Wina na weekend – Rainbow’s End – tam gdzie kończy się tęcza

Pod tą intrygującą nazwą mieści się posiadłość, należąca do rodziny Malan, a usytuowane w Banghoek, Stellenbosch, w Republice Południowej Afryki. To jedno z ciekawszych siedlisk położonych na stokach gór i w dolinie, osłoniętych od gorących wiatrów, zaś wysokość i bliskość gór daje klimat z chłodnymi nocami, dzięki czemu wina osiągają odpowiednią jakość.

Rodzina Mahon produkuje głównie wino ze szczepu Cabernet Franc, które jest ich flagowym produktem. Oprócz niego są jednoszczepowe wina z pozostałych szczepów bordoskich, ale też blendy i Shiraz.

Dzięki importerowi tych win firmie KaapVino z Gdyni miałem możliwość zapoznania się z trzema z nich. W eleganckich progach warszawskiego winebaru WINSKY, usytuowanego nad brzegiem Wisły, degustowałem wspólnie ze znajomymi Shiraz, Merlot i Cabernet Sauvignon w roczniku 2015 od tego producenta. Wnioski wynikające z tej degustacji są z jednej strony zaskakujące, a z drugiej bardzo zachęcające. Wina w stylistyce ulokowały się gdzieś pośrodku win europejskich i nowoświatowych, co jest o o tyle zaskakujące, że wina z Południowej Afryki bardziej kojarzą się z Nowym Światem, a zachęcające, bo tworzą one zupełnie nową jakość w odbiorze.

IMG_0646.JPG

Rainbow’s End Merlot 2015 to wino znacznie odbiegające od nowoświatowych, a szczególnie kalifornijskiej stylistyki w produkcji wina z tego szczepu. Śliczny, dojrzały kolor pokazuje potęgę win ze szczepu merlot. W zapachu wino niezwykle czyste, owocowe, o nutach śliwki i czerwonej porzeczki. W smaku wino z początku owocowe, tu już dominuje śliwka, przechodzi w średnią kwasowość, a następnie delikatne, drobne taninki. Wino długie, dość spokojne, dające przyjemność i chęć dobrania jakiegoś solidnego steka, średnio wysmażonego.

Wino bardzo przyjemne, zbalansowane, a przede wszystkim bardzo czyste w odbiorze, nie mające żadnych dziwnych posmaków czy zapachów. Nie tylko dla miłośników win ze szczepu merlot – może szczególnie dla tych,którzy już są nieco zmęczeni nowoświatowymi merlotami produkowanymi na amerykańską modłę Pokazuje, jak zrobić dobre merlot.

IMG_0642.JPG

Rainbow’s End Cabernet Sauvignon 2015 to chyba najlepsze z trójki degustowanych win. W kolorze Cabernet Sauvignon odbiega od Merlota dając barwę idącą w kierunku ceglastym. W zapachu w tym winie dominują klasyczne nuty czarnej porzeczki oraz mocniej zaznaczone, niż w przypadku merlota, nuty beczkowe. W smaku wino owocowe, o wyższej niż merlot kwasowości i silnym, długim finiszu tanicznym. Wino mocno skoncentrowane, raczej nadające się do dekantowania, gdyż zdecydowanie długo się otwiera. Ale po dekantacji znika alkohol, a pojawia się pięknie zbalansowane i łączące się ze sobą smaki i zapachy.

Wino znakomite do wszelkich mięs pieczonych, szczególnie na zimno. W połączeniu z podsuszanymi wędlinami nieźle współgrało, ale znacznie lepiej pasowałoby do plastrów pieczonej wołowiny na zimno.

IMG_0644.JPG

Rainbow’s End Shiraz 2015 to wino, które stylistycznie lokuje się pomiędzy rodańskimi syrah, a znanymi głównie z Australii shirazami. Typowe nuty fioletowe w ty winie i nieco lżejsze ciało sugerowało wino bardziej owocowe. I rzeczywiście takie było – nuty owocowe dominują w zapachu i smaku. Wino ma średnią kwasowość zaś taniny są stosunkowo delikatne w tym winie.

Wino znakomite do picia z delikatniejszymi mięsami, np. wieprzowiną czy baraniną, ale również do serów. Znakomicie sprawdzało się podsuszanych kiełbas i szynki, ale również do serów dojrzewających i pleśniowych.

Podsumowując wina z Rainbow’s End Estate to solidnie zrobione wina, które zachowują klasyczne cechy win ze swoich szczepów. Mogły być dobrymi wzorcami na degustacjach, szczególnie w ciemno. Ale co najważniejsze są smaczne i pokazują wysoką jakość produkcji.

Wina bardzo dobre. Otrzymane do degustacji od importera KaapVino z Gdyni.

