Borsa Vini Italiani w Warszawie

Borsa Vini Italiani to niewątpliwie warszawskie święto włoskiego wina. W tym roku zorganizowane w jakże istotnym dniu 08 lutego w podwojach hotelu Sheraton dało nam wszystkim – miłośnikom wina włoskiego – na zapoznanie się z ofertą nowych i starych  producentów, oceną nowych roczników czy wreszcie po prostu nawiązaniu nowych i podtrzymaniu starych kontaktów.

Po szeregu degustacji na imprezie chciałem pokazać kilku z nich, którzy w istotny sposób wbili się w moją pamięć – oczywiście nie w sposób negatywny. A wręcz przeciwnie. Głównie zmieniając moje dotychczasowe osądy odnośnie win z konkretnych regionów.

Del Tufo

Nazwa Aziende Agricola Del Tufo w sposób jednoznaczny kojarzy się z rodzajem skały. Ale nie – nazwa pochodzi od nazwiska producenta wina w Pimoncie, a dokładnie w Dogliani. A jak Dogliani to zdecydowanie szczep dolcetto, ja zaś za winami z tego szczepu specjalnie nie przepadam.

Ale już pierwsze wino – białe – wyprodukowane w 80% z dolcetto i w 20% z chardonnay, było całkiem interesujące i odbiegało w smaku od innych degustowanych win białych. Jeszcze lepiej było z winem różowym, produkowanym również z dolcetto, ale przy współudziale z cabernet sauvignon. I pewnie ten szczep dał w różowym winie ciekawy finisz, podczas gdy dolcetto elegancję. W sumie zgrabne połączenie – oba wina z 2016 roku.

IMG_0875.JPG

Najciekawiej jednak wypadły wina czerwone, z winogron ze starych krzewów, nawet czterdziestoletnich, a produkowane z użyciem dużych beczek dębowych. Właśnie te wina pokazały potencjał i możliwości win ze szczepu dolcetto, dla mnie dotychczas kojarzącym się z prostymi i szczerze mówiąc nieciekawymi winami.

Już rocznik 2015 pokazał swoje możliwości dając przyjemne, wielowymiarowe wino o długim finiszu. Użyta przy produkcji wina beczka dała piękne zaokrąglenie i wyrównała drobne, stosunkowo miękkie garbniki tego wina. Ładny balans kwasowości i owocowości przy niezłej strukturze.

Jeszcze lepiej to wypadło przy winie z 2010 roku, gdzie przechowywanie 18 miesięcy w beczkach, a następnie dojrzewanie w butelkach dało poważne wino, bardziej już kontemplacyjne, niż do jedzenia.

Ponoć producenci z Dogliani odchodzą od nazwy szczepu dolcetto na rzecz nazwy regionu – w świetle tych win jest to chyba dobra decyzja.

La Torre alle Tolfe

IMG_0877.JPG

Wina toskańskie, a szczególnie Chianti, cieszą się znakomitą renomą na całym świecie. W ślad za tym oczywiście poszły ceny tych win, ale gdzieś w pościgu za cenami win z Barolo producenci z tego regionu zdawali się czasami przebierać miarę. W efekcie mierne wina próbowano sprzedawać za duże pieniądze mimo ich mierności, zaś ceny tych naprawdę udanych szybowały w kosmos.

La Torre alle Tolfe oferuje wina w rozsądnych cenach, zaś ich wina naprawdę mają całkiem dobry poziom. Warto zwrócić uwagę na różowe, oferowane w roczniku 2017, niezwykle smaczne, owocowe, ale z miłym dreszczykiem tanicznym na długim finiszu. Takie różowe powinno się pić, a nie jakieś landrynkowe róże z dolnej półki supermarketów.

Ale zdecydowanie najciekawsze była Torre alle Tolfe Chianti Colli Senesi 2010 Riserva – wino w 100% z sangiovese, dojrzewające częściowo w stalowych tankach, a częściowo w beczkach z francuskiego dębu przez 2 lata. Wino o intensywnym rubinowym kolorze, pięknym zapachu wiśni i czarnej porzeczki, czekolady i przypraw. W smaku znakomicie zbalansowane, długie z finiszem miękkich tanin.

Azienda Vitivinicola Battaglio

IMG_0864.JPG

Kilka kilometrów od miejscowości Alba w Piemoncie mieści się Azienda Vitivinicola Battaglio – producent win ze szczepów barbera oraz nebbiolo. Moją uwagę wina przykuły za swoją dbałość w wykonaniu – barbera był znakomicie zrobiona, bez przesadnej, jak często bywa w winach tego szczepu, koncentracji smaków i aromatów. To wino jest zrobione z większą gracją, znacznie przyjemniejsze w piciu. Świetne.

