Wino na weekend – Luna Argenta Rosso Toscana IGT 2015

Kiedy na naszym stole ma wylądować stek to moje skojarzenia winne zazwyczaj idą w kierunku Bordeaux, czasem win ze szczepu malbec z Argentyny czy cabernet sauvignon z RPA. Ale ostatni raz, kiedy planowałem wino do steka z rostbefu, przyszło mi do głowy wino, nie będące takim oczywistym wyborem. Supertoskan, czyli czerwone wino z Toskanii idące wbrew obowiązującym tam od lat regulacjom apelacyjnym. Bo jak przypasuje kombinacja sangiovese ze szczepami bordoskimi uprawiana na południu Toskanii do kawałka krwistej wołowiny?

Luna Argenta Rosso Toscana 2015 to wino wyprodukowane ze szczepów sangiovese, merlot, cabernet sauvignon oraz ciliegiolo. Ten ostatni to endemiczny szczep toskański, czasem stanowiący uzupełnienie w Chianti. Nazwa nawiązuje do określenia “wiśniowy”, co chyba nie tyle dotyczy koloru, co raczej zapachu i smaku. Wino rzeczywiście w zapachu wykazuje się aromatami wiśni, czarnej porzeczki i śliwki, ale również znajdziemy tam kako, czekoladę i nuty wanilli. W smaku niezwykle skoncentrowane i soczyste, o sporej kwasowości i przyjemnych taninach. Całość bardzo ładnie zbalansowana, choć jak na mój gust mogłaby spokojnie jeszcze kilka lat poczekać.

Wino świetnie przypasowało do steka medium rare przyjemnie komponując się z krwistością mięsa i lekko słodkawymi nutami krwi. Wydaje się, że supertoskan może być następnym wyborem do steka, który należy sobie zapamiętać.

Wino dostępne w Przystanek Wino/Paryska 28. Wino bardzo dobre.

Jerzy Moskała

IMG_20181125_131951[1]

Advertisements
Wino na weekend – Luna Argenta Rosso Toscana IGT 2015

Heppenheimer Centgericht Grauburgunder VDP 2016

Wprawdzie za nasłynniejszy niemiecki szczep uważany jest riesling, ale za to już od kilku lat zmienia się to bo trafiają się u niemieckich producentów coraz bardziej udane grauburgundery. Grauburgunder czyli pinot gris, to szczep winny znany od Sycylii po Francję i Niemcy, a nawet w Kalifornii, RPA czy Australii Jest, podobnie jak jego kuzyn pinot noir, chimeryczny i potrafii dawać znakomite, ale i niezwykle przeciętne wina. Za wzrost jakości pinot gris z Niemiec mogą odpowiadać sami producenci, ale i może zmiany klimatyczne, bo większe nasłonecznienie pozwala balansować naturalną kwasowość północnych win z owocowością, zaś mineralność dodaje im specyficznych smaczków.

Właśnie mineralność Heppenheimer Centgericht Grauburgunder 2016 mnie urzekła. Ale po koleji – w zapachu wino lekko ziemiste, dominują orzechy i lekkie nuty limonki. W smaku silnie mineralne, o niezłej kwasowości i lekkich nutach owocowej słodyczy. W sumie przyjemne wino do picia, szczególnie do potraw kuchnii północnej Europy. Wypróbowane do zapiekanki ziemniaczanej z kapustą i boczkiem sprawdziło się znakomicie.

Wino dobre.

Jerzy Moskała

IMG_20181201_130237

Heppenheimer Centgericht Grauburgunder VDP 2016

Warsztaty kulinarne Niemieckiego Instytutu Wina

Kiedy organizowane są warsztaty kulinarne dla blogerów budzi to moją natychmiastową ciekawość. Ale kiedy warsztaty są organizowane przez Niemiecki Instytut Wina w Akademii Kulinarnej Whirpoola, a w warsztatach biorą udział dziennikarze i blogerzy winni, oraz, co oczywiste, blogerzy kulinarni, moja ciekawość rośnie niepomiernie. Bo przecież łączenie wina z potrawami jest dla wszystkich takich łasuchów jak ja niepomierną przyjemnością. A szczególnie z potrawami, które sami przyrządzamy.

