585 czyli Happy Birthday Riesling

Choć liczba 585 może kojarzyć się z próbą 14-karatowego złota to w miesiącu marcu Roku Pańskiego 2020 ta liczba kojarzy się tylko z jednym – 585 urodzinami rieslinga. Bo riesling dla branży winiarskiej jest rzeczywiście na wagę złota – warto przypomnieć, że spośród 10 najdroższych win na świecie dwa z nich są wyprodukowane właśnie z tej odmiany.

Choć pewnie trzeba do tej daty podejść z pewnym przymrużeniem oka. Z datą 13 marca 1435 znalazł się w księgach administratora hrabiego Johanna IV z Katzenelnbogen wpis o tym, że zakupił sześć sadzonek “Riesslingen”, które następnie miał posadzić w winnicy w Rüsselsheim, a za całość zapłacił 22 szylingi. Świadczy o tym, że riesling był już wtedy uprawiany i pewnie znany, skoro za sadzonki zapłacono kwotę nie w groszach, ale w szylingach. I w końcu można z pewnością przyjąć, że riesling jest dużo starszy, niż te 585 lat, ale niech już 13 marca będzie tymi urodzinami…

Choć riesling jest uprawiany na całym świecie (łącznie z Polską), to głównie kojarzymy go z winami niemieckimi. W niemieckich winnicach na powierzchni ponad 23.960 hektarów rodzi się 50 procent wszystkich winogron tej odmiany na ziemi. Uprawiany we wszystkich 13 regionach Niemiec ale największy areał ma w Palatynacie, nad Mozelą i w Badenii.

Wracając do urodzin – trzeba je obchodzić, bo jak mawiała moja babcia “kto wie, czy nie będą ostatnie”. Ale rieslingowi to raczej nie grozi, a już na pewno nie niemieckiemu. Lokuje się on z coraz lepszymi ocenami już nie tylko tych najdroższych, ale tych, na które stać blogerów winiarskich. A to już coś.

Restauracja Zoni z zewnątrz © Olaf Kuziemka

Znakomitych rieslingów można choćby spróbować w restauracji ZONI, ulokowanej w kompleksie dawnego Polmosu przy ulicy Ząbkowskiej. Dziś w miejsce ponurych hal fabrycznych, w których królowały wódki Bałtyk i Gastronomiczna zajęły restauracje będące nowym sercem kulinarnym dla Pragi, a po części dla całej stolicy. Zachowana stylistyka post-industrialna wyjątkowo przypadła mi do gustu, a szczególnie kadzie, już nie działające, ale nadal imponujące w swojej wielkości.

… i restauracja Zoni od wewnątrz © Olaf Kuziemka

Z restauracją Zoni łączą się dwa nazwiska – szefa kuchni restauracji – Michała Gniadka oraz head sommeliera – Tarasa Lachnowskiego. Dzięki nim miałem szansę na degustację znakomitych win w połączeniu z wyszukanymi potrawami.

Weingut Erbeldinger Riesling Sekt Brut Nature © Olaf Kuziemka

Podróż rozpoczęliśmy od Rheinhessen od wina musującego wytwarzanego metoda tradycyjną, oczywiście w 100% ze szczepu riesling. Riesling Sekt Brut Nature od Weingut Erbeldinger. Jak na aperitif przystało wino posiadało silne nuty kwasowe (tak ważne na otwarcie kubków smakowych przed daniami), ale również aromaty cytrusowe i kwiatowe, jak również zielonego jabłuszka, pigwy i moreli. W sumie bardzo przyjemnie orzeźwiające, choć równie dobrze można było je zestawić z lekkimi sałatkami czy ostrygami. Bardzo przyjemne wino na start…

Weingut Flick Riesling Classic 2018 © Olaf Kuziemka

… choć akurat do ostrygi zaserwowano następne wino – Riesling Classic 2018 od Weingut Flick, z położonego bardziej na północ Rheingau. To jak sama nazwa wskazuje “klasyczne” wino jest niezwykle przyjaznym rieslingiem z wyważoną kwasowości, aromatami porzeczki i kwiatów, zaś w smaku nuty grejpfrutów i miodu. Bardzo świeży i aromatyczny towarzyszył surowa ostrydze “carskiej” serwowanej z vinegrette z kimchi, szalotki i świeżej bazylii. Choć mój konserwatywny smak preferuje ostrygę jedynie lekko muśniętą sokiem z cytryny – wino świetnie z daniem współgrało.