Langhe Nebbiolo, a szczególnie Barbaresco od tego producenta to dowód na to, że nie zawsze trzeba wybierać Barolo, by napić się dobrego wina z tej perły Piemontu. Świetnie ułożone wina zapadły mi w pamięci i mam nadzieję wkrótce do nich wrócić z bardziej szczegółową analizą i oceną.

Imprezy takie jak Borsa Vini Italiani to znakomite miejsce dla wszystkich entuzjastów wina – zarówno tych, którzy włoskie wina wielbią nad inne, jak i dla tych, którzy o ich zaletach dopiero chcą się przekonać. Warto być na tej imprezie, nie tylko towarzysko.

Jerzy Moskała

 

 

Advertisements
Borsa Vini Italiani w Warszawie

Zmieszany poniedziałek – Sycylia – Marsala

– Pięć euro.

Na przeciwko nas stał niski szczupły Sycylijczyk. Buty, spodnie, koszula, “nerka” i zwitek banknotów mielony w rękach. Jak wjeżdżałem na parking widziałem, jak “kasował” jakąś skandynawską rodzinę. Mimo, że starałem się zaparkować maksymalnie daleko od niego – natychmiast się pojawił.

-Pięć euro za parkowanie.

Jego angielski był z silnym akcentem, ale mówił w sposób zrozumiały. W końcu ten zawód wymagał tego od niego. Zawód znany na całym świecie – od Moskwy, przez warszawską Pragę, paryskie bulwary, po Amerykę. Zawód naciągacza.

-Tu nigdzie nie jest napisane, że parking jest płatny.

– Pięć euro – jestem z merostwa i pobieram opłatę. Pięć euro.

Ewidentnie przygotowany na każde pytanie czy argument. Dobrze przygotowany do swojej “pracy”.

-Gdzie Pana uniform?

Złośliwie nawiązałem do sycylijskiej, a w sumie to i włoskiej, miłości do wszelkiego rodzaju mundurów. Tu nawet sprzątacz ma swój strój służbowy.

-Nie jest mi potrzebny. Musi Pan zapłacić pięć euro za parking.

-Wątpię, ale możemy porozmawiać z panami z tego samochodu.

Wskazałem na samochód Guardia di Finanza, który właśnie zaparkował na ulicy kilkanaście metrów za nami. Pewnie zaciekawiła ich scenka na parkingu i postanowili jej się przyjrzeć bliżej.

-Proszę przygotować pięć euro – zaraz tu wrócę.

Kanciarz szybko zniknął w tłumie samochodów, a ja spostrzegłem, że kilka osób, które podobnie jak my parkowały swoje samochody na bezpłatnym parkingu dla turystów, z zaciekawieniem przysłuchiwały się naszej dyskusji. Niemiecka rodzina wymieniała między sobą komentarze, tylko jeden młodzian wysilił się na pytanie:

-Kto to był? Czego chciał? – brytyjski akcent ujawnił się nawet w tak prostych zapytaniach.

– To był nikt. Po prostu jeden lokalny gość. – odpowiedziałem. Grupą ruszyliśmy do bramy miasta.

IMG_5388.JPG

Tak przywitała nas Marsala. Perła zachodniej części Sycylii. Kolebka wina, które choć sławą nie może się równać z sherry czy porto, to jednak jest znane i cenione na całym świecie. Ale to również piękne historyczne miasteczko i port, w którym 10 maja 1860 dwa statki wiozące 1087 ochotników Garibaldiego wylądowały obalając władzę Bourbonów i włączając Królestwo Obojga Sycylii do tworzących się zjednoczonych Włoch. Miasteczko, które powinno być na trasie turystycznej nie tylko wielbicieli wina, ale i miłośników kultury i architektury. Troszkę skomercjalizowane, ale nadal ciekawe do oglądania.

 

 

Marsala jednoznacznie kojarzy się z winem i ślady tych skojarzeń można odnaleźć na każdym kroku. Od kiedy w roku 1773 John Woodhouse wylądował w porcie tego miasta natychmiast zorientował się, że tutejsze wino wzmacniane jest nie tylko niezwykle smaczne, ale i tanie. Zaczął je więc wysyłać do Anglii i w ten sposób nie tylko zbił majątek, ale też spopularyzował markę najpierw na Wyspach Brytyjskich, a później w całej Europie.

