Wino na weekend – Villiera Monro Merlot 2016

Należy przyznać, że winiarze z RPA bardzo często siegają do europejskich korzeni. Chcąc jakby nieco się wyróżnić wśród win z Nowego Świata z Australii, a szczególnie z USA, wykorzystując cechy terrois starają się produkowaą wina zbliżone do tych europejskich, najczęściej francuskich.

Ale Villiera Monro Merlot 2016 to jednak wino w klasycznym, nowoświatowym stylu i do tego porządnie zrobione.W kolorze wino głębokiej barwy czerwonej, ale z lekka idącej w kierunku ceglastym. Sprawia wrażenie gęstego. W zapachu wino pokazuje nuty owoców leśnych, wanilli oraz czekolady. Na końcu lekkie dymne nuty – bardzo przyjemne. W smaku mocno owocowe – tu znowu leśne owoce – ze średnią kwasowością i miękkimi, choć intensywnymi taninami. Całość z lekkim pieprzykiem – nie takim, jak w winach z syrah, na końcówce. Ta delikatna pieprzność wyczuwalna jest w smaku, choć też i w zapachu.

Wino degustowane z roladkami z polskiej gęsi sprawdziło się znakomicie. Pierś była podwędzona, nie podsuszona jak półgęsek, więc dymne nuty mięsa stworzyły pyszne towarzystwo winu. Równie dobrze sprawdziłoby się to wino z gęsią pieczoną – może więc powinno zagościc na stole 11 Listopada?

Wino dobre. Wino dostępne w Kaapvinoo Sp. z o.o.

Jerzy Moskała

IMG_20181005_184248.jpg

Advertisements
Wino na weekend – Villiera Monro Merlot 2016

Wina z Rumunii i Bułgarii w Lidlu

Kompletnie zaskakującym jest fakt, że oto w warszawskiej restauracji Dyletanci, znanej nie tylko ze znakomitej kuchnii, ale również win, odbyła się w ostatni czwartek degustacja win. Win z dyskontu. Win z być może najmniej poważanych krajów winiarskich w Europie – Rumunii i Bułgarii. Można by przywołać Cycerona krzyczącego na upadek wszelaki: O tempora, o mores!, ale okazuje się, że Lidl i jego projekt WinnicaLidla nie tylko wychodzą z klasycznych ram dyskontowych (tanio i dużo), na rzecz win ambitniejszych, ale też się tym chwalą. Czyżby zmiana targetu? No bo jeśli degustowanych 29 win tylko 7 było w cenie poniżej 20 zł (czasem o 1 grosz poniżej), a najdroższe wino było w cenie 80 złotych to oznacza, że zarówno producenci, jak i Lidl celuje z tymi winami w zupełnie inny typ klientów. Ale zasadnicze pytanie brzmi: Czy za tymi cenami w ofercie szła jakość? Poniżej zestaw win ocenianych przeze mnie w trakcie samej degustacji nie tylko najwyżej, ale i gdzie relacja ceny do jakości jest według mnie jak najbardziej prawidłowa.

Vila Dobruşa “Avincis” Crâmpoşie Selecţionatâ, Drăgăşani Oltenia DOC 2017

6803073-Avincis-Cramposie-Selectionata.png

Crâmpoşie Selecţionată to endemiczny szczep regionu Drăgăşani w apelacji Oltenia. Ten region położony na południowym zachodzie Rumunii sąsiaduje bezpośrednio z Bułgarią i Serbią. I jest jednym z ciekawszych regionów dla win czerwonych. Ale okazuje się, że i białe wino może stać się tam znakomitym produktem eksportowym.

Vila Dobruşa “Avincis” Crâmpoşie Selecţionatâ, Drăgăşani Oltenia DOC 2017 to wino o jasnym, słomkowym kolorze i sporej przejrzystości. W zapachu dominują nuty dojrzałych owoców: ananasa, mango i melona. W smaku bardzo przyjemna równowaga owocowości i kwasowości. Finisz niezwykle długi i przyjemny, co pokazuje jakość tego wina. Naprawdę znakomite, przyjemnie łączyło się z serwowanymi przez restaurację sałatkami.

Cena 45 zł wcale nie szokuje.