Weingut Rudolf May Riesling Trocken 2017 © Olaf Kuziemka

Kolejne wino pochodziło z regionu Franken, czyli po polsku Frankonii. Regionu, który na mapie winiarskiej Warszawy mocno ostatnio zaistniał. Tym razem wytrawny Riesling 2017 z Weingut Rudolf May w jakże charakterystycznej dla tego regionu winiarskiego butelce. Wino z 25-letnich krzewów pokazuje aromaty pigwy, zielonych jabłek. Nieco cięższe od swego poprzednika powinno pasować do kolejnego dania – ceviche z hiszpańskiego turbota serwowane w chrupiących skórkach topinamburu z majonezem z pieczonego czosnku na chruście z grzybów enoki. Tu poważne smaki dania wymagają już wina o zdecydowanie mocniejszym charakterze – i na takie trafiło.

Weingut Molitor Riesling Haus Klosterberg trocken 2018 © Olaf Kuziemka

Z Frankonii przenosimy się nad Mozelę, by spróbować wina Riesling Haus Klosterberg trocken 2018 od Weingut Molitor. Wino wytworzone z owoców ponad sześćdziesięcioletnich krzewów epatuje wspaniałym aromatem cytrusów, jabłek, nektarynek, białego pieprzu i goździków. W smaku bardzo czyste rześkie z wyraźnym akcentem mineralnym. Całość świetnie zbalansowana jest niezwykle przyjemna w piciu. Do tego krewetki argentyńskie z grilla, consommé z papryki aromatyzowane kafirem i trawą cytrynową serwowane z kalmarem z grilla, nadziewanym marmoladą z bakłażana aromatyzowaną kuminem i ziarnami kolendry oraz grillowanymi dzikimi brokułami. Brzmi świetnie i takoż smakowało.

Weingut Georg Mosbacher Forst Ungeheuer Riesling GG 2013 © Olaf Kuziemka

Znad Mozeli przenosimy się do Pfalz, skąd pochodzi wino Forst Ungeheuer Riesling GG 2013 od Weingut Georg Mosbacher. Trzeba przyznać, że klasa tego wina była przednia – delikatne aromaty owocowe i ziołowe, znakomita integracja owocowości, kwasowości i mineralności w smaku dało wino niezwykle eleganckie i złożone. Nic, tylko siedzieć i degustować. Ale na stół wjeżdża pierś z francuskiej perliczki, z kaczym foie gras brûlée, grillowanym węgorzem, ponzu z wiśniami oraz velouté z węgorza z tymiankiem cytrynowym w formie piany. No i z młodym porem. Subtelne smaki i aromaty wina zjednoczyły się z delikatnym daniem dając niesamowite doznania kulinarne. Dość przyznać – i wino i danie – znakomite.

Weingut Joh. Jos. Prüm Wehlener Sonnenuhr Riesling Auslese 2004 © Olaf Kuziemka

Zwieńczeniem urodzin stało się, bo przecież riesling również tutaj ma swoje wybitne etykiety, wino słodkie. Wracamy nad Mozelę, skąd kolejne wino: Wehlener Sonnenuhr Riesling Auslese 2004 od Weingut Joh. Jos. Prüm o aromatach dojrzałych jabłek i wanilii. W smaku owocowość jest już przepięknie zintegrowana z żywą jeszcze kwasowością znakomicie współgrając z kolejnym daniem – zabajone z grejpfrutem i truflami. To jedna z ciekawszych kombinacji wieczoru.

Happy Birthday Riesling © Olaf Kuziemka

Jak są urodziny musi być i tort – w końcu 585 lat to solidny wiek. A przy torcie czas było na podsumowanie – przez ten cały czas riesling nam się pięknie rozwinął dając wina jakże zróżnicowane – od stosunkowo prostych win do codziennej konsumpcji, po wina złożone, zarówno wytrawne, jak i słodkie. To cały czas odmiana z potencjałem rozwoju i możliwościami eksploracji w poszczególnych regionach. Krótko mówiąc – kolejnych udanych 585 lat Riesling!