IMG_20181129_173505.jpg
Noże i sekt – kluczowe elementy przygotowań kulinarnych – w tle “Szefowa”

Stąd na warsztaty kulinarne prowadzone przez znaną blogerką Agatę Wojda szykowałem się w dwój-, a nawet w może w trójnasób.

Głównym warsztatów celem było przygotowanie potraw do win niemieckich. Potraw, które podobnie jak w Polsce, wywodzą się raczej z tradycji północnej części Europy, niźli basenu Morza Śródziemnego. Stąd i wina i menu oraz potrawy własnoręcznie przygotowywane przez uczestników pod czujnym okiem “Szefowej” nawiązywały nieco do tradycji wigilijnej tej części Europy. Zabawa była przednia, zarówno przygotowując i konsumując potrawy, jak i degustując wina (do każdej z nich były dwa wina do sprawdzenia). I nikt w trakcie imprezy nie usłyszał sakramentalnego: “oddaj fartucha”.

Sałatka ziemniaczana ze śledziem, śliwką i buraczkami

IMG_20181129_194029.jpg
Sałatka ziemniaczana ze śledziem – riesling to świetne wybór jako wino do towarzystwa

Pierwsze danie to klasyka kuchnii niemieckiej, ale również popularna w Polsce – sałtka ziemniaczana ze śledziem i buraczkami. Tu nie w wersji “pod pierzynką”, tylko w kawałkach pomieszzane ze sobą, ale za to matijasy zostały doprawione nieco korzenni i połączone ze śliwką, co na neutralnym smaku kartofli i buraków dało przyjemny efekt.

Do takiej sałatki dwa wina do zdegustowania: Weingut Bernhard Weisser Burgunder Wolfsheim 2017 oraz półwytrawny Weingut Meiser Riesling 2016. Delikatny weissburgunder raczej kojarzymy do sałatek bez tak tłustych i słonych ryb, więc zdecydowanie riesling tu lepiej współgrał z sałatką dając klasyczną kombinację, jakby żywcem przeniesioną z Hesji Nadreńskiej. Skąd zresztą pochodzi.

Bruschetta z mięsną teryną gruszką i dynią

IMG_20181129_200443.jpg
Teryna na grzance

Grzanka z chleba wydaje się na tyle pospolita, że jak przyjmie nazwę bruschetta natychmiast jest nobilitowana. Ale dużo ciekawsza była teryna – rodzaj pasztetu – w tym przypadku z dużą ilością wątróbki i przypraw. W efekcie uzyskano mięsno-podrobową potrawę, lekko korzenną i słodkawą. A do niej?

Weingut Kloster Eberbach Heppenheimer Centgericht Grauburgunder 2016 wydał się ciekawym wyborem. Wino średniej budowy o średniej kwasowości i mocnej mineralności przejmnie komponowało się z potrawą.

Ale drugie wino – Weingut Studier Acolon 2016 – to wino zaskakujące do tej potrawy. Czerwone słodkie wino ciekawie się komponowało ze słodkością potrawy dając zadziwijąca zbieżność smakową. Bardzo interesujące połączenie.

Zupa grzybowa z przyprawą piernikową i chrustem z pora

IMG_20181129_204618.jpg
Weingut Thörle Spätburgunder 2015

Zupa grzybowa to jedna z najpopularniejszych wigilijnych potraw, choć gości ona na naszych stołach przez praktycznie cały rok. Tu w wersji silnie grzybowej, zblendowana i doprawiona piernikowymi przyprawami roztaczała woń i kusiła, by śpiewać kolendy. Dla ozdoby chrust z pora, czyli drobno pokrojone paski pora wysmażone na głębokim tłuszczu. Jak frytki.

Do zupy niezwykle ciekawy Weingut Castell Silvaner 2017 – bardzo interesujący sylvaner o silnym bukiecie i całkiem mocnym ciele, oraz Weingut Thörle Spätburgunder 2015 – klasyczny pinot noir z Kalkstein w Hesji Nadreńskiej. Do tej zupy – jak znalazł.