Târnave Jidvei  “Maria” Fetească Albă Transylwania DOC 2016
6803557-Fetească-Albă,-Maria,-Târnave-Jidvei-DOC.png

Z Oltenii skok po świeższe wina na północ Rumunii, do Trasylwanii. Târnave Jidvei to spory producent, który na 2,5 tys ha (ponoć największa winnica w Rumunii) uprawia lokalne i międzynarodowe szczepy winnej latorośli. Fetească Albă to szczep typowy dla Rumunii, a choć wina z tego szczepu bywają na różnym poziomie, podkreślmy – na bardzo różnym poziomie, a szczególnie od dużych producentów, w tym przypadku mamy wino całkiem przyjemne. Wino lekkie, akurat na czas upałów, o aromatach cytrusów, liczi i ananasa. W smaku delikatna kwasowość i nieco wyczuwalny alkohol – nie są to jednak cechy nieprzyjemne. Raczej znakomicie wspomagały serwowane dotego wina ostrygi. Cena 40 zł.

Varna Winery Sangiovese Rose 2017

7201646-Varna-Rose.png

Wykorzystanie przez tego bułgarskiego producenta szczepu z Włoch mogło nieść za sobą ryzyko powstania jakiegoś winnego potworka. Ale nie – to różowe wino znad Morza Czarnego było jakby przypomnieniem różowych win ze słonecznej Italii, i to bardzo przyjemnym.

W kolorze wino dość jasne, choć nie mające ambicji ścigania się z winami z Prowansji. W zapachu nuty truskawek, malin, delikatne, z lekka wycofane. W smaku przyjemny balans owocowości (tu pojawiają się dodatkowo nuty porzeczkowe), z łagodnym finiszem. Wino chyba lepsze w smaku niż w zapachu – może być znakomitą okazją do łączenia go z potrawami, takimi jak lekkie makarony, sałatki z serami. Cena 25 zł.

Aurelia Vișinescu”Genesa” Merlot Reserva Dealu Mare 2016

6803872-Genesa-Reserva-Merlot.png

Sygnowanie wina przez producenta jest jak jak podpis artysty pod swym dziełem. Tym ciekawsze, że artystą tym jest kobieta – Aurelia Vișinescu. Jak dotychczas nigdy nie zawiodłem się nad winami podpisanymi przez kobiety. I niech tak będzie dalej.

Co ciekawsze merlot z tej winnicy jest kolejnym przykładem, że wina z tego szczepu powoli zaczynają być coraz bardziej popularne. A kluczem do popularności jest po prostu wykorzystywanie cech tego szczepu zarówno na terroir, jak i przy winifikacji.

Wino dojrzewało przez 18 miesięcy w dębowych barriques. W kolorze ślicznie rubinowe, w zapachu dominują nuty wiśniowe, ale również jeżynowe. W smaku wino jest mocno taniczne, ale jednocześnie nieźle zbalansowane. Może jeszcze rok czy dwa w butelcie zaokrągliłoby je jeszcze bardziej, ale już jest przyjemnym towarzyszem dla pieczonych czy grilowanych mięs. Cena 60 zł.

Aurelia Vișinescu”Genesa” Cabernet Sauvignon Dealu Mare 2015

6803871-Genesa-Reserva-Cabernet-Sauvignon.png

Wino ze szczepu cabernet sauvignon to kolejna oferta z winnicy Aurelii Vișinescu. Tym razem mamy do czynienia z winem, które można nazwać klasycznym cabernet sauvignon. Choć nie wyszło z piwnic we Francji, Argentynie czy USA jest pokazem klasycznego wykorzystania potencjału tego niezwykłego i jednocześnie niezwykle popularnego szczepu.

W zapachu wyraźny bukiet nut czarnej porzeczki – karty wizytowej cabernet sauvignon. Ale oprócz tego nuty śliwki, wiśni, nieco kawy i tostów. W smaku niezwykle wyraziste, jeszcze nico nie ułożone, ale już bardzo przyjemne. Za kilka lat to wino może być warto dużo, dużo więcej, niż dziś. A cena – 80 zł – najwyższa wśród wszystkich win, wcale nie szokuje.

To tylko część win z aktualnej oferty Lidla z Rumunii i Bułgarii. opisy następnych już wkrótce. Ale wszystkie one sprawdziły się znakomicie, również dzięki towarzystwu znakomitych dań restauracji Dyletanci na warszawskim Powiślu. Sałatka z kurkami i kaczka były po prostu przepyszne.