Jerzy Moskała

585 czyli Happy Birthday Riesling

Wino na Sylwestra – Weingut Quint INJoy

Na nadchodzący ostatni dzień starego roku zewsząd pojawiają się opisy win musujących. Tradycja noworoczna wiąże się z witaniem nadchodzącego roku kieliszkiem wina musującego: często prosecco, rzadziej cavy, a już niezwykle rzadko szampana. Takie zachowanie ma sens wtedy, kiedy powitanie ma miejsce pod dachem. Ale coraz częstsze imprezy na świeżym powietrzu wywołują we mnie wątpliwość nad sensownością takich działań.

Weingut Quint INJoy

Pierwsza wątpliwość to taka, że istnieje pewna niedoskonałość mechanizmów zamykania butelek tych trunków, jeśli chcemy je otworzyć w warunkach polowych. Druga – aromaty tych win, a już na pewno szampanów, mogą być na tyle subtelne, że na otwartej przestrzeni po prostu giną zamieniając trunek w zwykły/niezwykły napój.

W sumie rozwiązaniem stają się wina, które na “pod chmurką” epatują smakiem i aromatem w takim stopniu, że ma się pewność doznań estetycznych, nie tylko alkoholowych. Takim winem jest dla mnie Weingut Quint INJoy – riesling niemiecki o niezwykle wysokim poziomie kwasowości i słodyczy (wino półsłodkie). I choć wino to nie jest specjalnie “z mojej bajki”, ale jestem w stanie docenić intencję producenta.

Wino interesujące. Otrzymane do degustacji od importera – Maciej Kielanowski Wina Niemieckie.

Jerzy Moskała

Wino na Sylwestra – Weingut Quint INJoy

Wino na weekend – Weingut Bernhard Wolfsheimer Riesling trocken 2017

Wina z Weingut Bernhard co pewien czas powracają na łamach mojego bloga. Głównie przez fakt, że wina mi te po prostu pasują. Ale również pokazują, że wina niemieckie znakomicie znajdują swoje miejsce na rynku polskim trafiając pod gusta bardziej wyrobionej klienteli. Do której ja się oczywiście zaliczam …

Wino to było przeze mnie wykorzystane na warsztatach degustacyjnych, na które mnie zaproszono nie tylko, by “nieść kaganek oświaty” (winnej rzecz jasna), ale również, by w serii pięciu etykiet zaprezentować różnorodność stylów winnych i winiarstwa światowego w ogóle. Może światowego, to za dużo powiedziane, ale z Europą już pewnie tak. W miejsce pierwotnie planowanego rieslinga mozelskiego dobrałem rieslinga z Hesji Nadreńskiej i strzał był w dziesiątkę: Wino przemówiło do grona degustatorów pokazując, że niemieckie wina, nawet te o wysokiej kwasowości, są w stanie obronić się przez swą jakość.

Weingut Bernhard Wolfsheimer Riesling trocken 2017 to dość jasne w kolorze i czyste wino o miłych, morelowo-brzoskwiniowych nutach. Piszę, że czyste, bo wina od tego producenta są w tym względzie wręcz pedantyczne. W ustach przyjemny balans silnej owocowości (tu już pojawia się nieco jabłek) z kwasowością. Wino średnio długie z przyjemnym finiszem. Zdecydowanie odświeżające, do sałatek w kawałkami koziego serka bądź oliwkami.

Wino bardzo dobre, otrzymane do degustacji z Niemieckiego Instytutu Wina.

Jerzy Moskała

Weingut Bernhard Wolfsheimer Riesling trocken 2017

Wino na weekend – Weingut Bernhard Wolfsheimer Riesling trocken 2017

Warsztaty kulinarne Niemieckiego Instytutu Wina

Kiedy organizowane są warsztaty kulinarne dla blogerów budzi to moją natychmiastową ciekawość. Ale kiedy warsztaty są organizowane przez Niemiecki Instytut Wina w Akademii Kulinarnej Whirpoola, a w warsztatach biorą udział dziennikarze i blogerzy winni, oraz, co oczywiste, blogerzy kulinarni, moja ciekawość rośnie niepomiernie. Bo przecież łączenie wina z potrawami jest dla wszystkich takich łasuchów jak ja niepomierną przyjemnością. A szczególnie z potrawami, które sami przyrządzamy.

