Wino na weekend – Weingut Bernhard Wolfsheimer St. Kathrin Silvaner 2016

Przegląd win z winnicy Weingut Bernhard kończę z przytupem – chyba najlepszym silvanerem, jaki dotąd miałem okazję pić. Może dlatego, że wino pochodzi ze specyficznego siedliska, może dlatego, że dojrzewało w 500 litrowych beczkach, a i te dodatkowe lata w butelce nadały mu lepszą integrację. Dość, że wino pokazuje moc i potencjał nie tylko samego szczepu, ale i siedliska. Bo wino jest oznaczone mianem Ortsweine, czyli wina z konkretnego miejsca, konkretnej parceli, której cechy powinny wpłynąć na jakość wina. I w przypadku Wolfsheimer Sankt Kathrin to w tym winie widać.

Ale od początku – wino już nie w butelkach z zakrętką, ale z solidnym firmowym korkiem. W kolorze znacznie ciemniejsze od “zwykłego” silvanera, kolor z lekka złotawy, mocne ciało i delikatna oleistość. W zapachu aromaty owoców cytrusowych, lekko uzupełnione nutami morelki i brzoskwini. Do tego dochodzą delikatne nuty dojrzałości – nieco miodu – oraz mineralność. W smaku znakomite wino pokazuje silną owocowość, ale również kwasowość i mineralność oraz jakby delikatne utlenienie, co tylko podbija uczucie świeżości tego wina. Całość świetnie zbalansowana, uzupełniająca się, dającą długi, niezwykle przyjemny smak.

Wino serwowane do pieczonej dorady serwowanej z grillowanymi warzywami sprawdziło się znakomicie. Również z delikatnym sosem z porów i lekkim, czosnkowym dipem. Całość znakomicie współgrała z winem co potwierdza, że jest ono znakomitą propozycją dla restauracji.

Wolfsheimer St. Kathrin Silvaner 2016 bardziej przypomina szlachetne rieslingi, niż lekkie wina mozelskie, znane również w Polsce. Wydaje się, że może jeszcze kilka lat poleżakować – pytanie tylko, kto miałby dość cierpliwości, by czekać z tym winem?

Wino znakomite.

Jerzy Moskała

Advertisements
Wino na weekend – Weingut Bernhard Wolfsheimer St. Kathrin Silvaner 2016

Myrtus Tokaj Hárslevelű 2017

Choć Tokaj ze swoimi winami najczęściej kojarzy nam się z furmintem, to w tle bardzo często pojawia się hárslevelű, zwany też pieszczotliwie hárs. Jego nazwa to w tłumaczeniu na polski “liść lipy”, a to ze względu na podobieństwo liści winogron do tych z drzewa.

Sam szczep daje wina bogate w cukier i o znacznie niżesz kwasowości, niż chociażby furmint. Ale ze względu na kwiatowe aromaty, jakimi bardzo często są obdarzone wina z tego szczepu, znajduje amatorów nie tylko win tokajskich, ale też np. z Somló.

Myrtus Tokaj Hárslevelű 2017 to wino od producenta z Tokaju, który coraz częściej zaczyna być wymieniany jako “interesujący”. I rzeczywiście – również ten jego produkt można zaliczyć do tej kategorii. Samo wino dość jasne w kolorze i z lekka oleiste. W zapachu dominują aromaty kwiatowe, nieco ziół. Bardzo przyjemnie. W smaku owocowość, nieco kredy, średnia kwasowość. Przyjemny długi smak utrzymujący się w ustach naprawdę daje radość.

W parze z pieczonym pstrągiem łososiowym na warzywach odnalazł się nieźle, choć nieco mało kwasowości dało znać o sobie. To raczej wino do picia solo, szczególnie w upalne dni.

Wino dobre.