Karp na pęczaku z suszonymi owocami

IMG_20181129_204050.jpg
Karp na pęczaku

Choć kaszę pęczak przyrządzam dość często pomysł, by doprawić ją do gotowania (a w zasadzie pieczenia) zeszkloną cebulką, klarowanym masłem, no i suszonymi owocami nieco mnie zaskoczył. Do tego smażony karp z cebulką, również zapieczony. Całość serwowana z sosem chrzanowym (co dla mnie już nie jest zaskoczeniem – smażony karp z chrzanem to jest to!).

Wino niezwykle ciekawe do tej skądinąd świątecznej potrawy: Weingut Geil Sheurebe 2017 – wino ze szczepu wyhodowanego w czasie I Wojny Światowej, który ponoć wcale nie jest krzyżówką sylvanera z rieslingiem, oraz Weingut August Kesseler Riesling 2016. Oba wina niezwykle wonne, choć akurat do karpia scheurebe pasowało nieco lepiej.

Na deser serwowane były jabłka smażone w piwnym cieście sosem waniliowym i żurawiną, zaś do  nich wina słodkie: znakomity Bacharacher Wolfshoehle Riesling Auslese 2005 oraz Zeltinger Sonnenuhr Rieslin Auslese 2016. Bacharacher ponownie udowodnił, jak znakomite potrafią być wiekowe rieslingi Auslese, wybijając ostatni akord warsztatów.

Warsztaty nie tylko przyniosły uczestnikom moc zabawy w gotowaniu potraw, szczególnie tych znanych, ale przygotowanych w inny sposób, ale również pokazały możliwości win z Niemiec i ich potencjał w łączeniu z potrawami popularnymi również w Polsce. To ciekawe, jak do potraw z tej szerokości geograficznej pasują wina produkowane również w podobnych warunkach klimatycznych. Taki przyczynek do współczesnej kuchni, mimo jej silnej globalizacji.

Jerzy Moskała

 

 

Warsztaty kulinarne Niemieckiego Instytutu Wina

Wino na weekend – Tokaji Mád Furmint White Wine 2015

Pomysł na owoce morza, a dokładnie małże w sosie maślanym z dodatkiem pietruszki, jest tak samo nowatorski, jak na spaghetti bolognese. Ale w końcu jest to, podobnie zresztą jak spaghetti, potrawa nie tylko szybka w przygotowaniu, ale również smaczna. No i świetnie łącząca się z winami. Jakimi? Wydawałoby się oczywiste: wina z Rías Baixas, muscadety z końca Doliny Loary, czy wreszcie wzięty stamtąd sauvignon blanc. Ale moja przekorna dusza wybrała do tej potrawy coś zupełnie innego – węgierski furmint. Wydawałoby się, że nie ma gorszego wyboru. Szczep dający jakże często wina całkiem ciężki, półsłodkie czy wręcz słodkie, nic z tego, ze szlachetne, ale jakże daleko lokujące się od win dla owoców morza. Sęk w tym , że nic bardziej mylnego…

Tokaji Mád Furmint White Wine 2015 to zupełnie inne wino – średniej budowy, dość jasne, o ciekawych aromatach moreli i brzoskwiń, lekką nutą pieprzną, a przede wszystkim silnymi nutami mineralności i całkiem solidną kwasowością. Razem dało wino znakomicie sprawdzające się z garnkiem świeżych małż w sosie czosnkowo-pietruszkowym. Do tego jedynie odrobina korzennej bagietki i cóż więcej trzeba?

Wino bardzo dobre. Zakup własny w Achan. Może jeszcze się tam pojawi..

Jerzy Moskała

Wino na weekend – Tokaji Mád Furmint White Wine 2015

Weingut Bernhard St. Johanner Scheurebe 2017

Kiedy z Niemieckiego Instytutu Wina otrzymałem butelkę wina do zdegustowania nic nie byłem w stanie powiedzeć za wyjątkiem tego, że etykieta jest niezwykle odważna. Wyjący wilk, czcionka jak z plakatów reklamowych ,kolory brąz i beż. No i szczep – scheurebe – o którym nic nie wiedziałem. Że jest to połączenie rieslinga i sylvanera dowiedziałem się już nieco później, ale początkowo wino było dla mnie enigmą.