IMG_20181129_173505.jpg
Noże i sekt – kluczowe elementy przygotowań kulinarnych – w tle “Szefowa”

Stąd na warsztaty kulinarne prowadzone przez znaną blogerką Agatę Wojda szykowałem się w dwój-, a nawet w może w trójnasób.

Głównym warsztatów celem było przygotowanie potraw do win niemieckich. Potraw, które podobnie jak w Polsce, wywodzą się raczej z tradycji północnej części Europy, niźli basenu Morza Śródziemnego. Stąd i wina i menu oraz potrawy własnoręcznie przygotowywane przez uczestników pod czujnym okiem “Szefowej” nawiązywały nieco do tradycji wigilijnej tej części Europy. Zabawa była przednia, zarówno przygotowując i konsumując potrawy, jak i degustując wina (do każdej z nich były dwa wina do sprawdzenia). I nikt w trakcie imprezy nie usłyszał sakramentalnego: “oddaj fartucha”.

Sałatka ziemniaczana ze śledziem, śliwką i buraczkami

IMG_20181129_194029.jpg
Sałatka ziemniaczana ze śledziem – riesling to świetne wybór jako wino do towarzystwa

Pierwsze danie to klasyka kuchnii niemieckiej, ale również popularna w Polsce – sałtka ziemniaczana ze śledziem i buraczkami. Tu nie w wersji “pod pierzynką”, tylko w kawałkach pomieszzane ze sobą, ale za to matijasy zostały doprawione nieco korzenni i połączone ze śliwką, co na neutralnym smaku kartofli i buraków dało przyjemny efekt.

Do takiej sałatki dwa wina do zdegustowania: Weingut Bernhard Weisser Burgunder Wolfsheim 2017 oraz półwytrawny Weingut Meiser Riesling 2016. Delikatny weissburgunder raczej kojarzymy do sałatek bez tak tłustych i słonych ryb, więc zdecydowanie riesling tu lepiej współgrał z sałatką dając klasyczną kombinację, jakby żywcem przeniesioną z Hesji Nadreńskiej. Skąd zresztą pochodzi.

Bruschetta z mięsną teryną gruszką i dynią

IMG_20181129_200443.jpg
Teryna na grzance

Grzanka z chleba wydaje się na tyle pospolita, że jak przyjmie nazwę bruschetta natychmiast jest nobilitowana. Ale dużo ciekawsza była teryna – rodzaj pasztetu – w tym przypadku z dużą ilością wątróbki i przypraw. W efekcie uzyskano mięsno-podrobową potrawę, lekko korzenną i słodkawą. A do niej?

Weingut Kloster Eberbach Heppenheimer Centgericht Grauburgunder 2016 wydał się ciekawym wyborem. Wino średniej budowy o średniej kwasowości i mocnej mineralności przejmnie komponowało się z potrawą.

Ale drugie wino – Weingut Studier Acolon 2016 – to wino zaskakujące do tej potrawy. Czerwone słodkie wino ciekawie się komponowało ze słodkością potrawy dając zadziwijąca zbieżność smakową. Bardzo interesujące połączenie.

Zupa grzybowa z przyprawą piernikową i chrustem z pora

IMG_20181129_204618.jpg
Weingut Thörle Spätburgunder 2015

Zupa grzybowa to jedna z najpopularniejszych wigilijnych potraw, choć gości ona na naszych stołach przez praktycznie cały rok. Tu w wersji silnie grzybowej, zblendowana i doprawiona piernikowymi przyprawami roztaczała woń i kusiła, by śpiewać kolendy. Dla ozdoby chrust z pora, czyli drobno pokrojone paski pora wysmażone na głębokim tłuszczu. Jak frytki.

Do zupy niezwykle ciekawy Weingut Castell Silvaner 2017 – bardzo interesujący sylvaner o silnym bukiecie i całkiem mocnym ciele, oraz Weingut Thörle Spätburgunder 2015 – klasyczny pinot noir z Kalkstein w Hesji Nadreńskiej. Do tej zupy – jak znalazł.

Karp na pęczaku z suszonymi owocami

IMG_20181129_204050.jpg
Karp na pęczaku

Choć kaszę pęczak przyrządzam dość często pomysł, by doprawić ją do gotowania (a w zasadzie pieczenia) zeszkloną cebulką, klarowanym masłem, no i suszonymi owocami nieco mnie zaskoczył. Do tego smażony karp z cebulką, również zapieczony. Całość serwowana z sosem chrzanowym (co dla mnie już nie jest zaskoczeniem – smażony karp z chrzanem to jest to!).

