Balance Winemaker’s Selection Merlot 2014

Jack: If they want to drink Merlot, we’re drinking Merlot.
Miles Raymond: No, if anyone orders Merlot, I’m leaving. I am NOT drinking any fucking Merlot!

Chyba w historii filmu nie było słów, które w równym stopniu wpłynęłyby na sprzedaż określonego produktu. Rozmowa Jack’a z Miles’em w filmie Sideways ugruntowała postrzeganie win ze szczepu merlot na długie lata, szczególnie w światku koneserów win lub tych, którzy do niego aspirowali. A przecież jeszcze dekadę wcześniej kalifornijskie wina ze szczepu merlot święciły triumfy konkurując z winami z Francji. No cóż – wszystko się kiedyś musi skończyć…

Ale przecież merlot nie umarło, a przykład wina Petrus jednoznacznie dowodzi, że wina z merlot mogą być nie tylko całkiem udane, ale wręcz fantastyczne. I doceniane. I choć winu Balance do Petrusa droga daleka, a jego stylistyka bardziej przypomina odsądzanego od czci i wiary kalifornijskiego merlot, to nie jest to wino złe. Nie jest też wybitne. Po prostu jest niezłe.

Ale do rzeczy – Balance Winemaker’s Selection Merlot 2014 to wino wyprodukowane przez Overhex Wines International – raczej mało znaną w tej części globu – firmę z RPA. Bez szczegółów dotyczących lokalizacji produkcji tego wina jedyne co wiemy o nim, że jest z RPA. Winemaker’s choice raczej mówi nam o intencji produkcji tego wina, jako Merlot (pisanego z dużej litery, bo ma się odwoływać do historii win z tego szczepu) oraz rocznik 2014. Wino o mocno ciemnym, lekko ceglastym kolorze. W zapachu ciemne owoce – wiśnie i porzeczki – dużo nut beczkowych – jest i kawa, wanilia, trochę tytoniu. Gdzieś pojawiają się nuty mineralne, jakby Czarny Ląd nas wołał. W smaku całkiem owocowe, pojawia się też średnia kwasowość i miękkie taniny. Finisz lekko pieprzny. Naprawdę lekko. Wino solidne, ale jednocześnie owocowe. Trochę prostackie (o tak, Miles na pewno by je znienawidził), ale przy cenie 24 zł całkiem niezłe.

Niezłe, bo mimo wszystko dobrze zrobione. Jest tytułowy balans, są nuty wynikające z beczkowania wina, może być szczególnie ciekawe dla tych, którzy szukają wzorców. Bo pewnie tak wyglądał kalifornijski merlot lat dziewięćdziesiątych. Ten “fucking” merlot.

Lato się kończy i sezon na grilla wraz z nim. Ale na ostatniego, tego już prawie jesiennego grilla wziąłbym to wino. Do karkówki w miodzie i przyprawach, grillowanych warzyw.

Wino niezłe. Zakup dobrewina.pl.

Jerzy Moskała

Advertisements
Balance Winemaker’s Selection Merlot 2014

Cape Dreams – prosty Pinotage z Biedronki

W zasadzie trudno rozpisywać się na temat tego wina. Dla jednych może być jedynie reprezentantem przeciętnych, supermarketowych produktów z Południowej Afryki, innych może urzec swoją prostotą. Ja należę do tych drugich, bo choć wino wybitne nie jest, pije się je przyjemnie. I czasem chyba dokładnie o to chodzi z winem.

W kolorze wino o ciemnej czerwieni z nutkami fioletu. Dość mocna struktura jak na pinotage. W zapachu przyjemne nuty owocowe z dominacją wiśni. W smaku owocowe, średnio długie, z całkiem przyjemną kwasowością. Lekko zaznaczone nuty taniczne nie przeszkadzają, choć wino raczej jest do picia solo niż łączenia z potrawami.

Na letnie upały najczęściej wybieramy wina białe. Ale warto się zastanowić również nad czerwonymi – może nie chłodzą tak organizmu jak białe, ale na pewno wpływają znakomicie na nasze organizmy.

Wino niezłe. Zakup własny w Biedronce. Cena 20 zł.