Jerzy Moskała

*Wszystkie zdjęcia przesłane przez Lidla. Moje nie wyszły – coż, zdarza się. Ale za to ulokowałe je w poziomie – czy teraz Wam czegoś nie przypominają? 😉

**Wszystkie ceny bez jednego grosza. Tak łatwiej.

Wina z Rumunii i Bułgarii w Lidlu

Winery Arts Tres al Quadrado Ribera del Queiles 2014

Od zawsze nazwy i etykiety win budziły we wmnie zainteresowanie. Od tych najprostszych – nazwa producenta/szczep/rocznik – po te najbardziej wymyślne – stanowiły dla mnie podobną zagadkę, jak wizytówki – czy autor myśli, że wystarczą same suche informacje, a reszta obroni się sama, czy też w wizytówce/nazwie/etykiecie jest wskazówka, głębsze przesłanie.

Trzy do kwadratu od Winery Arts to wino zdecydowanie z przesłaniem. Trzy – jak trzy szczepy: merlot, tempranillo i garnacha. Trzy do kwadratu – jak przejście na wyższy wymiar winny, co przy nazwie producenta Winery Arts jest zdecydowanie zrozumiałe. W końcu trzy do kwadratu – jak niebiaństwo do kwadratu. W końcu jak mawiają za Bugiem: Boh trojcu lubit’. A, że do kwadratu, to tym bardziej.

Tyle marketingu, a co nam mówi samo wino. Ribera del Queiles to apelacja w Aragonii, położona na południe od Nawarry. Powinna więc dawać wina typowe dla tego obszaru – mocno owocowe, ciężkie, o niskim poziomie kwasowości. Tres al Quadrado jest za to winem zupełnie innym – w kolorze dość dojrzałe (w końcu rocznik 2014) z typowymi dla wieku ceglastymi poblaskami. Ale już w zapachu pokazuje silną owocowość – głównie dojrzałe czerwone owoce, zioła, sporo nut z dojrzewania w beczce – wanilia, kawa, trochę nut skórzanych. Za to w smaku wino, nadal trzymając się mocnej owocowości, pokazuje relatywną lekkość, świeżość, średnią kwasowość i miękkie, dobrze zintegrowane taniny. Całość dobrze zintegrowana i piekielnie pijalna.

To dobre wino do picia solo, z lekkimi potrawami. Zgrabne, eleganckie, może nie jest specjalnie wybitne, ale to naprawdę świetny towarzysz na gorące popołudnia, ale i do lunchu się znajdzie. Bo mimo całej swojej owocowości to wino jest naprawdę przyjemnie lekkie i pijalne, no i może towarzyszyć letnim potrawom. Próbując je do sałatki z wędzoną sieją (wędzona sieja – mniam, mniam) odnalazło się znakomicie podbijając nuty smakowe samej ryby, jak i towarzących jej surowej papryce, pomidorów i roszponki.

Wino dobre. Dostępne w Przystanek wino/ Paryska 28.

Jerzy Moskała

Winery Arts Tres al Quadrado Ribera del Queiles 2014

Wino na lato – Vignerons Ardéchois Les Terrasses d’Ardeche Rosé Grenache – Merlot 2016

Nie wiem jak u innych, ale w tym roku różowe wino staje się moim wyborem na lato. Ten sam róż, dotychczas pogardliwie traktowany jako wino “środka”, co to jeszcze nie czerwone, ale już nie białe, i do tego zachowuje swoją świeżość jedynie na kilka miesięcy, a jego półwytrawni lub półsłodcy reprezentanci wciskali się na każdą imprezę “po taniości”. A przecież dobre i wcale nie drogie wino różowe może być znakomitym wyborem jako towarzysz lekkich potraw letnich – sałatek, ryb, warzyw, lekkich mięs i dipów – gdzie czerwone wino okazuje się zbyt ciężkie. No i zawsze można je serwować jako aperitif, bo dzięki umiejętnej kombinacji nut zapachowych i smakowych w tym winie – owocowości, kwasowości i lekkiej pieprzności na finiszu, staje się w piciu wręcz przyjacielskie.

Vignerons Ardéchois Les Terrasses d’Ardeche Rosé Grenache – Merlot 2016 to nie tylko wino o nieco przydługiej nazwie, ale również dość nietypowa kombinacja szczepów grenache i merlot. W trakcie zorganizowanej w winnice.eu degustacji Sandrine Delgado, – Export Manager producenta wina – tłumaczyła, że to wino to próba połączenia owocowości win ze szczepu grenache z krzepą i pełnym ciałem merlot. Wbrew obawom wyszło wino ciekawe, które znajduje gdzieś środek między winami orzeźwiającymi na aperitif, a winami do towarzyszenia potrawom.