Wino niezwykle ciekawe do tej skądinąd świątecznej potrawy: Weingut Geil Sheurebe 2017 – wino ze szczepu wyhodowanego w czasie I Wojny Światowej, który ponoć wcale nie jest krzyżówką sylvanera z rieslingiem, oraz Weingut August Kesseler Riesling 2016. Oba wina niezwykle wonne, choć akurat do karpia scheurebe pasowało nieco lepiej.

Na deser serwowane były jabłka smażone w piwnym cieście sosem waniliowym i żurawiną, zaś do  nich wina słodkie: znakomity Bacharacher Wolfshoehle Riesling Auslese 2005 oraz Zeltinger Sonnenuhr Rieslin Auslese 2016. Bacharacher ponownie udowodnił, jak znakomite potrafią być wiekowe rieslingi Auslese, wybijając ostatni akord warsztatów.

Warsztaty nie tylko przyniosły uczestnikom moc zabawy w gotowaniu potraw, szczególnie tych znanych, ale przygotowanych w inny sposób, ale również pokazały możliwości win z Niemiec i ich potencjał w łączeniu z potrawami popularnymi również w Polsce. To ciekawe, jak do potraw z tej szerokości geograficznej pasują wina produkowane również w podobnych warunkach klimatycznych. Taki przyczynek do współczesnej kuchni, mimo jej silnej globalizacji.

Jerzy Moskała

 

 

Warsztaty kulinarne Niemieckiego Instytutu Wina

Winne wtorki: riesling week – Weingut Tagwerker Riesling 2016

To wino, które na piątkowej degustacji specjalnie przypadło mi do smaku. Weingut Tagwerker zlokalizowana jest w Wein Viertel – apelacji w północno-wschodniej Austrii, ciągnącej się aż do granicy z Czechami. Dokładnie z Morawami, gdzie jak wiadomo wino również jest produkowane. W sumie produkcja win z obu stron granicy jest całkiem zbliżona do siebie, bo warunki klimatyczne i geologiczne są w gruncie rzeczy bardzo podobne.

Ale jeśli chodzi o samego Rieslinga od Markusa Tagwerkera to wino, które po prostu świetnie się pije. I nie oczekujcie tu naftowych i dostojnych aromatów i smaków – w miejsce nich jest feeria świeżości i owocowości – taki riesling z linii radosnych. Owszem, za kilka lat może dorosnąć, dojrzeć, ale póki co czaruje młodym jeszcze kolorytem.

Wino ma 13% alkoholu, jednak umiejętnie schowanego. Ciekawe, ze zaledwie 2,7 gr cukru resztkowego przy 5,3 gr kwasowości daje jednak wino przyjemnie zbalansowane w smaku. Dominują nuty cytrusów, lekko wchodzących w pigwę oraz nuty mineralne w smaku – ciekawostka, jak na wino z tej części Austrii. Wino świetnie zrobione – idealne na lato.

Jerzy Moskała

Winne wtorki – linki:

http://www.winiacz.com/2018/05/winne-wtorki-riesling.html

http://www.powinowaci.pl/2018/05/winne-wtorki-riesling-2017-srebrna-gora_8.html

https://zwinemdokina.pl/2018/05/08/winne-wtorki-krol-riesling/

 

Winne wtorki: riesling week – Weingut Tagwerker Riesling 2016

Degustacja win z Weingut Tagwerker

To w sumie to była szybka akcja – na wieść, że w nieodległym od mojego mieszkania Konstancinie ma być w trakcie długiego weekendu degustacja win austriackich zdecydowałem – co mi tam – pojadę. Tak jak dla mnie decyzja o wzięciu udziału w degustacji pojawiła się znienacka (niczym czołg przeciwnika na szkoleniu wojskowym w czasie PRL-u – tam zawsze pojawiały się znienacka), o tyle sama organizacja degustacji przed sklepem, na trawniczku, wokół stołu i na krzesełkach ogrodowych wyglądała na taką jak lubię – wyluzowaną.

