Wina na weekend – Domains Vinsmoselle Cotes de Remich

Wina mozelskie są raczej znane w Polsce jako produkty niemieckie, choć oprócz nich sa jeszcze wina z Luksemburga. Ale to pewnie dlatego, że po obu stronach granicy  są one w podobny sposób produkowane. Dlaczego zatem wina luksemburskie nie trafiają na polski rynek? Odpowiedzią może być fakt, że Luksemburczycy, podobnie zresztą jak niektóre inne nacje np. Szwajcarzy, bardzo lubią sami wypijać swoje wina nie dzieląc się z innymi. No takie to już maja podejście do rodzimej produkcji. Na szczęście importerze nie próżnują i potrafią sprowadzić do kraju wina z nawet tak małego kraju winiarskiego.

Dzięki uprzejmości Przystanek Wino/Paryska 28 miałem okazję zapoznać się aż z trzema winami mozelskimi, z czego w przypadku dwóch z nich była to premiera win z dotychczas nieznanych mi szczepów. Wina pochodziły od producenta Domaines Vinsmoselle z Remich, który oferuje wina w różnych przedziałach cenowych i różnych miejsc w Luxemburgu. Wina te oznaczone jako Cotes de Remich były winami podstawowymi, niemniej jakościowo na tyle ciekawymi, że warto je polecić.

IMG_0610.JPG

Domaines Vinsmoselle Cotes de Remich Rieslilng 2016 to klasyczny produkt z Doliny Mozeli. Wino jest półwytrawne, ale wysoka kwasowość powoduje, że ilość cukru resztkowego jest w praktyce niewyczuwalna. Wino dość lekkie jak na rieslinga, w zapachu dominują nuty ziół, owoców cytrusowych, śliwki i brzoskwini. W ustach wino nieco inne – nadal dominują owoce cytrusowe ale pojawiają się morele. Wino zdecydowanie długi i przyjemne do picia.

Wino towarzyszyło krewetkom duszonym w białym sosie z papryczkami chili i serwowanych oraz makaronem z sepią, lekko na ostro. Miłe nuty rieslinga znakomicie pasowały do krewetek, a półwytrawność samego wina zupełnie nie była przeszkodą do takiego połączenia potrawy z winem.

IMG_0612.JPG

Auxerrois to szczep, którego dotychczas nie miałem okazji poznać. Uprawiany głównie w Alzacji, w Lotaryngii (w regionie Mozeli), w Haute-Marne, w dolinie Loary oraz w Jurze, pokazał tym razem swoje oblicze produktu z Luxemburga. Wino dużo lżejsze od rieslinga, ale też o wyższej kwasowości, jest typowym winem do lekkich potraw.

Domaines Vinsmoselle Cotes de Remich Auxerrois 2016 ma szatę dość lekką, w nosie aromaty jabłek i żółtych śliwek. W ustach wino lekkie i owocowe o długiej kwasowości wręcz wymagającej łączenia z potrawami. Początkowo podejrzewałem że sałatka z makaronu, rukoli, plasterków szynki i suszonych pomidorów może być zbyt ciężka dla tego wina, ale w praktyce wino sprawdziło się całkiem nieźle. Poza potrawami można zastanowić się nad serwowaniem tego wina jako aperitif, ale tylko bezpośrednio przed jedzeniem.

IMG_0608.JPGElbling to z kolei odmiana uprawiana nad Mozelą od 2 tysięcy lat. Wina z tej odmiany są głównie znane z win spokojnych i sektów produkcji niemieckiej, ale jak widać producenci z Luxemburga kultywują te same tradycje co ich sąsiedzi z drugiej strony rzeki.

Domaines Vinsmoselle Cotes de Remich Elbling 2016 to wino w swej charakterystyce zbliżone do rieslinga, choć bardziej cieliste i kwasowość tego wina jest troszeczkę inna. W zapachu wino daje nuty owocowe – żółta śliwka, nieco jabłka. W smaku dominuje ostra kwasowość, choć pozostawienie cukru resztkowo mocno go łagodzi. Wino średnio długie ale o przyjemnym smaku. Znakomicie pasowało do paseczków schabu duszonych w sosie curry z imbirem i mleczkiem kokosowym.

Wszystkie wina okazały się bardzo dobre, zaś ich charakterystyka zdecydowanie skłania do łączenia z potrawami. Trudno się dziwić – kuchnia luksemburska od lat bije się o uznanie, a tak dobre wina tylko mogą skłaniać do podróży do tego kraju.