Po otwarciu wino przedstawiło się intensywnymi aromatami – głównie liście czarnej porzeczki, nieco mango i gruszki. Dalej było już tylko lepiej – przyjemna owocowość, delikatne nuty cukru resztkowego, niezła kwasowość – razem świetne winko do popijania. Oczywiście dla tych, co lubią ekspresję aromatów, bo do grona win subtelnych i wycofanych na pewno ono nie należy. Acz mnie się spodobało, bo czasem do delikatnych sałatek takie fektowne wino jak njbardziej pasuje.

Wino dobre. Otrzymane z Niemieckiego Instytutu Wina.

Jerzy Moskała

IMG_20181102_084152.jpg

Weingut Bernhard St. Johanner Scheurebe 2017

Blogerska degustacja win z RPA – wina z Alvi’s Drift i Kanonkop

Dzięki uprzejmości KaapVino – Finest Wines of South Africa zespół blogerów winnych i foodowych miał możliwość ocenić przekazane wina i dopasowane do nich potrawy na kolejnej, cyklicznej imprezie blogerskiej. Dobór win z Południowej Afryki podyktowany był nie tylko względami zmiany pór roku (wina południowoafrykańskie, choć produkowane w gorącej strefie klimatycznej, znakomicie pasują do polskiej jesieni i zimy), ale również chęcią sprawdzenia ich z nowoczesną kuchnią. Rolę Gospodyni – mistrzyni noża i widelca – przyjęła Dominika Bień z Nóż i Widelec, zaś w obiedzie uczestniczyły blogerki Anna Kotlińska-Bubała z Projekt Winnica oraz Gosia Partyka z Enowersytet.pl wraz z towarzyszącymi im osobami.

Tym razem impreza odbyła się w konwencji obiadu, nie kolacji, a na niego składały się następujące dania: przystawka i dwa dania główne. Do tego odpowiednio dobrane wina według celu degustacji i zasad łaczenia win z potrawami. A zatem kolejno …

Aperitif – Alvi’s Drift Thornlands MCC

IMG_2275.JPG
Alvi’s Drift Thornlands MCC – © Jerzy Moskała

Kieliszek wina musującego przed tak emocjonującym obiadem to nie tylko delikatne orzeźwienie, ale również otwarcie kubków smakowych na zbliżające się rarytasy. Alvi’s Drift Thornlands MCC to wino wytworzone metodą tradycyjną ze szczepów chardonnay i pinot noir. W przypadku tego wina tłoczeniu soku podlegały całe grona, a nie jak zwykle bywa odszypułkowane owoce, co miało wpływ na jego strukturę i aromaty. Wino  fermentowało w niskich temperaturach, a następnie leżakowało na osadzie przed wtórną fermentacją w butelce.

W efekcie uzyskano wino o dość ciemnym kolorze, z aromatami tostowymi, owocowymi (nieco jabłka i morelki) oraz migdałowymi. W smaku wino gładkie, dojrzałe, widać dość długo utrzymywane na osadzie. W efekcie dało to silne, dojrzałe aromaty.

To zdecydowanie ciekawe wino musujące, odbiegające od świeżości i owocowości (a w pewnym sencsie również prostocie) wielu “musiaków” spod znaków cava czy prosecco. Bardziej eleganckie i kontemplacyjne, doskonałe nie tylko na aperitif, ale nawet na finisz imprezy, w zastępstwie porto, madery czy kieliszka koniaku.

Wariacja nt sałatki Cesar + Alvi’s Drift CVC Reserve 2016

IMG_6820.jpg
Wariacja nt sałatki Cesar + Alvi’s Drift CVC Reserve 2016 – © Dominika Bień

Sałatka Cezara to popularna i całkiem urocza przystawka dla obiadu bądź znakomite rozwiązanie jednodaniowe na lunch. Lekkość sałaty łączy się w nim z ekspresja smaków kawałków smażonej lub grillowanej piersi z kurczaka. Sałatka ta jest serowowana najczęściej z tartym parezanem, dressingiem oraz grzankami.

Wariacja nt. tej sałatki w wykonaniu Dominiki oparta została na nieco innych składnikach. Liście sałaty rzymskiej wraz dressingiem na bazie majonezu zostały obsypane kawałkami spieczonego boczku, nadającemu jej jeszcze bardziej wyrazisty, mięsny smak. Do takiego połączenia – lekkość sałaty z silnym wyrazem mięsnym – zaserwowano grzankę z białego pieczywa.