Jerzy Moskała

Myrtus Tokaj Hárslevelű 2017

Bor, mármor… Bénye

W zasadzie ten wpis mógłby się zaczynać od słów “Nagle rozdzwonił się telefon…”. To był niezwykle popularny zabieg wprowadzający w powieść w czasach, gdy znakomita większość mieszkańców kraju między Odrą, a Bugiem nie posiadała własnego telefonu. Dziś większość taki dostęp już posiada, a jakże, a nawet taki, który się jeszcze czterdzieści-pięćdziesiąt lat temu ludziom nie śniło: taki, co nie musi być na stałe kablem połączony… Tylko co z tego, że mają telefony, jak i tak się korzysta z e-maila…

Zatem “mail znienacka wpadł do mojej skrzynki”, a w mailu ni mniej ni więcej jak zaproszenie z Winicjatywy na degustację win tokajskich promujące festiwal “Bor, mármor… Bénye”, który w Erdőbénye, w tymże Tokaju, jak co roku się odbywa. Być zaproszonym przez Winicjatywę – zaszczyt to, na degustację win tokajskich, tym większy, zatem bez zbędnej zwłoki załatwiwszy sprawy zawodowe na uzgodnionym miejscu się pojawiłem.

A pojawiwszy się zastałem w osobie swej Macieja Nowickiego, który z wrodzonym sobie wdziękiem zaprezentował trójkę przedstawicieli tegoż festiwalu, a prywatnie producentów wina z tamże. Ci zaś, posługując się językiem angielskim, momentami węgierskim, a przede wszystkim dowodami w postaci butelek wina własnej i nie tylko produkcji, przekonywali do udziału w tym festiwalu. I to im się w sumie udawało, bo wraz z kolejnymi degustowanymi butelkami rosło we mnie przekonanie, że co jak co, ale na festiwal ten przybyć muszę, bo taka mnie szansa na odkrywanie spektrum tokajskiego smaku omija.

Sanzon Blanc Tokaj Furmint Hárslevelű

Owe dowody, wina – to choćby Sanzon Blanc Tokaj Furmint Hárslevelű – wino niezwykle proste i znakomicie pijalne. Jako wino dla wszystkich tych, którzy chcieliby poznać wina tokajskie, ale nie wiedzą, jak to zrobić byłoby znakomitym wyborem.

To zresztą ciekawe, że choć królem w Tokaju jest zdecydowanie furmint, to właśnie hárslevelű (zwany pieszczotliwie po prostu hárs) ma olbrzymi wpływ na stylistykę win z tego regionu.

Innych win zresztą był dostatek, nie tylko spokojnych, ale i musujących, nie tylko wytrawnych, ale i półsłodkich i słodkich.

Budaházy Fekete Kuria 1650 2016

Na przykład Budaházy Fekete Kuria 1650 2016 to wino oparte właśnie na hárs, dające znakomite, kwiatowe niuanse w zapachu i smaku przy jednoczesnym zbalansowaniu całego wina. Wino delikatne, zbalansowane, przy którym warto się zatrzymać, by lepiej delektować się jego zapachem i smakiem.

A choć hárs kusi swoimi zaletami to wszyscy wiemy, wzorem kibiców stołecznej Legii, że “król jest jeden”. I tym królem jest furmint.

Erdöbénye Mulató-dûlô Tokaji Furmint 2016 to wino na wskroś tradycyjne, ale pokazujące, jak tradycja pozwala produkować znakomite wina.

Erdöbénye Mulató-dûlô Tokaji Furmint 2016

Wino w 100% ze szczepu furmint, fermentowało spontanicznie, a następnie dojrzewało w dużych beczkach z dębu węgierskiego.

W efekcie uzyskano wino o lekko utlenionym smaku, niezwykle dojrzałe w zapachu i smaku, pozwalające nawet cieszyć się lekkimi aromatami botritis, tak dobrze znanymi z win Aszu.

Wino zdecydowanie gastronomiczne, do połączenia z rybami lub mięsem w białych sosach śmietanowych. Ryby typu sandacz lub pierś z perliczki byłyby znakomitym partnerem dla tego wina.

Te wina, a nawet znacznie więcej, będą dostępne na festiwalu. Warto więc zapamiętać kilka podstawowych faktów przed wyjazdem:

Nazwa festiwalu: Bor, mármor… Bénye

Gdzie: Erdőbénye, Tokaj, Węgry

Kiedy: 15 – 18 sierpnia 2019

Jak dojechać: najlepiej z przyjaciółmi samochodem. A na miejscu poruszać się lokalnymi busikami.