Irene i Markus Tagwerker, właściciele rodzinnej winnicy Weingut Tagwerker, szeroko mówili o swym gospodarstwie o wielkości niebagatelnej, jak na Austrię – 26ha, a położonej w północno-wschodniej części kraju w wiosce Herrnbaumgarten w apelacji WienViertel. Wina stamtąd rzadko mi się dotąd kojarzyły z jakością, co tylko pokazuje, jak w wielkim błędzie tkwiłem. Otóż degustowane wina Irene i Markusa miały kilka wspólnych cech: bardzo świeże, roczniki 201, 2016 dla Rieslinga i 2015 dla Zweigelta, niezwykle czysto zrobione, z ciekawymi nutami zapachowymi i smakowymi oraz przyjemną mineralnością, która w połączeniu z powyższymi dała przyjemne smaki.

Ale po kolei:

Tagwerker Welschriesling 2017 to wprawdzie całkiem proste, ale przyjemne wino. Świeże, z nutami białych owoców i kwiatów, średnią kwasowości, ową nutką mineralności okazało się bardzo przyjemnym wstępem do degustacji. Wino, które spodobało mi się prostotą i przystępnością.

Tagwerker Grüner Veltliner 2017 pokazał się jako wino głębsze, dłuższe, z nutami zielonymi, choć nie przechodzącymi w nuty trawiaste, co często zdarza się austriackim veltlinerom. Wino porządnie zrobione, choć nie w moim guście.

Tagwerker Riesling 2016 to wino, które powinno się opisać oddzielnie, co zresztą uczynię.

Tagwerker Chardonnay 2017 wydało mi się nieco nieudanym. Dość wolno się otwierała, raczej wycofane, jakoś nie potrafiło do mnie przemówić swoimi aromatami.

Tagwerker Sauvignon Blanc 2017 to za to wino całkiem udane, z nutami zielonych jabłuszek, trawy, przyjemną kwasowością. Stylistycznie bardziej przypominało produkty z Doliny Loary, niż Nowej Zelandii, choć i wobec jednych i drugich było mocno wyważone.

Tagwerker Zweigelt 2016 to z kolei obok Rieslinga najlepsze wino degustacji. 2015 rok był świetny w Austrii, co pięknie pokazało się w tym winie. Dość lekkie, o miłym lekko amarantowym kolorze, przyjemnych aromatach czerwonych owoców w zapachu, dość silnej, ale nie przesadnej owocowości w smaku, połączonej ze średnią kwasowością i przyjemnym finiszem drobnych tanin. Naprawdę dobre wino.

Zestaw win z Weingut Tagwerker to naprawdę przyjemna oferta na lato – na taras, do sałatek, serów, czy po prostu do posiedzenia i cieszenia się latem i winem.

Jerzy Moskała

Degustacja win z Weingut Tagwerker

POTRAWY I WINA NA ZIMĘ – PIĄTA DEGUSTACJA BLOGERSKA

Można by rzec – do pięciu razy sztuka. Udało mi się wziąć udział w piątej degustacji blogerskiej, organizowanej przez Dominikę Bień, prowadzącą na codzień blog Nóż i Widelec. Degustacja z udziałem warszawskiej śmietanki winno-blogerskiej (w tej części, która akurat była obecna w mieście). Degustacja miała na celu nie tylko celebrację znakomitych dań gospodyni, ale również dobór win. No i oczywiście delektowanie się smakiem. Na ucztę złożyło się pięć dań i 18 win. Nie miejsce tu by opisywać wszystkie z nich – być może do niektórych jeszcze wrócę, ale warto przynajmniej  te wina, które najlepiej w ocenie niżej podpisanego wypadły do znakomitych potraw przygotowanych własnoręczni przez Dominikę.

IMG_0779.JPG

Na start zaserwowano Prosecco Superiore DOCG La Manzanne  Le Barbatelle, od Win Co – bardzo przyjemne wino musujące, znakomicie orzeźwiające i pasujące jako aperitif dla całości biesiady. W zapachu przyjemne nuty tostowe (bardziej typowe dla szampana, niż dla prosecco), w smaku lekka owocowość, silna wytrawność połączona z nutkami mineralnymi. Wino niezwykle przyjemnie otwierało kubki smakowe na pierwsze dania serwowane przez gospodynię jednocześnie pozwalając na swobodną dyskusję przed serwowaniem pierwszego dania.

A pierwsze danie to było:

 

 

AMUSE BOUCHE – wędzony łosoś ze śmietaną na chrupiącym ciasteczku.