Wino w kolorze dość ciemne, jak na wino różowe – żadne tam łososiowe nuty. I to mimo, jak Sandrine zapewniała, bardzo krótkiego kontaktu tłoczonego soku ze skórkami owoców. W zapachu wino zdecydowanie owocowe, z nutami w kierunku czerwonych owoców i malin. W smaku ponownie owoc, średnia kwasowości, średnio długi smak z przyjemnie zaznaczonym finiszem. Nie, nie jest to pieprzny finisz syrah – raczej nuty przedłużające smak wina, ale i tak bardzo przyjemny.

Nazwa Les Terrasses d’Ardeche to wskazanie, że winogrona były uprawiane na zboczach gór Masywu Centralnego, który zajmuje północną część regionu będą mekką dla turystów głównie kajakarzy. Ale położone do 400 m npm. uprawy dają bardzo ciekawe owoce, a w efekcie  wina. Tak,  Vignerons Ardéchois Les Terrasses d’Ardeche Rosé Grenache – Merlot 2016 to oprócz klasycznego orzeźwienia w gorące letnie dni, to również znakomity towarzysz sałatek.

Wino dostępne w Składzie Wina Fort Okęcie/winnice.eu. I koniecznie trzeba serwować schłodzone, nawet do 8 stopni Celsjusza.

Jerzy Moskała

 

Wino na lato – Vignerons Ardéchois Les Terrasses d’Ardeche Rosé Grenache – Merlot 2016

MOESIA Rose 2015 Svishtov Winery

Wina różowe jakoś nie mogą się przebić do świadomości winopijców. Są albo traktowane jako popularne stołowe wina bez specjalnych ambicji, albo delikatne i kruche wina sezownowe, albo tanie wina, które w lepszym lub mniejszym stopniu można stosowac w kuchni i łaczyc z potrawami. I choć często głównym błędem jest ich serwowanie w zbyt wysokiej temperaturze (takiej, jak wina czerwone) oraz nie docenianie ich subtelnej struktury smakowej to można znaleźć wina różowe mające swoje proste zastosowanie – orzeźwienia.

MOESIA Rose 2015 Svishtov Winery to właśnie wino, które wg mnie z takim przesłaniem zostalo wyprodukowane. Schłodzone do temperatury 11 stopni Celsjusza daje w smaku miłe owocowe nuty tryskawek i poziomek. W smaku ten owoc się powtarza, przechodząc w sumie delikatną nutę kwasowości. I kwasowość nie jest za wysoka i smak nie za długi a szkoda, bo wyższą kwasowość i finisz leciutko pieprzny mogłoby dać ciekawe efekty.

Wino raczej do picia w gorące letnie dni. Co ciekawe mimo rocznika 2015 nieźle trzyma smaki.

Wino niezłe. Szczególnie dla osób, które lubia półwytrawne owocowe wina do popijania ot tak.

Jerzy Moskała

 

 

MOESIA Rose 2015 Svishtov Winery

Wina na weekend – Rainbow’s End – tam gdzie kończy się tęcza

Pod tą intrygującą nazwą mieści się posiadłość, należąca do rodziny Malan, a usytuowane w Banghoek, Stellenbosch, w Republice Południowej Afryki. To jedno z ciekawszych siedlisk położonych na stokach gór i w dolinie, osłoniętych od gorących wiatrów, zaś wysokość i bliskość gór daje klimat z chłodnymi nocami, dzięki czemu wina osiągają odpowiednią jakość.

Rodzina Mahon produkuje głównie wino ze szczepu Cabernet Franc, które jest ich flagowym produktem. Oprócz niego są jednoszczepowe wina z pozostałych szczepów bordoskich, ale też blendy i Shiraz.

Dzięki importerowi tych win firmie KaapVino z Gdyni miałem możliwość zapoznania się z trzema z nich. W eleganckich progach warszawskiego winebaru WINSKY, usytuowanego nad brzegiem Wisły, degustowałem wspólnie ze znajomymi Shiraz, Merlot i Cabernet Sauvignon w roczniku 2015 od tego producenta. Wnioski wynikające z tej degustacji są z jednej strony zaskakujące, a z drugiej bardzo zachęcające. Wina w stylistyce ulokowały się gdzieś pośrodku win europejskich i nowoświatowych, co jest o o tyle zaskakujące, że wina z Południowej Afryki bardziej kojarzą się z Nowym Światem, a zachęcające, bo tworzą one zupełnie nową jakość w odbiorze.