Wina bardzo dobre. Wina otrzymane do degustacji od Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

 

 

Advertisements
Wina na weekend – Domains Vinsmoselle Cotes de Remich

Wino na weekend – Duc Larochet Pinot Noir 2012

Ile de Beauté to region winiarski IGP na wschodnim wybrzeżu francuskiej wyspy Korsyka. Wyspa położona między Prowansją a Toskanią w swoisty dla siebie sposób łączy ducha kultury kuchni i wina Francji i Włoch, kreując własny, specyficzny styl.

Poza winami z tradycyjnych korsykańskich szczepów jak sciacarello czy niellucio (czyli korsykańska wersja szczepu sangiovese) na wyspie pojawiają się również szczepy ogólnoświatowe, jak np. merlot czy syrah), w tym również pinot noir. Podobnie jak w przypadku włoskiego pinot nero wina z tego szczepu znacznie jednak różnią się od burgundów, zarówno pod względem stylu, jak i jakości. Duc Larochet Pinot Noir 2012 to przykład korsykańskiej wersji wina z pinot noir i do tego w wersji już dojrzałej, pięcioletniej.

W kolorze wino dostało już ceglaste nuty i kolor zmienia się na lekko brunatny. Zapach tego wina to nuty ciemnych owoców i ściółki leśnej. W smaku pięknie już ułożone i zbalansowane – smaki ciemnych owoców są zgrabnie połączone ze kwasowością na średnim poziomie i miękkim, tanicznym finiszem. Całość ułożona i dojrzała – wino zdecydowanie gotowe do wypicia.

A do czego serwować? Świetne było do policzków wieprzowych w sosie z grzybami. Tu połączyły się nuty leśne wina i samej potrawy (grzyby) dając znakomity spektakl smakowy. Równie dobrze wino sprawdziłoby się do potraw z dzika czy jelenia, nie zapominając o dzikiej kaczce czy kuropatwie.

Wino dobre. Wino otrzymane do degustacji z Przestanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

 

Wino na weekend – Duc Larochet Pinot Noir 2012

Wino na weekend – Haut-Bastion Côtes de Gascogne Colombard 2015

IMG_9691.JPG

Podobnie jak czerwony Haut-Bastion (opisywany tutaj) Haut-Bastion Côtes de Gascogne Colombard 2015 to kolejne wino gaskońskie od Famille Marcellin z Domaine Les Remparts. I jest to wino nietuzinkowe. Białe, ale rocznik 2015, więc już nieco w butelce dojrzałe, a przede wszystkim wyprodukowane ze szczepu colombard.  Szczepu, który choć wywodzi się ze środkowo-zachodniej Francji, jest dość masowo uprawiany w Nowym Świecie, gdzie stanowi częste uzupełnienie dla chardonnay w winach produkowanych na masową skalę. Bo mimo swojej wysokiej plenności potrafi utrzymać w ciepłym klimacie wysoką kwasowość. Warto podkreślić, że colombard to również podstawowy szczep przy produkcji armaniaków.

O tym szczepie pisano juz w XVIII wieku w okolicach La Rochelle. Używano wówczas nazw collombar i coulombard, a nazwa pochodzi od koloru skórki winogron porównywanego zapewne z upierzeniem gołębi (franc. colombe). Szczep colombard powstało wskutek naturalnej krzyżówki[2], a odmianami rodzicielskimi są gouais blanc i chenin blanc. Szczep typowy dla win francuskich, ale równiez tych z Nowego świata np. południowoafrykańskich.

Haut-Bastion Côtes de Gascogne Colombard 2015 to wino o bardzo ładnym, słomkowym kolorze. Delikatne, opalizujące na zielono poblaski dodają winu specyficznego kolorytu. W zapachu nutom cytrusowym towarzyszą nuty mineralne. Wino ma bardzo przyjemny zapach – lekki i orzeźwiający. W smaku nadal dominują nuty owocowe, pojawia się średnia kwasowość i długi finisz zakończony lekko pikantnie.

To bardzo bardzo eleganckie i przyjemne wino w piciu solo. Znakomicie pasowałoby również do różnego rodzaju sałatek i lekkich serów. Warto je schłodzić, i serwować w temperaturze 11-12 stopni.

Wino dobre. Wino otrzymane od Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

Wino na weekend – Haut-Bastion Côtes de Gascogne Colombard 2015

Wino na weekend – Haut-Bastion Côtes de Gascogne Merlot Cabernet Franc 2016

Wina z Gaskonii kojarzą się w większości z winami białymi. Nie dość tego – bardzo często są to wina półsłodkie lub wręcz słodkie, nie są to więc wina, po które najczęściej sięgają miłośnicy wina francuskiego. No, chyba, że są to miłośnicy wina półsłodkiego w ogóle.

