange-Barczyński.

IMG_20181009_155824.jpg

Degustacji podlegały trzy potrawy połączone z trzema winami. Z tychże dwa to były wina ze szczpu zinfandel, zaś jedno to cabernet sauvignon.

Do tatara z polędwicy wołowej USA Black Angus zaserwowany został Branzin Zinfandel Delicatio od Vininova. Sam tatar mało przypominmał siekane polskie tatary – był silnie zmieloną na masę papką, zmieszaną z cebulą, ogórkami i przyprawami, serwowany w tostowym chlebie. Wino ze swymi nutami śliwokowymi, korzennymi i nieco słodkawymi pokazało dość mocne aromaty, jak na tę potrawę, ale w sumie całkiem nieźle współgrało, szczególnie, gdy kęsy potrawy zapijało się tym winem. Nie przytłoczyło tatara (co ważne), wyeksponowało jego nuty słodko-pikantne.

IMG_20181009_155833.jpg

Wolno pieczony rostbef z wołowiny USA Black Angus był serwowany w towarzystwie Cabernet Sauvignon Bread & Butter od Mielżyńskiego. Silne nuty odbeczkowe w tym winie niezbyt pasowały do dość delikatnego mięsa – wino zbytnio zdominowało nad potrawą, która jednak sama w sobie była znakomita. To wino zdecydowanie lepiej łączyło się z następnym daniem – ribeye z wołowiny USA Black Angus w stylu Wilde West z masłem stekowym, gotowaną kukurydzą i pieczonym ziemniakiem serwowanym z kwaśną śmietaną, choć do tej potrawy podano trzecie wino – Sonoma Zinfandel Seghesio od Mielżyńskiego. Wino to, najlepsze tego wieczoru, o bogatych aromatach ciemnych jagód i czekolady oraz jedwabistej strukturze znakomicie współgrało z grilowanym mięsem i ciemnym sosem. Pokazało moc i klasę amerykańskiej wołowiny w połączeniu z kalifornijskim winem.

Znakomita degustacja i świetne spotkanie ludzi kochającyh wino stało się oczywiście najciekawszym punktem imprezy. Przynajmniej dla uczestników. Można jedynie prosić o więcej takich imprez.

Jerzy Moskała

 

Wino & Wołowina

Wina z Rumunii i Bułgarii w Lidlu

Kompletnie zaskakującym jest fakt, że oto w warszawskiej restauracji Dyletanci, znanej nie tylko ze znakomitej kuchnii, ale również win, odbyła się w ostatni czwartek degustacja win. Win z dyskontu. Win z być może najmniej poważanych krajów winiarskich w Europie – Rumunii i Bułgarii. Można by przywołać Cycerona krzyczącego na upadek wszelaki: O tempora, o mores!, ale okazuje się, że Lidl i jego projekt WinnicaLidla nie tylko wychodzą z klasycznych ram dyskontowych (tanio i dużo), na rzecz win ambitniejszych, ale też się tym chwalą. Czyżby zmiana targetu? No bo jeśli degustowanych 29 win tylko 7 było w cenie poniżej 20 zł (czasem o 1 grosz poniżej), a najdroższe wino było w cenie 80 złotych to oznacza, że zarówno producenci, jak i Lidl celuje z tymi winami w zupełnie inny typ klientów. Ale zasadnicze pytanie brzmi: Czy za tymi cenami w ofercie szła jakość? Poniżej zestaw win ocenianych przeze mnie w trakcie samej degustacji nie tylko najwyżej, ale i gdzie relacja ceny do jakości jest według mnie jak najbardziej prawidłowa.

Vila Dobruşa “Avincis” Crâmpoşie Selecţionatâ, Drăgăşani Oltenia DOC 2017

6803073-Avincis-Cramposie-Selectionata.png

Crâmpoşie Selecţionată to endemiczny szczep regionu Drăgăşani w apelacji Oltenia. Ten region położony na południowym zachodzie Rumunii sąsiaduje bezpośrednio z Bułgarią i Serbią. I jest jednym z ciekawszych regionów dla win czerwonych. Ale okazuje się, że i białe wino może stać się tam znakomitym produktem eksportowym.

Vila Dobruşa “Avincis” Crâmpoşie Selecţionatâ, Drăgăşani Oltenia DOC 2017 to wino o jasnym, słomkowym kolorze i sporej przejrzystości. W zapachu dominują nuty dojrzałych owoców: ananasa, mango i melona. W smaku bardzo przyjemna równowaga owocowości i kwasowości. Finisz niezwykle długi i przyjemny, co pokazuje jakość tego wina. Naprawdę znakomite, przyjemnie łączyło się z serwowanymi przez restaurację sałatkami.

Cena 45 zł wcale nie szokuje.