 

IMG_2283.JPG
Alvi’s Drift CVC Reserve 2016 – © Jerzy Moskała

To ciekawe podejście zostało podyktowane również przez towarzysza potrawy – Alvi’s Drift CVC Reserve 2016. Butelka tego wina, przekazana do degustacji,  była silnie oblepiona oznaczeniami medalów z różnych konkursów. Ale to co najważniejsze było w środku – wino, które jest kupażem trzech szczepów: chenin blanc, viognier i  chardonnay (CVC). Grona w tym winie były tłoczone w całości, a następnie sok fermentował w 300-litrowych beczkach na dzikich drożdżach. Pozostawione na osadzie dojrzewało w beczkach przez 11 miesięcy. Beczki w 1/3 były nowe, pozostałe używane.

Alvi’s Drift CVC Reserve 2016 jest w kolorze słomkowym, ale o dość sporej gęstości. W zapachu tego wina dominują nuty moreli, brzoskwiń oraz orzechów. W smaku jest ono znakomicie zbalansowane pełne głębi dojrzałych smaków owoców i migdałów. Przejście od tej dojrzałej owocowości przez kwasowość po długi finisz jest niezwykle przyjemnym doznaniem dla osoby konsumującej napój. Wino świetnie połączyło się z potrawą, gdzie z jednej strony współgrało z mocno mięsnymi nutami boczku, a z drugiej zostało dopełnione przez dressing na bazie majonezu. Zdecydowanie najlepsze wino i najlepsze połączenie tego obiadu.

Kaczka ze śliwką z roesti + Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 + Alvi’s Drift Pinotage 2017

IMG_6834.jpg
Kaczka ze śliwką + Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 – © Dominika Bień

Pomysł wypróbowania dwóch win do jednego dania nie jest specjalnie nowym, choć w tym przypadku miał na celu nie tylko ocenę tych konkretnych win, ale również stylistyki ich łaczenia z potrawą. Do tego zadania wytypowano udo kaczki, pieczone ze śliwką i serwowane na placku ziemniaczanym z grubo tartych ziemniaków.

Pierwsze wino do kaczego towarzystwa to Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 – wino będące kupażem pinotage w 38%, cabernet sauvignon 33%, merlot w 23% i cabernet franc w 6%. Wino dojrzewało przez 12 miesięcy w uzywanych beczkach barrique. W zapachu aromaty czarnej porzeczki oraz mięty, z lekkimi nutami czekolady. W smaku pełne, dość miękkie, o przyjemnej owocości i niezłej kwasowości.

IMG_6838.jpg
Kaczka ze śliwką + Alvi’s Drift Pinotage 2017 – © Dominika Bień

Alvi’s Drift Pinotage 2017 to wino mocno różniące się od Kadette. Klasyczny południowoafrykański szczep pinotage uprawiany jest w Alvi’s Drift z użyciem jedynie nawożenia organicznego. Grona zbierane ręcznie rozbijane są na miazgę, a następnie fermentują w betonowych tankach. Przez 8 miesięcy wino dojrzewało w beczkach z dębu amerykańskiego i francuskiego.

Wino w kolorze ciemnego granatu, w zapachu prezentuje aromaty owoców leśnych, ściółki i nieco wanilii. To pewnie aromaty od beczek z dębu amerykańskiego. W smaku wino lżejsze od poprzednika, ale wcale nie tak lekkie. Nuty smakowe owocowe, nieco czekolady i wanilli, średnia kwasowość i miękkie garbniki bardzo zachęcają do łączenia z lżejszymi, mięsnymi potrawami.

Swoisty pojedynek między dwoma winami o palmę pierszeństwa do kaczki wygrał w mojej opinii pinotage. Nie dlatego, że Kadette był zły, ale chyba lepiej pasował do tej potrawy.

Stek z zieloną fasolką i puddingiem Yorkshire + Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014

IMG_6848.jpg
Stek z zieloną fasolką i puddingiem Yorkshire + Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014 – © Dominika Bień

Steki wołowe to wdzięczne potrawy do łączenia z winami, a wszelkiego rodzaju grillowane mięsa są tradycją kulinarną Południowej Afryki. Stek z rostbefu przygotowany w wersji medium rare serwowany był z zielonym groszkiem, groszkiem cukrowym oraz puddingiem. A do niego ukoronowanie obiadu – Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014.