Ale obok win moelleux Gaskonia coraz częściej zaczyna oferować wina ambitne, nie trafiające masowo na półki supermarketów. Są to wina od producentów lub tych spółdzielni, które w podnoszeniu jakości wina widzą ścieżkę do konkurowania w przyszłości z takimi tuzami, jak pobliskie Bordeaux chociażby. Eksperymenty z nowymi szczepami i próby znalezienia własnej ścieżki prowadzą czasem do win ciekawych, odbiegających od gaskońskiej sztampy.

Domaine Les Remparts to winnica obejmująca 115 hektarów ulokowanych w okolicy Ténarèze. Producent ten należy o grona gaskońskich winiarzy poszukujących nowych sposobów produkcji wina, choć opartych o tradycje sięgające czasów gallo-romańskich. Piaszczyste, gliniane i wapienne terroir pozwala na uprawę takich szczepów winogron jak: klasyczny cabernet sauvignon, cabernet franc, merlot, malbec , tannat , petit manseng i colombard.

Haut-Bastion Côtes de Gascogne Merlot Cabernet Franc 2016 to wino mające być forma poszukiwania nowych win. Zbudowane chyba bardziej pod wpływem Doliny Loary, niż Bordeaux i jest mieszanką dwóch szczepów – merlot i cabernet franc – dając całkiem ciekawy napój.

Wino w kolorze intensywnej czerwieni z nutami amarantu. Dość lekkie w ciele przypomina trunki z północnej części Francji. W zapachu dominują nuty czerwonej porzeczki, trochę tu też malin i truskawek. Zapachom owoców towarzyszą nuty ziołowe i może nieco lawendy. Właśnie zapach w winie jest bardzo przyjemny i czysty, jednocześnie lekki. W smaku wino jest już nieco inne – znika lekkość, pojawia się średnia budowa. Nadal mamy silne nuty owocowe, ale pojawia się kwasowość sugerująca łączenie tego wina z potrawami. Wino średniej długości z ciekawą, pieprzną końcówką.

Wino można pić solo ale o ileż ciekawiej byłoby połączyć je z potrawami. W pierwszej kolejności z lekkimi mięsnymi potrawami – paszteciki, małe szaszłyczki czy kiełbaski. Ale do grilowanego bakłażana również by się nadało.

Merlot, który w smaku gra tu pierwsze skrzypce, jest jednak w tym winie dość lekki i przyjemny w odbiorze. Całość ciekawie, dość lekko skomponowana, jakże odległa od stylistyki hiszpańskiej czy portugalskiej. Jak na młode wino jest ono przyzwoicie ułożone.

Wino dobre. Wino otrzymane od Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

 

Wino na weekend – Haut-Bastion Côtes de Gascogne Merlot Cabernet Franc 2016

Odrobina różu z Côtes de Provence

Wystarczy kilka ciepłych dni majowych, pierwsze promienie słońca opalające twarze, kwitnące kasztany i pierwsze letnie spódniczki szybko wyciągnięte z szaf przez młode dziewczęta by wszyscy miłośnicy win gremialnie doszli do tego samego wniosku – czas na wina różowe. Ta zadziwiające koincydencja czasowa i smakowa jest dla mnie zaskakująca co roku – wina białe, a szczególnie czerwone w różnych postaciach można pić rok cały, ale wiosna i początek lata to czas win różowych.

Może główną przyczyną jest ich świeżość. Jak powszechnie wiadomo wina różowe powinno pić się świeże, czyli w 2017 rocznik 2016 (ewentualnie pod koniec lata i na jesieni 2017 z Nowego Świata). Rocznik 2015 jest jeszcze dopuszczalny, ale starsze niż 2 lata wina stają się już zwietrzała i niesmaczne. Róż to przede wszystkim świeżość.

O ile wina różowe produkowane są na całym świecie, to niekwestionowany prymat w ich produkcji wiedzie Prowansja. Rose z Côtes de Provence to wina znakomite – zbalansowane, emanujące świeżością, ale jednocześnie lekkim pieprzykiem na finiszu. Wina, które szczególnie w upalne dni są serwowane mocno schłodzone (10 stopni Celsjusza), potrafią znakomicie odświeżać jako aperitif. Ale też towarzyszyć lekkim przekąskom czy nawet grilowanym rybom, szczególnie pstrągowi czy łososiowi.