IMG_0646.JPG

Rainbow’s End Merlot 2015 to wino znacznie odbiegające od nowoświatowych, a szczególnie kalifornijskiej stylistyki w produkcji wina z tego szczepu. Śliczny, dojrzały kolor pokazuje potęgę win ze szczepu merlot. W zapachu wino niezwykle czyste, owocowe, o nutach śliwki i czerwonej porzeczki. W smaku wino z początku owocowe, tu już dominuje śliwka, przechodzi w średnią kwasowość, a następnie delikatne, drobne taninki. Wino długie, dość spokojne, dające przyjemność i chęć dobrania jakiegoś solidnego steka, średnio wysmażonego.

Wino bardzo przyjemne, zbalansowane, a przede wszystkim bardzo czyste w odbiorze, nie mające żadnych dziwnych posmaków czy zapachów. Nie tylko dla miłośników win ze szczepu merlot – może szczególnie dla tych,którzy już są nieco zmęczeni nowoświatowymi merlotami produkowanymi na amerykańską modłę Pokazuje, jak zrobić dobre merlot.

IMG_0642.JPG

Rainbow’s End Cabernet Sauvignon 2015 to chyba najlepsze z trójki degustowanych win. W kolorze Cabernet Sauvignon odbiega od Merlota dając barwę idącą w kierunku ceglastym. W zapachu w tym winie dominują klasyczne nuty czarnej porzeczki oraz mocniej zaznaczone, niż w przypadku merlota, nuty beczkowe. W smaku wino owocowe, o wyższej niż merlot kwasowości i silnym, długim finiszu tanicznym. Wino mocno skoncentrowane, raczej nadające się do dekantowania, gdyż zdecydowanie długo się otwiera. Ale po dekantacji znika alkohol, a pojawia się pięknie zbalansowane i łączące się ze sobą smaki i zapachy.

Wino znakomite do wszelkich mięs pieczonych, szczególnie na zimno. W połączeniu z podsuszanymi wędlinami nieźle współgrało, ale znacznie lepiej pasowałoby do plastrów pieczonej wołowiny na zimno.

IMG_0644.JPG

Rainbow’s End Shiraz 2015 to wino, które stylistycznie lokuje się pomiędzy rodańskimi syrah, a znanymi głównie z Australii shirazami. Typowe nuty fioletowe w ty winie i nieco lżejsze ciało sugerowało wino bardziej owocowe. I rzeczywiście takie było – nuty owocowe dominują w zapachu i smaku. Wino ma średnią kwasowość zaś taniny są stosunkowo delikatne w tym winie.

Wino znakomite do picia z delikatniejszymi mięsami, np. wieprzowiną czy baraniną, ale również do serów. Znakomicie sprawdzało się podsuszanych kiełbas i szynki, ale również do serów dojrzewających i pleśniowych.

Podsumowując wina z Rainbow’s End Estate to solidnie zrobione wina, które zachowują klasyczne cechy win ze swoich szczepów. Mogły być dobrymi wzorcami na degustacjach, szczególnie w ciemno. Ale co najważniejsze są smaczne i pokazują wysoką jakość produkcji.

Wina bardzo dobre. Otrzymane do degustacji od importera KaapVino z Gdyni.

Jerzy Moskała

Wina na weekend – Rainbow’s End – tam gdzie kończy się tęcza

Château Gromel Bel Air Bordeaux 2016

Château Gromel Bel Air Bordeaux 2016 to wino pochodzące z regionu Fronsac, a zatem z tzw. prawobrzeżnego Bordeaux. Wina pochodzące z tego regionu to głównie wina zbudowane w oparciu o szczep merlot – tu występuje on z dodatkiem cabernet sauvignon.

Wino posiada głęboki, rubinowy kolor z fioletowymi refleksami. W zapachu dominują nuty ściółki leśnej, czarnej porzeczki, owoców leśnych. W tle nieco zapachów drewna, skóry i odrobina kawy – typowe nuty dla przechowywania wina w beczce.

W smaku wino owocowe – dominują owoce czerwone. Wyraźna kwasowość i taniczność wskazują na potencjał tego wina – na mój gust jest ono jeszcze za młode i spokojnie mogłoby postać jeszcze 3-4 lata w piwniczce. Wino jest przyjemnie zbalansowane i jest długie, dzięki czemu pije się je całkiem przyjemnie. Choć znacznie przyjemniejsze byłoby za kilka lat.

Wino znakomicie pasujące do mięsnych potraw. Próbowane do pieczonej szynki serwowanej na zimno w plastrach z warzywami sprawdziło się znakomicie.

Wino dobre. Wino otrzymane do degustacji z Intermarché.

Jerzy Moskała

 

Château Gromel Bel Air Bordeaux 2016