Wino to blend cabernet sauvignon i pinotage, produkowane z wyselekcjonowanych winogron. Wino dojrzewało przez 22 miesięce w beczkach z dębu francuskiego oraz amerykańskiego, z których 1/3 to były nowe beczki.

Wino o mocnym, ciemnoczerwonym kolorze. W zapachu aromaty leśnych owoców – jeżyny, jagody, nieco śliwek. Dodatkowo nuty wanilli i orzechów. W smaku mocne, ale jednocześnie świetnie zbalansowane i dojrzałe. Aromaty dojrzałych ciemnych owoców świetnie zintegrowane są z kwasowością, zaś garbniki wtopione w wino dały świetny długi finisz. Wino bardzo dobre i znakomicie pasujące do serwowanego steka.

Degustowane wina od producentów z RPA zdecydowanie sprawdziły się w kuchni. Z degustacji wynikło, że nie powinny one być skierowane jedynie do restauracji oferujących wysublimowane potrawy, ale również powinny znaleźć się na stołach w naszych domach z okazji uroczystych obiadów czy kolacji. Smaki i aromaty zgrabnie łączą się z polskimi, nowoczesnymi potrawami, nawet, jeśli wina te trafiają do nas z drugiej półkuli ziemskiej. Serwowany na koniec obiadu deser był dla uczestników okazją do przedyskutowania tych i innych spostrzeżeń dotyczących win, potraw oraz efektów globalizacji.

Choć nie jestem wielkim admiratorem win białych za zdecydowanego zwycięzcę tej degustacji uznałem Alvi’s Drift CVC Reserve 2016. To świetne wino i znakomicie pasujące do wybranej potrawy. Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014 to z koleji wino niezwykle szlachetne, które powinno znaleźć się nie tylko na półkach steakhouse‘ów, ale również w naszych domach. Znakomite rozwiązanie do steka. A na koniec należałoby pochwalić Gospodynię – Dominikę Bień – której potrawy były po prostu świetne.

Jerzy Moskała

 

Blogerska degustacja win z RPA – wina z Alvi’s Drift i Kanonkop

Paşcani Rara Neagră 2016

Pierwsze skojarzenie, gdy słyszymy o winach mołdawskich, to wina półsłodkie okupujące półki polskich supermarketów. I choć wina mołdawskie powoli wychodzą z cienia win popularnych i nieambitnych to nadal nie cieszą się one wielka estymą wśród ekspertów czy blogerów. Przyczyną jest chyba to, że w kraju tym, mimo znakomitego potencjału do produkcji win wysokiej jakości, nadal króluje przeświadczenie, że liczy się głównie ilość i niskie koszty. Powoli to odchodzi w przeszłość i Mołdawia pójdzie pewnie wkrótce ścieżką rumuńską, ale to nadal przyszlość. Choć przyszłość, którą już dziś próbują niektórzy producenci tworzyć.

Paşcani to producent powoli wchodzący na nasz rynek z winami ambitnymi, bazującymi na szczepach endemicznych. Rara Neagră 2016 to pierwsze wino, które wpadło w moje ręce i pokazało potencjał tego jakże mało znanego u nas szczepu. Wino w barwie ciemne i sporej na oko gęstości. W zapachu dominują nuty owocowe – nieco jeżyn jakby przemieszanych w owocami czerwonymi. Nieco to zastanawiające przyznaję, ale wcale nie odrzuca. W smaku silna owocowość znajduje kontrapunkt w sporej kwasowości. Wino wcale nie jest specjalnie ciężkie, raczej lżejszej natury niż na pierwszy rzut oka. Taniny drobne, nienachalne, a wino średnio długie.

Wino może nie powala, ale jest ciekawe i pokazuje dobry kierunek rozwoju producenta. Ciekaw jestem innych win od niego. Samo wino kosztowałem z chili con carne i przyznać muszę, ze fajnie współgrało. Choć chili paliło solidnie.

Wino dobre. Zakup własny.

Jerzy Moskała

 

Paşcani Rara Neagră 2016