IMG_5385.JPG

Choć istnieje czerwona marsala, jak również marsala biała wytrawna, to najbardziej popularna jest marsala biała słodka. Białe marsale produkowane są przede wszystkim z winogron odmian grillo, catarratto bianco, ale także inzolia czy damaschino. Wino jest wzmacniane spirytusem wytworzonym z wina, a w razie potrzeby jest dosładzane koncentratem winogronowym.

Marsala DOC jako apelacja obejmuje okolice miasta Marsala. Wymogi dotyczące wina to m.in. dość wysoka zawartość alkoholu – minimum 17%, a w kategorii od superiore wzwyż — 18%.

W zależności od długości starzenia w beczkach wyróżnia się następujące rodzaje marsali:

  • fine dojrzewająca w beczkach co najmniej jeden rok;
  • superiore, dojrzewająca co najmniej dwa lata;
  • superiore riserva, dojrzewająca co najmniej cztery lata;
  • vergine albo soleras, dojrzewająca co najmniej pięć lat;
  • vergine stravecchio albo vergine riserva, dojrzewająca co najmniej dziesięć lat.

Wina leżakują w systemie solera (w którym miesza się wino starsze z młodszym), analogicznie jak ma to miejsce w przypadku sherry.

Słodka marsala (dolce) zawiera przynajmniej 100 gramów cukru resztkowego na litr. Marsala do 40 g cukru na litr jest określana jako secco (wytrawna). Półwytrawne marsale mieszczą się w przedziale 40-100 g/l[3].

IMG_5382.JPG

Tyle wiedzy encyklopedycznej, ale najważniejsza jest wiedza praktyczna. Na głównych szlakach miasta trudno znaleźć miejsca, gdzie oferta marsali w barach czy sklepikach nie wiązałaby się z horrendalnymi kwotami. W bocznych uliczkach czy na rynku – tam, gdzie pojawiają się tubylcy – jest już znacznie lepiej i kieliszek wina można dostać w całkiem niezłej cenie.

Dla wielbicieli jest szereg tras do zwiedzania atrakcji związanych z winem, a przede wszystkich najstarszych, zachowanych do dziś winiarni, gdzie można zapoznać się z historią marsali, podpatrzeć proces produkcji tego szlachetnego trunku, no i oczywiście skorzystać z degustacji. Oczywiście zakup butelek na miejscu jest również mile oczekiwany przez gospodarzy.

Na koniec dnia wracamy do samochodu. Okazuje się, że nie został on odholowany, nigdzie nie widać śladu mandatu. Nawet koła nie zostały przebite – widać zasady zemsty nie obejmuje przypadki, kiedy ofiara nie da się naciągnąć.

Jerzy Moskała

 

Zmieszany poniedziałek – Sycylia – Marsala

Degustacja win z Domaine Lafage

Jakże potężny we wczesnym Średniowieczu obszar Oksytanii dziś jest ograniczony do niewielkiego regionu administracyjnego na południu Francji ze stolicą w Perpignan. Niegdyś główne miasto historycznej krainy Roussillon, dawna stolica Królestwa Majorki, ale i historyczna część Katalonii po obu stronach Pirenejów, dziś kojarzy się jedynie z produkcją tanich francuskich win. Jakże niesprawiedliwy to osąd pokazała degustacja win z Domaine Lafage.

Domaine Lafage to nie tylko stuletnie winnice na glebach łupkowych i wapiennych, to również szóste pokolenie winiarzy – Jean-Marc i Eliane Lafage. Po wędrówkach po całym świecie i pracy u różnych producentów wina, Jean-Marc powrócił do rodzinnego gniazda, gdzie dziś wytwarza wina odmienne od tradycyjnych win z Roussillon.

Degustacja w gościnnym wine-and-whisky barze WINSKY na warszawskich bulwarach nad Wisłą pozwoliła przekonać się o odmienności tych win od “klasycznych” langwedockich produktów. Widać w nich przede wszystkim rękę winemaker’a i próby zbudowania znacznie lżejszych, choć niewątpliwie ciekawych win. W sumie 5 win do degustacji pozostawiło ciekawe wrażenia.

Lafage Cuvee Centenaire 2016

Winogrona: 80% grenache blanc, 20% roussanne. Powierzchnia winnicy: 180 ha. Skład gleby: ziemia krzemionkowa.

białe.jpg

Wino w kolorze słomkowym ze złotymi pobłyskami. Dość jasne. W zapachu nuty cytrusów, brzoskwiń i żółtych śliwek. Aromaty są lekko wycofane – wino nie daje tu silnych aromatów.