Jerzy Moskała

Bor, mármor… Bénye

Winna trójka od Bernharda na piknik

Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza, jakby starała się udowodnić, że tezy zwolenników globalnego ocieplenia są jak najbardziej zasadne. Nie wiem jak globalnie, ale w ostatnią sobotę mieszkańcy Warszawy i okolic mogli sobie ponarzekać na upały dokładnie w tym samym czasie, gdy mieszkańcy Londynu czy nawet Barcelony narzekali na wyjątkowe w tym roku niskie czerwcowe temperatury. Globalne ocieplenie znowu nie zaskoczyło globalnie, a jedynie lokalnie …

Zostawmy jednak teorie naukowcom i przyjrzyjmy się praktyce, jakim są wina z Weingut Bernhard. Bo teoria teorią, ale jak się czegoś praktycznie nie spróbuje, to się nie uwierzy. A sobotni Piknik Powinowatych dał okazję do degustacji trzech butelek od tego producenta – dwóch win białych i jednego różowego i weryfikacji teorii globalnego ocieplenia w praktyce. A w ogóle “wino piknikowe” to chyba podobna kategoria wina do “tarasowego”, choć w tym przypadku odkręcane zakrętki w miejsce korka były zdecydowanie bardziej poręczne.

Weingut Bernhard 71|95 Portugieser & Dornfelder 2018

Weingut Bernhard 71|95 Portugieser & Dornfelder 2018

Wina z serii 71|95 to wspólne dzieło ojca i córki, a liczby pokazują daty urodzin obojga. To ciekawe podejście pokazujące, jak biznes rodzinny powoli przechodzi z pokolenia na pokolenie dając w międzyczasie wina, które są wspólnym dziełem obojga.

Róż niezwykle świeży, zeszłoroczny, który w swojej stylistyce idzie w kierunku win miękkich, owocowych i z lekką zawartością cukru resztkowego. W kolorze i zapachu dominują nuty malinowe oraz czarnego bzu. W smaku jako się rzekło miękkie, owocowe, kwasowość zbalansowana cukrem i praktycznie bez nut tanicznych. Ot przyjemne winko do cioci na imieniny szczególnie, jeśli imieniny przypadają w okresie upałów.

Weingut Bernhard 71|95 Scheurebe & Silvaner 2018

Weingut Bernhard 71|95 Scheurebe & Silvaner 2018

O winie ze szczepu scheurebe tego producenta pisałem już wcześniej tutaj. Sam szczep będący krzyżówką rieslinga i silvanera jest całkiem popularny w Palatynacie.

Kolejny wspólny projekt Ojca i Córki oparty został na kupażu scheurebe i silvanera i dał wino niezwykle ciekawe. W kolorze jasnożółte, wręcz cytrynowe. W zapachu niezwykle silne nuty liści czarnej porzeczki oraz moreli. W smaku dominuje silny owoc – agrest z gruszką, przechodzący w niezłą kwasowość z lekko mineralnym finiszem. Całość bardzo przyjemna, a mocno schłodzone przy wysokich temperaturach staje się to wino niezwykle pijalne. Do sałaty lub sałatki z kurczakiem i pomidorkami koktajlowymi jak znalazł.

Weingut Bernhard Wolfsheimer Silvaner 2017 Trzecim winnym muszkieterem okazał się Silvaner. O ile Portugieser & Dornfelder mógł się kojarzyć z bezpośrednim Portosem, Scheurebe & Silvaner z mistykiem Aramisem, o tyle Wolfsheimer Silvaner z tajemniczym Atosem. W porównaniu z podstawowym Silvanerem opisanym tutaj wino pokazuje charakterystykę terroir. Czysty kwiatowy oraz cytrusowy zapach wina, silne aromaty cytrusowe w smaku współgrające z kwasowością i solidną mineralnością. Całość ładnie zbalansowana, ale jednocześnie wyrazista dając znakomite wino do posiłku – grillowanego pstrąga z masełkiem czosnkowym, płatów piersi kurczaka grillowanych płatami bakłażana i pomidorkami.