Jerzy Moskała

Cape Dreams – prosty Pinotage z Biedronki

Wina na weekend – trzech muszkieterów od Villiera

Trudno uwierzyć w to, że wino w południowej części Afryki wytwarzane jest już od 1652 roku,  kiedy to Jan van Riebeeck postanowił rozpocząć produkcję wina, żeby móc w nie zaopatrywać statki Kompanii Wschodnioindyjskiej słynące na wschód. Przemysł winny w południowej Afryce rozrastał się nie tylko dzięki takim interesom, ale też wyniku ucieczki przed prześladowaniami wielu producentów wina z Francji, a znakomite możliwości lokalnych terroir pozwalały na produkcję znakomitych win.

Dziś produkcja win w RPA jest skierowana tradycyjnie na eksport i obecna na rynkach Europy i całego świata. Nazwy regionów takie jak Stellenbosch czy CapeTown to wizytówki dobrych lub bardzo dobrych win. Dzięki KaapVino na rynku polskim dostępne są wina od producenta Villiera. Dysponując 180 ha upraw Villiera dostarcza wina białe i czerwone, produkowane ze szczepów międzynarodowych.

Na weekendowy obiad do wyboru jedno (lub wszystkie trzy) wina – muszkieterowie od Villiera. Tak ich nazwałem, gdyż mimo znacznych podobieństw różnią się te wina tak, jak różnili się między sobą Atos, Portos i Aramis. D’Artagnan może się jeszcze pojawi, ale być może w następnym odcinku winnej powieści. A zatem bohaterów czas przedstawić:

Portos

IMG_9411.JPGJak wiadomo Portos był opojem i obżartuchem, ale jednocześnie ekspresyjnym obieżyświatem i walecznym żołnierzem. Czy lubił ryby? Jeśli tak, to raczej te nieco tłustsze, cięższe, a być może po prostu ostro przyprawionej. Portosem wybrałem Villiera Sauvignon Blanc 2016, serwowany do obiadu składającego się z dorady pieczonej z papryką (na ostro) . To podstawowe wino od Villiera, w 100% wytworzone z gron szczepu Sauvignon Blanc. Wino o jasnożółtym kolorze z silnymi, zielonkawymi blaskami w zapachu charakteryzuje się bogactwem aromatów. Na wstępie są to aromaty zielone, które powoli przechodzą w aromaty owocowe – agrestu i figi. W smaku wino podtrzymuje nuty owocowe, dochodzi do nich świetna kwasowość i z lekka mineralny finał. Wino bardzo smaczne, w smaku zielone w sposób charakterystyczny dla tego szczepu, jak na poziom podstawowy nad podziw poprawne.

Atos

IMG_9409.JPG

Atos był muszkieterem niezwykle honorowym, ale skrytym, ukrywającym mroczną tajemnicę z przeszłości. Atosem wybrałem Bush vine Sauvignon Blanc 2015. Wino to produkowane jest z pojedynczej winnicy i ze starych krzewów. Zbiór winogron ręczny. Wino masywniejsze od swego poprzednika, w zapachu nieco bardziej wycofane i mniej oczywiste. Mniej cytrusów, więcej nut zielonych i pieprznych. Po pewnym czasie pojawiają się nuty dymne i lekko beczkowe. W smaku wino mocno zbudowane, ale zrównoważone i pełne. Serwowane do krewetek z patelni na makaronie znakomicie podnosiło jakość potrawy.

 

 

Aramis

IMG_9407.JPG

Powieściowy Aramis był nie tylko mistrzem walki na szpady, ale przede wszystkim dyplomatą i osobą epatującą swoją pobożnością, Chyba najbardziej złożona postać z całej czwórki o cechach wręcz przeciwstawnych, a jednocześnie głębokich. Villiera Chenin Blanc 2015 to właśnie takie wino.

To wino o nieco ciemniejszym odcieniu żółci od poprzedników w zapachu daje bogactwo aromatów owoców tropikalnych – cytrusy, ananas – nuty miodu i beczki. 30% wina dojrzewało w beczkach dębowych, zaś reszta sur lie – na osadzie. W smaku wino mocno zbudowane, silne nuty owocowe towarzyszą kwasowości i kończą się długim finiszem. Wino towarzyszyło paskom indyka smażonego na patelni na oliwie w przyprawach dalekowschodnich z orzeszkami ziemnymi oraz z makaronem ryżowym.

Trzej winni muszkieterowie nie tylko sprawdzają się w walce przy stole, ale też pokazują cechy swoich pierwowzorów: ekspresję w zapachu, pewność w smaku i trochę taką fanfaronadę. Wszystkie wina warte polecania. Otrzymano od dystrybutora – KaapVino Sp. z o.o. – www.kaapvino.pl

Jerzy Moskała

 

 

Wina na weekend – trzech muszkieterów od Villiera