IMG_0780.JPG

Do tej lekkiej, ale niezwykle przyjemnej “przegryzki”, testowane były trzy wina musujące. Najciekawszym połączeniem był szampan Lamiable Gran Cru Rose od Wine Bureau – w zapachu lekkie nuty malinowe, truskawkowe i tostowe, w smaku bardzo przyjemna owocowość połączona z wysoką kwasowością i długim mineralnym finiszem. Wino to znakomicie podkreślało nuty łososiowe na ciasteczku, a słoność czipsa współgrała z mineralnością wina.

Kolejne danie to:

SAŁATA – burak – kozi ser – granat

Sancerre 1.jpg

To bardzo interesujące połączenie nut czerwonego i białego buraka w plasterkach, połączonego z kozim serkiem i obsypanego owocami granatu. To niezwykle delikatne danie, znakomite jako przystawka nie tylko zaostrzająca apetyt, ale i wprowadzająca element subtelności w serwowanych daniach.

Wyborem wina do tego dania był Domaine Bally Reverdy Sancerre La Mercy-Dieu Blanc 2016 od Mielżyńskiego – wino o delikatnych owocowo-zielonych nutach w zapachu, w smaku nutach owocowych, ale głównie trawiastych, sporej kwasowości i mineralności i długim, lekko goryczkowym finale przywodzącym na myśl nuty grejpfrutowe.

Wino znakomicie łączące się z potrawą, pozwalające na wydobycie subtelności smaków warzywa, owocu i słoności koziego serka.

Wino o tyle ciekawe, że o sporej jak na Sancerre budowie, która jednak nie przytłoczyła dania.

Kolejne danie to:

Risotto z brukselką, kiszoną cytryną i szałwią

IMG_0786.JPG

Pierwsze danie to risotto warzywne, przyrządzone w tradycyjny sposób z masłem i parmezanem i nie w tradycyjny sposób łączone z brukselką i kiszonymi cytrynami (co jest bardziej typowe dla kuchni marokańskiej). Nuty cytrynowo – serowe dania zostały połączone z winami środkowo-europejskimi, gdzie dwa z nich okazały się znakomicie pasujące (choć same wina dość różniące się między sobą):

IMG_0754.JPG

Riesling Feinherb 2016, Rheingau, Stefan Breuer od Winetellers.pl to wino dość powoli otwierające się w zapachu, ale dając znakomite nuty nafty i cytrusów, w smaku silny, ale przyjemny balans mocnej słodyczy i wysokiej kwasowości, w interesujący sposób współgrający z potrawą – wino przyjemnie długie i mineralne;

oraz

Domaines Vinsmoselle Rivaner Premier Cru 2016 Cotes de Remich od Paryska 28 – wino z drugiej strony Mozeli, z mniej znanego wśród winiarzy Luxemburga, wino o miłym cytrusowym aromacie, wysokiej kwasowości połączonej z całkiem sporą dozą cukru resztkowego (w odbiorze wręcz wino półwytrawne), sporą mineralnością i długim, lekko pieprznym finiszem.

Wino ciekawie współgrało z potrawą dając ciekawy balans dla cytrynowej kwasowości.

Kolejna potrawa to:

Kaczka confit z pomarańczami i musem ziemniaczano-dyniowym

IMG_0792.JPG

Kaczka długo pieczona we własnym tłuszczu nabrała z jednej strony (czyli od skórki) niebywałej chrupkości, zaś z drugiej strony (mięsa) olbrzymiej delikatności. Wszystko w sosie z pomarańczy.

O dziwo do tej potrawy najciekawszy wydał się Achaval Ferrer Malbec 2014 od Wino Vinci – wino teoretycznie pasujące raczej do steków, acz tu aromaty ciemnych owoców, tytoniu, nieco leśnych nut znakomicie pasowały do dania.

Jeżynowe smaki wina współgrały z nieco dymnymi nutami skórki kaczki dopełniając smak potrawy w sposób znakomity.

 

 

Przed deserem pojawiły się na stole sery, które dostarczyło Tesco w ramach swojej linii produktów Tesco Finest.

IMG_0793.JPG

To był niezwykły dobór serów – obok znakomitego cheddara pojawił się niezwykły comte, zaś chaource sąsiadowało z gorgonzolą.