Wina z Weingut Bernhard są niezwykle profesjonalnie wykonane – czyste, bez dodatkowych przyduchów czy dziwnych aromatów. To bardzo dobre wina na lato, do kuchni pełnej świeżych warzyw, ryb, białego mięsa. Jako piknikowe zdecydowanie się sprawdzają, choć przy wysokich temperaturach warto stosować różnego rodzaju coolery. Torby, otrzymane od Niemieckiego Instytutu Wina sprawdziły się znakomicie – wina na pikniku prawie do końca były chłodne. I dzięki temu smakowały.

I tylko do końca nie dało się stwierdzić, czy te wina to zasługa globalnego ocieplenia, czy też talentów producentów. I chyba nie pozostaje nic innego, jak śledzić rozwój winnicy i produkowanych przez nich win.

Jerzy Moskała

Winna trójka od Bernharda na piknik

Weingut Bernhard Grauer Burgunder 2018

Grauer burgunder czy grauburgunder? Nazwy odnoszą się do tego samego szczepu winnego, ale używane są dla nieco innych produktów winnych. Jak podaje Niemiecki Instytut Wina “Niegdyś określano Grauburgundera przeważnie synonimem „Ruländer“. Odnosiło się to jednak przeważnie do słodkich i treściwych win, podczas gdy mianem Grauer Burgunder określa się przeważnie wina wytrawne.”

Choć cenię “słodkie i treściwe” wina, to jednak wina wytrawne są dla mnie głównym towarzyszem posiłków. A pinot gris vel grauer burgunder jest dla mnie przykładem szczepu dające wina od niezwykle przeciętnych, aż po niezwykle interesujące. A takie można coraz częściej znaleźć wśród oferty win niemieckiech,

Weingut Bernhard Grauer Burgunder 2018 – fajna zakrętka, co?

Weingut Bernhard Grauer Burgunder 2018 to zdecydowanie wino wytrawne o bardzo jasnym i czystym, lekko żółtawym odcieniu. W zapachu nuty owoców, ziół, spieczonej skały. W smaku wino o bogatej owocowości, niezłej kwasowości i mocnej mineralności. Główna nuta to jednak mineralność, która mi się niezwykle podoba, bo daje winu potencjał do łaczenia z cięższymi potrawami, bliższymi kuchni niemieckiej, ale taż i polskiej.

I takie połączenie uczyniłem dopasowując to wino do klasycznej polskiej potrawy czyli kotleta schabowego z ziemniakami i młodą kapustą. Kiedyś taki zestaw jeśli się pojawiał na stole w towarzystwie napitków to było to albo piwo, albo – o zgrozo – wódka. Do wina podchodziłem sceptycznie ale oto kolejny mit obalony – pasowało znakomicie. Ciężar schabu i jego tłustość uniosła kwasowość wina, owocowość współgrała ze słodkością kapusty, zaś mineralność z klasycznymi polskimi “ziemniorami”. W sumie połączenie udane.

Wino dobre.

Wino dobre. Otrzymane do degustacji przez producenta.

Jerzy Moskała

Weingut Bernhard Grauer Burgunder 2018
Weingut Bernhard Grauer Burgunder 2018

Piwne Koszyce

Zmiany klimatyczne są równie zaskakujące jak zmiany przyzwyczajeń kulinarnych ludzkiej populacji. Przy stosunkowo ograniczonym handlu globalnym granice między winem a piwem (południe vs północ Europy) były dość dobrze zaznaczone. A wynikało to głównie z konsumpcji produktów rolnych lokalnych, tych tanich i codziennych, stąd Sycylijczycy przez wieki głównie zadowalali się winem, podczas gdy Skandynawowie piwem.

W Koszycach dostępne są również piwa z Czech jak z Urban z Podklášterní Pivovar Třebíč

Granica ta oczywiście nie była do końca wyraźna, czasem wręcz mocno zatarta, a kraje takie jak Niemcy, Austria, Czechy czy Słowacja nadal stanowią kondominium tych trunków. Podobnie zresztą jak Polska, która oczywiście była i jest krajem północnym, piwnym, ale zmiana klimatu również tutaj ma swój wpływ – w Polsce produkuje się również wino.