Jerzy Moskała

Advertisements
Wina na weekend – Rainbow’s End – tam gdzie kończy się tęcza

Wina na weekend – trzech muszkieterów od Villiera

Trudno uwierzyć w to, że wino w południowej części Afryki wytwarzane jest już od 1652 roku,  kiedy to Jan van Riebeeck postanowił rozpocząć produkcję wina, żeby móc w nie zaopatrywać statki Kompanii Wschodnioindyjskiej słynące na wschód. Przemysł winny w południowej Afryce rozrastał się nie tylko dzięki takim interesom, ale też wyniku ucieczki przed prześladowaniami wielu producentów wina z Francji, a znakomite możliwości lokalnych terroir pozwalały na produkcję znakomitych win.

Dziś produkcja win w RPA jest skierowana tradycyjnie na eksport i obecna na rynkach Europy i całego świata. Nazwy regionów takie jak Stellenbosch czy CapeTown to wizytówki dobrych lub bardzo dobrych win. Dzięki KaapVino na rynku polskim dostępne są wina od producenta Villiera. Dysponując 180 ha upraw Villiera dostarcza wina białe i czerwone, produkowane ze szczepów międzynarodowych.

Na weekendowy obiad do wyboru jedno (lub wszystkie trzy) wina – muszkieterowie od Villiera. Tak ich nazwałem, gdyż mimo znacznych podobieństw różnią się te wina tak, jak różnili się między sobą Atos, Portos i Aramis. D’Artagnan może się jeszcze pojawi, ale być może w następnym odcinku winnej powieści. A zatem bohaterów czas przedstawić:

Portos

IMG_9411.JPGJak wiadomo Portos był opojem i obżartuchem, ale jednocześnie ekspresyjnym obieżyświatem i walecznym żołnierzem. Czy lubił ryby? Jeśli tak, to raczej te nieco tłustsze, cięższe, a być może po prostu ostro przyprawionej. Portosem wybrałem Villiera Sauvignon Blanc 2016, serwowany do obiadu składającego się z dorady pieczonej z papryką (na ostro) . To podstawowe wino od Villiera, w 100% wytworzone z gron szczepu Sauvignon Blanc. Wino o jasnożółtym kolorze z silnymi, zielonkawymi blaskami w zapachu charakteryzuje się bogactwem aromatów. Na wstępie są to aromaty zielone, które powoli przechodzą w aromaty owocowe – agrestu i figi. W smaku wino podtrzymuje nuty owocowe, dochodzi do nich świetna kwasowość i z lekka mineralny finał. Wino bardzo smaczne, w smaku zielone w sposób charakterystyczny dla tego szczepu, jak na poziom podstawowy nad podziw poprawne.

Atos

IMG_9409.JPG

Atos był muszkieterem niezwykle honorowym, ale skrytym, ukrywającym mroczną tajemnicę z przeszłości. Atosem wybrałem Bush vine Sauvignon Blanc 2015. Wino to produkowane jest z pojedynczej winnicy i ze starych krzewów. Zbiór winogron ręczny. Wino masywniejsze od swego poprzednika, w zapachu nieco bardziej wycofane i mniej oczywiste. Mniej cytrusów, więcej nut zielonych i pieprznych. Po pewnym czasie pojawiają się nuty dymne i lekko beczkowe. W smaku wino mocno zbudowane, ale zrównoważone i pełne. Serwowane do krewetek z patelni na makaronie znakomicie podnosiło jakość potrawy.

 

 

Aramis

IMG_9407.JPG

Powieściowy Aramis był nie tylko mistrzem walki na szpady, ale przede wszystkim dyplomatą i osobą epatującą swoją pobożnością, Chyba najbardziej złożona postać z całej czwórki o cechach wręcz przeciwstawnych, a jednocześnie głębokich. Villiera Chenin Blanc 2015 to właśnie takie wino.

To wino o nieco ciemniejszym odcieniu żółci od poprzedników w zapachu daje bogactwo aromatów owoców tropikalnych – cytrusy, ananas – nuty miodu i beczki. 30% wina dojrzewało w beczkach dębowych, zaś reszta sur lie – na osadzie. W smaku wino mocno zbudowane, silne nuty owocowe towarzyszą kwasowości i kończą się długim finiszem. Wino towarzyszyło paskom indyka smażonego na patelni na oliwie w przyprawach dalekowschodnich z orzeszkami ziemnymi oraz z makaronem ryżowym.

Trzej winni muszkieterowie nie tylko sprawdzają się w walce przy stole, ale też pokazują cechy swoich pierwowzorów: ekspresję w zapachu, pewność w smaku i trochę taką fanfaronadę. Wszystkie wina warte polecania. Otrzymano od dystrybutora – KaapVino Sp. z o.o. – www.kaapvino.pl

Jerzy Moskała

 

 

Wina na weekend – trzech muszkieterów od Villiera