Do serów przypasowało – o dziwo – również wino z Tesco – Tuella Douro 2014 – wino o ciekawym balansie owocowości, kwasowości i tanin, przyjemnie współgrające z różnorodnymi serami.

Na koniec deser, czyli:

Sernik z palonym masłem

Danie w żaden sposób nie przypominające polskich serników, gdzie nuty palonego masła zdominowały smak, zaś konsystencję uczyniły spójną. Do deseru niespodzianka – słoweński żółty muscat late harvest, półsłodki, choć o sporej kwasowości i pysznym balansie. Znakomity nie tylko z sernikiem, ale również jako zwieńczenie imprezy. Wino z piwniczki Pawła Grotowskiego – Powinowaci.

Oprócz powyższych win możliwe było do zdegustowania szereg następujących win:

Franciacorta Barone dell’Isola Brut DOCG z Lidla – wino musujące wytwarzane metodą szampańską ze szczepów chardnnay i pinot noir w północnych Włoszech. Jak na wino z regionu konkurującego w szampanami w korzystnej cenie 44,99 – wino o przyjemnych aromatach kwiatowych.

Leval-Clement Grande REserve Brut Champagne AOC również z Lidla – wino wytworzone w 60% z pinot meunier, 30% z chardonnay i 10% z pinot noir – w cenie 89,99, ale dużo lepsze jakościowo od wyżej wspomnianej Franciacorta, niezwykle przyjemne nuty ciastek maślanych w zapachu, w smaku przyjemna wytrawność połączona z nutami tostów maślanych, całkiem dobrze łączące się z łososiem.

Marble Leaf Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii/ Marlborough – wino od winetellers.pl w cenie 71,95, bardzo przyjemny sauvignon blanc o silnym owocowym zapachu, w smaku niezwykle przyjemnie ułożone i zaokrąglone, lekko trawiaste. Dominujące nuty owoców cytrusowych i tropikalnych z delikatnym akcentem liczi. Wino nieco stonowane i subtelne, co nie zawsze można powiedzieć o sauvignon blanc z Nowej Zelandii.

Zohrer Sand 1 Lossterrassen Riesling Kremser Sandgrube 2015 – wino z Dolnej Austrii, Kremstal, otrzymane od Win Co. W zapachu klasyczne nuty nafty i owocowości, w smaku przyjemny balans cukru i kwasowości. Świetny przykład rieslinga austriackiego.

Pinot Noir Tibor Gal 2014 – wino z Egeru od znanego w Polsce producenta – Tibora Gala. Wino dostarczone przez winnice.eu, importera win z Francji i Węgier. Pinot noir wytworzony w stylistyce bardziej przypominającej wina burgundzkie niż z południa Europy, wino bardzo przyjemne i przyjazne w piciu, opisywane wcześniej tutaj.

Forte Masso Barbera D’Alba 2013 – wino od Wine Solution/Mąka i Woda – klasyczne wino ze szczepu barbera z Piemontu, z silnymi aromatami wiśni w zapachu. Dodatkowo przyjemne nuty ściółki leśnej, w smaku zaś mocny owoc i taniny. Zaś finisz wina lekko pieprzny. Przyjemne, wyraziste wino.

Laplace ode D’Aydie 2014 – wino ze szczepów tannat i cabernet franc dostarczone przez Mielżyńskiego – bardzo ciekawe wino o aromatach ciemnych owoców – korzennej wiśni, jeżyn i czarnej porzeczki. W smaku mocno owocowe, z przyjemną nutką wanilii, silnie taniczne z pieprznym finiszem. Wino raczej do solidnych steków, niż delikatnej kuchni.

Forte Masso Nebbiolo 2015 – ciekawie zrobione wino ze znanego szczepu nebbiolo, dostarczone przez dystrybutora Wine Solution/Mąka i Woda. WIno delikatne, o mocnych owocowych aromatach z dominującą truskawką.

Znakomity, nieco hedonistyczny wieczór pokazał, jak wspaniale potrawy mogą łączyć się z winami dając niesamowite efekty smakowe. Sztuka kulinarna gospodyni – Dominiki Bień – połączyła się ze sztuką winiarzy z różnych krajów dając znakomity efekt finalny.

Jerzy Moskała

POTRAWY I WINA NA ZIMĘ – PIĄTA DEGUSTACJA BLOGERSKA