Târnave Jidvei  “Maria” Fetească Albă Transylwania DOC 2016
6803557-Fetească-Albă,-Maria,-Târnave-Jidvei-DOC.png

Z Oltenii skok po świeższe wina na północ Rumunii, do Trasylwanii. Târnave Jidvei to spory producent, który na 2,5 tys ha (ponoć największa winnica w Rumunii) uprawia lokalne i międzynarodowe szczepy winnej latorośli. Fetească Albă to szczep typowy dla Rumunii, a choć wina z tego szczepu bywają na różnym poziomie, podkreślmy – na bardzo różnym poziomie, a szczególnie od dużych producentów, w tym przypadku mamy wino całkiem przyjemne. Wino lekkie, akurat na czas upałów, o aromatach cytrusów, liczi i ananasa. W smaku delikatna kwasowość i nieco wyczuwalny alkohol – nie są to jednak cechy nieprzyjemne. Raczej znakomicie wspomagały serwowane dotego wina ostrygi. Cena 40 zł.

Varna Winery Sangiovese Rose 2017

7201646-Varna-Rose.png

Wykorzystanie przez tego bułgarskiego producenta szczepu z Włoch mogło nieść za sobą ryzyko powstania jakiegoś winnego potworka. Ale nie – to różowe wino znad Morza Czarnego było jakby przypomnieniem różowych win ze słonecznej Italii, i to bardzo przyjemnym.

W kolorze wino dość jasne, choć nie mające ambicji ścigania się z winami z Prowansji. W zapachu nuty truskawek, malin, delikatne, z lekka wycofane. W smaku przyjemny balans owocowości (tu pojawiają się dodatkowo nuty porzeczkowe), z łagodnym finiszem. Wino chyba lepsze w smaku niż w zapachu – może być znakomitą okazją do łączenia go z potrawami, takimi jak lekkie makarony, sałatki z serami. Cena 25 zł.

Aurelia Vișinescu”Genesa” Merlot Reserva Dealu Mare 2016

6803872-Genesa-Reserva-Merlot.png

Sygnowanie wina przez producenta jest jak jak podpis artysty pod swym dziełem. Tym ciekawsze, że artystą tym jest kobieta – Aurelia Vișinescu. Jak dotychczas nigdy nie zawiodłem się nad winami podpisanymi przez kobiety. I niech tak będzie dalej.

Co ciekawsze merlot z tej winnicy jest kolejnym przykładem, że wina z tego szczepu powoli zaczynają być coraz bardziej popularne. A kluczem do popularności jest po prostu wykorzystywanie cech tego szczepu zarówno na terroir, jak i przy winifikacji.

Wino dojrzewało przez 18 miesięcy w dębowych barriques. W kolorze ślicznie rubinowe, w zapachu dominują nuty wiśniowe, ale również jeżynowe. W smaku wino jest mocno taniczne, ale jednocześnie nieźle zbalansowane. Może jeszcze rok czy dwa w butelcie zaokrągliłoby je jeszcze bardziej, ale już jest przyjemnym towarzyszem dla pieczonych czy grilowanych mięs. Cena 60 zł.

Aurelia Vișinescu”Genesa” Cabernet Sauvignon Dealu Mare 2015

6803871-Genesa-Reserva-Cabernet-Sauvignon.png

Wino ze szczepu cabernet sauvignon to kolejna oferta z winnicy Aurelii Vișinescu. Tym razem mamy do czynienia z winem, które można nazwać klasycznym cabernet sauvignon. Choć nie wyszło z piwnic we Francji, Argentynie czy USA jest pokazem klasycznego wykorzystania potencjału tego niezwykłego i jednocześnie niezwykle popularnego szczepu.

W zapachu wyraźny bukiet nut czarnej porzeczki – karty wizytowej cabernet sauvignon. Ale oprócz tego nuty śliwki, wiśni, nieco kawy i tostów. W smaku niezwykle wyraziste, jeszcze nico nie ułożone, ale już bardzo przyjemne. Za kilka lat to wino może być warto dużo, dużo więcej, niż dziś. A cena – 80 zł – najwyższa wśród wszystkich win, wcale nie szokuje.

To tylko część win z aktualnej oferty Lidla z Rumunii i Bułgarii. opisy następnych już wkrótce. Ale wszystkie one sprawdziły się znakomicie, również dzięki towarzystwu znakomitych dań restauracji Dyletanci na warszawskim Powiślu. Sałatka z kurkami i kaczka były po prostu przepyszne.