Tak oczywiście jest i na Słowacji, a Koszyce są bodaj najlepszym przykładem, gdzie piwo zaraz obok wina jest dostępne. Bo samo miasto przez wieki nie tylko zajmowało się handlem winem (o czym pisałem choćby tutaj) , ale również produkcją piwa, zresztą jako miasto królewskie na mocy specjalnie przydzielanych mu praw. Stąd tradycja browarnicza, choć mocno nadwątlona w czasach komunistycznych, jest dziś z powodzeniem kultywowana.

Pivovar Hostinec w Koszycach przy ulicy Hlavná to popularny mini-browar

Piwne Koszyce to nie tylko dziesiątki piwiarni, mini-browary produkujące piwo na miejscu. To również lokalne browary. Ruch mini-browarów i piw kraftowych jest zresztą mocno rozwinięty, a lokalni mieszkańcy chwalą się czołową pozycją Słowacji na mapie browarniczej Europy. Eksploracja miejscowych mini-browarów jest więc zajęciem równie przyjemnym i użytecznym, jak poszukiwanie lokalnych winiarni, a dla miłośników obu tych trunków miejsce do eksploracji trunków według własnego kaprysu.

Dobre Czasy wygląda jak “za komuny” ale piwo i muzyka jest świetna

To co ważne w Koszycach to dostępna oferta i różnorodność trunków. Nie tylko dla wielbicieli popularnej obecnie IPA czy AIPA, ale również dla tych, którzy poszukują nieco mocniejszych wrażeń. Stouty oraz Milk Stouty prezentują niezwykle przyjemny poziom, przy stosunkowo niewysokich cenach.

To warto podkreślić – piwa w lokalnych piwiarniach są w cenach od 6 do 12 złotych i więcej, zatem porównywalne do cen warszawskich. Przy jednocześnie wysokiej jakości samych piw oraz obsługi, która reprezentuje naprawdę wysoki poziom. Może warto byłoby niektórych naszych kelnerów i kelnerki wysłać tam na przeszkolenie.

Piwo to kolejny przyczynek do decyzji o wyprawie do Koszyc lub świetny sposób na chwilkę oddechu przy świeżym trunku. Bo często cóż jest lepszego w skwarny dzień jeśli nie kufelek chłodzącego napoju z obiecującą pianką?

Jerzy Moskała

Piwne Koszyce

Domaine André Berthet-Rayne Castel Mireio Cairanne Rouge 2016

Sporadyczne, choć raczej powinno się określić jako spontaniczne, degustacje win w Boutique Konesera pozwalają odkryć zupełnie nowe smaki win francuskich. Tym razem degustacja odbywała się pod znakiem win biologicznych, co pokazuje niezwykle ważny kierunek wśród producentów, by wytwarzane przez nich wina były w większej niż dotychczas zgodzie z naturą.

Spośród 10 degustowanych win kilka przypadło mi do gustu, acz tylko jedno z nich się zdecydowanie wybiło na tyle, by przykryć swoją urodą inne. To wino z Cairanne, południowej części Doliny Rodanu, a zatem dla mnie w pewien sposób powrót do źródeł, bo moją przygodę z winami zaczynałem właśnie od win z tej doliny. Choć trzeba przyznać, że jakościowo to wino to zupełnie inna liga, niż przy moich początkach …

Domaine André Berthet-Rayne Castel Mireio Cairanne Rouge 2016 ma klasyczny dla win z Doliny Rodanu ciemny, purpurowy kolor z fioletowymi przebłyskami. Zniewalające w zapachu epatuje aromatami ciemnych owoców (czarna porzeczka, jeżyna, nieco aronii), przypraw, karmelu oraz likieru. Oddychając wino otwiera się z nutami czekoladowymi. Całość niezwykle zbalansowana, ponętna.

W smaku wino świeże, mimo swoich 3 lat, przyjemnie owocowe, ze zbalansowaną kwasowością i miękkimi taninami. Niezwykle przyjemne w konsumpcji, a jednocześnie eleganckie. W efekcie wino podoba się nie tylko koneserom, ale również zwykłym “pijaczom” wina, którzy natychmiast odkrywają jego urodę.

Wino bardzo dobre. Zakup własny w Boutique Konesera.

Jerzy Moskała

Domaine André Berthet-Rayne Castel Mireio Cairanne Rouge 2016
Domaine André Berthet-Rayne Castel Mireio Cairanne Rouge 2016