Monte da Ravasquiera Syrah 2016

Chyba każdy entuzjasta wina ma jakieś szczepy lub apelacje, do których jest szczególnie przywiązany. U blogerów najczęściej widać to w statystykach postów – w końcu najczęściej piszą, lub przynajmniej starają się pisać o tych winach, które są dla nich najciekawsze. W moim przypadku to zdecydowanie wina ze szczepu syrah – zarówno jednoszczepowe, jak i w postaci kupażowanej, jak choćby wina z Doliny Rodanu, gdzie syrah tak często towarzyszy grenache, a czasem dołącza się mourvèdre.

Syrah to sczep zdecydowanie popularny – od południowej Francji, przez Włochy i Izrael, po Chile, Argentynę no i oczywiście Australię stał się szczepem ogólnoświatowym, globalnym wręcz. Choć w mojej opinii najlepiej sprawdza się na południu Europy, to ciekawe wina z jego udziałem można znaleźć na całym świecie.

Monte da Ravasquiera Syrah 2016 to biedronkowa oferta producenta stale goszczącego na jej półkach z portugalskiego regionu Alentejo. Wcześniejsze roczniki oferty tego wina jakoś nie przypadły mi do gustu – tu wino znacznie ciekawsze, już nie tak “przebeczkowane”, jak pisano o nim chociażby na Winicjatywie, choć nadal zdecydowanie proste. I w tej prostocie dość ciekawe.

Ciało to wino ma raczej ciężkie, co nie dziwi w przypadku win z raczej gorącej części Portugalii, jaką jest Alentejo. Kolor mocno czerwony z lekkimi nutami amarantu. Zapach wina dość intensywny – dominują nuty owocowe, owoce leśne i nieco nut owoców czerwonych. Lekkie nuty dojrzewania w beczkach (wg deklaracji producenta do 6 miesięcy) pojawiają się dopiero po pewnym czasie. W smaku dominują owoce, tu już raczej czerwone – porzeczka, malina, mocno dojrzałe, idące w kierunku dżemu. Na finiszu taniny, choć wcale nie takie nachalne. Długość wina średnia i dość przyjemna dla tych konsumentów, którzy preferują cięższe, mocno owocowe wina. Czyli pewnie jakieś 90% populacji pijących wino Polaków.

Wino zdecydowanie potrzebuje dekantacji i otwarcie go na 30 minut przed spożyciem to minimum. Wino całkiem dobre, jak na 20 złotych wydanych w Biedronce.

Zakup własny.

Jerzy Moskała

Monte da Ravasquiera Syrah 2016

Vina Laguna Malvazija 2015

Lato się kończy, więc należy spieszyć się z degustowaniem win białych i różowych, bo kiedy, jak nie w lecie, najlepiej się je pija. Ja od jakiś 2 lat stwierdzam zainteresowanie winami ze szczepu Malvasia, choć mniej może z południa Włoch, bardziej z  północy lub z Hiszpanii. Gdy w Biedronce pojawiło się wino z tego szczepu, acz wytworzone w Chorwacji, długi czas zastanawiałem się nad jego kupnem wątpić, czy akurat z Chorwacji wino z tego szczepu będzie interesujące. I tu miła niespodzianka – jest interesujące. Choć może nie dla każdego.

Wino lekko schłodzone w upalny letni dzień posłużyło jako aperitif przed obiadem. Pierwsze wrażenie – suknia raczej jasna i dość lekka. Za to aromaty już całkiem całkiem – owoce, kwiaty – pełnia lata. W ustach owocowość, całkiem dobrze wyważona, nieco kwasowości. Ciekawy jest finisz – lekka goryczka nieco kojarząca się z grejpfrutem.

W sumie wino niezłe na aperitif, acz i do potraw jak znalazł. Ja bym je zaserwował do pstrąga z grilla z warzywami. Albo może jeszcze do owoców morza np. sałatki z kalmarów, bo ryby morskie mogą być już dla tego wina za ciężkie.

 

Wino dostępne w Biedronce. Zakup własny. Wino polecane.

Jerzy Moskała

Vina Laguna Malvazija 2015