Warto pamiętać, ze rose to nie jest wino otrzymywane w procesie mieszania win białych i czerwonych czy wytwarzania wina z mieszanki winogron białych i czerwonych. Prawdziwe wina różowe produkowane są z winogron czerwonych, jedynie jedynie do 6 godzin winifikacja jest prowadzona na soku zmieszanym ze skórkami (które są źródłem pigmentu/koloru dla wina), a następnie skórki są oddzielane i proces jest kontynuowany już na samym soku. W efekcie ze skórek przedostaje się niewiele koloru i stąd ten wspaniały, różowy, a czasem jasnoróżowy czy wręcz łososiowy kolor.

Nr 2 de Saint-Martin to klasyczne wino różowe od producenta Château de Saint Martin. Niezwykle orzeźwiające kusi lekka kwasowością i delikatnie pieprznym finiszem. Niezwykle pijalne, przyjemne i odświeżające jest klasycznym przykładem różu z Prowansji. Dzięki Przystanek Wino/Paryska 28 można znakomicie wystartować z sezonem na róż.

Wino bardzo smaczne. Dostarczone do degustacji przez Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

IMG_9036.JPG

Odrobina różu z Côtes de Provence

Gregoriano Roble 2015 – potęga owocowości

Wina z Aragonii stają się coraz bardziej popularne w Polsce. O ile jednak znakomita ich większość są to dość podstawowe, supermarketowe produkty, to czasem trafiają się ciekawe wina odbiegające od sztampy swych pobratymców. Gregoriano Roble 2015 z Bodega Picos to przykład win z regionu Campo de Borja, które starają się wznieść ponad standardy wyróżniając się na tle masowej produkcji. W tym przypadku wyróżnik można zamknąć w jednym słowie – owocowość.

Gregoriano Roble 2015 to wino wytworzone z trzech szczepów winnej latorośli: Garnacha , Tempranillo i Cabernet Sauvignon. Wino zebrane w trzecim tygoniu września (według zapewnień producenta) trafiło po winifikacji na 5 miesięcy do beczek z dębu francuskiego i amerykańskiego. Efekt: Kolor wina niezwykle ciemny, zbliżający się do fioletu. W nosie niezwykle intensywny (choć nie męczący) aromat ciemnych owoców, bez leśnej ściółki, raczej świeżych. W drugim nosie pojawia się wanilia i toffi (to ten amerykański dąb), ale bardzo delikatny, wycofany, tak różny od win z Rioja. W ustach wino niezwykle krągłe i aksamitne – miękkie taniny współgrają z owocowością, w tle delikatna kwasowość zachęca do skonsumowania serka lub wędlinki (wedle gustu). Finisz długi, aksamitny, bardzo przyjemny.

W sumie wino z gatunku kontemplacyjnych. Raczej ekspresywne niż wycofane – taka jest jego stylistyka. Świetne na wieczór we dwoje z lekkimi przekąskami i radością jaką niesie czerwone wino.

Wino bardzo dobre. Dostępne w Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

Gregoriano Roble 2015 – potęga owocowości

VINA ZOE czyli Carinena w formie

Wina z apelacji Carinena są dość popularne w Polsce, również w supermarketach. Ten duży region winiarski Hiszpanii dostarcza win o zróżnicowanej jakości – od podstawowych i dość przeciętnych, przez dobre, acz niespecjalnie wyróżniające się, aż po interesujące. VINA ZOE zalicza się do tej ostatniej kategorii.

VINA ZOE Gran Reserva 2010 to kupaż szczepów Tempranillo, Garnacha i Cabernet Sauvignon. Czyli zestaw dość typowy dla win z Aragonii. Rozlane przez Bodegas Paniza z Saragossy, choć trudno na ich stronach znaleźć informację o tym winie. Wino prezentuje wszystkie cechy win z Aragonii, choć na szczęście w pozytywnym kierunku. W kolorze głęboka czerwień z lekkimi, rubinowymi refleksami. W nosie mocno owocowe z nutami beczkowymi, które jednak pozostają nieco w tyle za dominującą owocowością. W ustach wino bardzo owocowe, nuty dojrzałych czerwonych owoców, miękkie taniny i stosunkowo niska kwasowość. Która jednak specjalnie nie przeszkadza, bo wino pije się bardzo przyjemnie. Naprawdę, mimo swej mocnej owocowości, bardzo przyjemnie.

Wino raczej kontemplacyjne niż degustacyjne. Degustowane do krewetek z warzywami i makaronem sprawdzało się średnio, choć nuty owocowe ciekawie współbrzmiały z dalekowschodnią ostrością sosu.

Wino dobre. Wino dostarczone przez Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

VINA ZOE czyli Carinena w formie