Jerzy Moskała

*Wszystkie zdjęcia przesłane przez Lidla. Moje nie wyszły – coż, zdarza się. Ale za to ulokowałe je w poziomie – czy teraz Wam czegoś nie przypominają? 😉

**Wszystkie ceny bez jednego grosza. Tak łatwiej.

Wina z Rumunii i Bułgarii w Lidlu

Louis Martini Napa Valley Cabernet Sauvignon 2014

Wielka szkoda, że wina z Kalifornii goszczą na polskich stołach najczęściej jedynie w postaci masowej produkcji sygnowanej rozpoznawalnymi markami. Produkcji, która schelbiając gustom dużej populacji klientów, nie przedkłada jakości nad cenę. A często jej nawet nie dorównuje. Ale na szczęście również to się zmienia i na naszym rynku coraz częściej są dostępne wina kalifornijskie wysokiej klasy od producentów, którzy są uznani nie tylko po tamtej stronie Atlantyku.

Gallo Vineyards Inc. Sp. z o.o. obecne na rynku polskim oferuje w portofolio szereg win – od podstawowych po wysokiej klasy. Choć stylistyka tych win jest dość charakterystyczna dla win kalifornijskich – mocno skoncentrowane, z wyraźnym użyciem beczki w procesie dojrzewania – to powoli zaczyna ona znajdować uznanie, co pokazały choćby nagrody dla nich na ostatnich XVIII Mistrzostwach Polski Sommelierów.

Louis Martini Napa Valley Cabernet Sauvignon 2014 to wino wyraźnie usadowione na górnej półce produktów z Kalifornii. Sam producent, należący Gallo Vineyards Inc. Sp. z o.o., powstał w 1933 roku i do dziś koncentruje się na produkcji win o jakościowych. Napa Valley Cabernet Sauvignon 2014 jest jego sztandarowym produktem. Wino dojrzewało w 30% w nowych i 70% starych beczkach z dębu francuskiego i amerykańskiego.

Wino jest w kolorze ciemnego burgunda, o sporej koncentracji w kieliszku. W nosie dominują aromaty owoców ciemnych i leśnych – czarnej porzeczki, jagód i jeżyn. Po chwili jednak pojawiają się aromaty wanilii, czekolady i cydru. Alkohol, którego w winie jest 15,4%, nie jest specjalnie wyczuwalny. W smaku znakomita koncentracja owocu, w pełni dojrzała, przechodząca w niezłą kwasowość zakończoną tanicznym finiszem. Całość w pełni zintegrowana i zbalansowana dająca długi smak.

Wino wymaga dekantacji – po jakiś dwóch godzinach ożywania się i staje nieco lżejsze oraz przyjemniejsze w piciu. Robert M. Parker Jr ocenił wino na 93-95 punktów, a choć nie wszyscy chętnie dołączają się do ocen parkerowskich to wino na pewno posiada wysoki poziom.

Wino degustowane do steków wołowych z byków rasy Angus – sprawdziło się bardzo dobrze. Choć pewnie prosta stylistyka serwowania steka z dojrzewającej kilka miesięcy wołowiny nieco różni sie od steków serwowanych w Ameryce – wino nadal przyjemnie współgrało.

Wino otrzymane od Przedstawicielstwa Gallo Vineyards Inc w Polsce. Wino bardzo dobre.

Jerzy Moskała

Louis Martini Napa Valley Cabernet Sauvignon 2014

Winne wtorki – Casa Santos Lima Confidencial Reserva 2013

Nie przepadam za winami półwytrawnymi – często ta odrobina cukru resztkowego pozostawiona w winie drażni i nie pozwala cieszyć się z przyjemności towarzyszenia potrawom. W tym przypadku też tak było – cukier w tym winie jest zdecydowanie wyczuwalny. I to chyba podstawowy zarzut z mojej strony dla tego wina – poza tym, jest całkiem nieźle zrobione.

Casa Santos Lima Confidencial Reserva 2013 to wino wyprodukowane głównie z użyciem następujących szczepów: cabernet sauvignon, syrah, tinta roriz i touriga nacional. Głównie, bo ponoć tych szczepów jest wiele więcej. Sześć miesięcy w beczkach z dębu francuskiego i portugalskiego oraz dalsze dojrzewanie w butelkach dało wino dojrzałe i gotowe do wypicia.

Wino w kolorze ciemnej cegły o dość mocnym ciele. W zapachu dominują nuty ciemnych owoców, ale też i nuty od beczki – lekko elementy skóry i kakao. W smaku dobrze zbalansowane, owocowość ciemnych owoców przechodzi w niezłą kwasowość i zamknięte jest przyjemnymi taninami. Całość dobrze zaokrąglona, choć przydałoby się nieco wyrazu. Niestety, ten cukier to wszystko zniekształca….

Tak dojrzałe wino ale jedyne, z czym mógłbym je połączyć, to sery – raczej średnio-dojrzałe.

Zakup własny w Biedronce. Wino byłoby może i niezłe, gdyby nie ten cukier resztkowy.

Jerzy Moskała

 

 

 

Winne wtorki – Casa Santos Lima Confidencial Reserva 2013