Eszterbauer Tanyamacska Kékfrankos 2015

Eszterbauer to producent z miasta Szekszárd w południowo-zachodniej części Węgier. W jego portofolio znajduje się szereg win białych, różowych i czerwonych, głównie z lokalnych szczepów. Obok kadarki i bikaverów można znaleźć wino w 100% wykonane ze szczepu kékfrankos, występującego w środkowej Europie pod różnymi nazwami – blaufränkisch w Austrii, lemberger lub limberger w Nieczech, frankovka w Czechach czy frankovka modrá na Słowacji. Jest to zatem wino silnie kojarzące się z CK i cesarzem Franciszkiem Józefem, wojakiem Szwejkiem (choć ten pijał głównie piwo) no i zdecydowanie kuchnią węgierską. A jak na cenę promocyjną 15 zł okazało się winem całkiem niezłym.

Wino w kolorze jasnej czerwieni. W zapachu nuty czerwonych owoców – czereśni i wiśni, lekko pieprzne. W ustach wino lekkie, owocowe, ale z zaznaczoną kwasowością i średnimi taninami. Końcówka znów lekko pieprzna. Niezbyt długie w smaku ale dość przyjemne i jak na tak tanie wina nie pozostawiające żadnych nieprzyjemnych posmaków.

Wino w sam raz na letni dzień dla tych, którzy nie preferują win białych czy różowych. Ale znakomicie łączyć się może z jedzeniem i kłania nam się kuchnia węgierska. Może nie koniecznie gulasz, ale leczo czy sałatki z papryką, a wreszcie też i kiełbasy węgierskiej jak znalazł.

Wino niezłe. Zakup własny w Lidlu.

Jerzy Moskała

 

Advertisements
Eszterbauer Tanyamacska Kékfrankos 2015

Teroldego Rotaliano 2012 Superiore Riserva z Lidla

 

Lidl nie miał u mnie ostatnio dobrej prasy, choć sporo nowości miałem okazję kupować i degustować. Poza specjalnymi akcjami ma zwyczaj dorzucać pojedyncze wina, czasem przeceniać, co zalega mu na półkach. Dzięki temu można coś trafić, choć częściej są wina najwyżej niezłe. I tym razem było dość podobne.

Teroldego Rotaliano to wina z północnych Włoch, z Trydentu i Górnej Adygi. Szczep stał się całkiem popularny nie tylko przez wspomnienia turystów, głównie narciarzy, z wypadów w Dolomity, ale również dlatego, że wina z tego szczepu są po prostu dobre. Nawet te produkowane na dużą skalę, jak spółdzielnia w Mezzacorona. W efekcie szczepem zainteresował się większy biznes i powstają już jego nowe nasady m.in. w Toskanii.

Z tego powodu wina ze szczepu teroldego nie należą do tanich. A reserva 2012 za 18 zł w Lidlu brzmi jak żart. Ale może warto sprawdzić? Wino okazało się niezłe, ale nic poza tym.

W kolorze wino pokazuje głęboką czerwień. W dominują wyraźne nuty ciemnych owoców leśnych – jeżyn i jagód. No i wyraźny alkohol, co dla tego wina jest zdecydowanie na minus.

W smaku wino średniej budowy, powtarzają się nuty leśne, dymne. Wino ma niezłą kwasowość i taniny, krągłość, wyraźne, choć nie męczące. Wino średniej długości.

W sumie można by je było lepiej ocenić, ale jestem trochę nim rozczarowany. Pamiętam wina teroldego z Trydentu i wszystkie miały w sobie specjalną nutę. To Teroldego Rotaliano wydaje się na ich tle nieco bezpłciowe. Poprawne, ale tylko poprawne. Szkoda.

Wino niezłe. Zakup własny w Lidlu.

Jerzy Moskała

 

Teroldego Rotaliano 2012 Superiore Riserva z Lidla

Dyskontowe oferta na polowania winopijców

To już się chyba zrobiła jakaś “nowa świecka tradycja”, że w sierpniu dyskonty urządzają przeceny na wina i możliwe jest zakup przynajmniej części z nich w niższych cenach. Od poniedziałku i wtorku Biedronka ruszyła z promocjami – win starych i znanych, w niższych cenach, Lidl win z wcześniejszych dostaw jako przeceny. Dyskonty jak widać bardziej działaja w kierunku “czyszczenia półek”, choć różnymi metodami.

Bez względu na to, czy takie “czyszczenie magazynów” jest mniej lub bardziej zgodne polityką firm czy ich bieżącą taktyką klienci mają szanse na upolowanie wina dla siebie w cenie o ok. 25% niższej niż dotąd. Fakt, że nie całość oferty objęta jest promocjami/przecenami, ale i tu można znaleźć smakowite kąski:
Lidl – Château Fonroque Saint-Émilion Grand Cru Classé 2012, czyli wino, które pierwotnie można było kupić za 99 zł po dwóch obniżkach pojawiło się w cenie 29,90. Warto? Pewnie tak. W Lidlu można też dostać wina z niskiej półki np. Fischer Balatonmelléki Zweigelt 2015 za 11 zł. To akurat niska przecena, ale wino warte swojej ceny np. dla codziennego picia (dla zdrowia rzecz jasna).

W Biedronce podobnie – szerszy wachlarz win przecenionych o ok. 25% np. Pegoes Syrah dostępny za 12 zł (opisany tutaj). Oczywiście dla tych, którzy pijają portugalskie produkty z Setubal.

W sumie czas ciekawy, choć trzeba z zakupami uważać, bo może się okazać, że towar zamiast w magazynach dyskontów zalegać będzie w naszych piwniczkach. Ale mimo wszystko warto.

UWAGA! W różnych sklepach mogą być różne ceny tych samych win. Warto więc szukać i porównywać ceny poszczególnych etykiet.

Jerzy Moskała

Dyskontowe oferta na polowania winopijców

AZINHAGA DE OURO Tinto 2014

Obok szumnych akcji z promocją nowych win lub jedynie odświeżonych etykiet dyskonty wstawiają do sprzedaży wina jak by po cichu, specjalnie się nimi nie chwaląc. W większości przypadków w zasadzie nie mają czym się chwalić – wina są albo całkiem przeciętne, albo wręcz niepijalne, rzadziej trafia się wino interesujące. Azinhaga de Ouro Tinto 2014 to następny rocznik po wcześniejszym 2013 które udowadnia, że portugalskie wina z Douro potrafią być całkiem przeciętne. Acz pijalne. I dokładnie takie jest to wino.

Staram się nie zaglądać specjalnie do dyskontów, ale pod długim okresie nieobecności wśród półek obu czołowych sieci tego rodzaju znalazłem w trakcie zakupów kilka nowości. Azinhaga do Ouro skusiła mnie pochodzeniem z apelacji kojarzącej się z dobrymi winami oraz niską ceną (14 zł), ale w praktyce wyszło na to, że wino było warte swojej ceny. I cena była warta wina. Proste owocowe smaki, mocno dominująca wiśnia w nosie i ustach, stosunkowo wyważone i zbalansowane, ale jednocześnie absolutnie przeciętne. Ot tak, do wypicia bez żadnych specjalnych oczekiwań.

Wino pijalne. Zakup własny w Lidl-u.

Jerzy Moskała

AZINHAGA DE OURO Tinto 2014