W smaku wino pełne, o smakach owoców tropikalnych. Wino kremowe i okrągłe, o mocnej mineralności. Kwasowość w tym winie nie jest silna, w efekcie wino w odbiorze wydaje się dość łagodne.
Wino dość uniwersalne w łączeniu z jedzeniem – od aperitfu, przez sałatki, po risotto czy nawet kurczaka na sałacie.
Wino niezłe.

 

Lafage Miraflors 2017

Winogrona: 70% mourvèdre, 30% grenache gris. Skład gleby: wapień pokryty okrągłymi kamieniami

miraflors-2017-by-domaine-lafage.png

To wino było zdecydowanie przebojem w degustacji. Zamknięte w eleganckiej butelce i szklanym korku dawało kolory łososiowe z lekkimi nutami szarości.

W zapachu świeże truskawki, kwiaty i odrobina ziół. Nuty zapachowe na średnim poziomie, ale bardzo świeże i przyjemne.

W smaku ponownie nuty truskawkowe, jeżyny,  maliny i lekkie cytrusy. Wino o świetnej kwasowości, z długim mineralnym finiszem. 
Wino przede wszystkim jako aperitif, ale świetnie sprawdzi się w połączeniu z potrawami – wszelkiego rodzaju sałatkami z łososiem lub innymi tłustymi rybami.

Wino bardzo dobre.

Lafage Nicolas 2016

Winogrona: 100% grenache noir. Powierzchnia winnicy: 180 ha. Skład gleby: łupek i marmur.

Nicolas.jpg

Wino dość niespodziewane, jak na południe Francji, lekkie, o dość jasny, rubinowym kolorze, z charakterystycznym pierścieniem pokazującym młodość wina. W zapachu silne aromaty czerwonych i ciemnych owoców – porzeczka, malina, jeżyna. Z lekka przebijają się również nuty zielone, jakby wino było produkowane z owoców wcześniej zebranych

Na smaku wino jest lekkie, ale jednocześnie o sporej koncentracji smaków – silne nuty jeżyny, czarnej porzeczki i maliny. Całkiem niezła kwasowość i silne nuty taniczne dające długi finisz. Wino zdecydowanie ciepłe, jeszcze nie do końca ułożone.

To wino potrzebuje jeszcze dwóch-trzech lat na osiągnięcie swojej optymalności. Już dziś można je pić do grillowanych czy smażonych mięs, np. z wieprzowiny.

Wino dobre

Lafage Narassa 2015

Winogrona: grenache (70%), syrah (30%). Specyfikacja winnicy: Winorośl ma ponad 60 lat, winnice znajdują się w Vallée de l’Agly, a gleba składa się z czarnego łupku.

lieu_dit_narassa.jpg

Grenache dla “lieu dit Narassa” są zbierane, gdy są przejrzałe, a nawet trochę wyschły. Jest to również technika zwana “appassimento” we Włoszech, lekko wysuszone winogrona, które dają dużo bogactwa i słodyczy dla wina.

W kolorze mocne, ciemne wino o bogatej konsystencji. W zapachu nieco wycofane – dominują jeżyny, liście, nuty jesieni. Ale takiej bardziej wrzesniowo-październikowej, niż listopadowej.

W smaku wino zdecydowanie dojrzałe i pełne. Taniny sa wtopione w strukturę, alkohol zniknął, wino zdecydowanie zintegrowane. Długie, dające niezły finisz.

Przysuszanie winogron dało w smaku niezłą koncentrację, dzięki temu wino jest silnie skoncentrowane. To zdecydowanie jego zaleta. Dodatkowo nuty smakozdecydowanie stały się dojrzałe.

Łącząc z potrawami warto byłoby się zastanowić nad serwowaniem do gulaszu lub mięs pieczonych.

Wino dobre.

 

 

Lafage La Caumette 2015

Winogrona: 80% mourvèdre, 10% grenache noir, 10% carignan. Skład gleby oraz opis terroir: w Vale Agly, w pobliżu wsi Maury, winorośl sadzi się u podnóża słynnego zamku katarów Queribus, około 40 km od morza. Winnica jest bardzo dobrze wystawiona na działanie słońca. Gleba składa się z czarnych łupków i z czarnej gliny.

Caumette.jpg

Kometa to wino ze zbieranych ręcznie owoców. Jest najlepszym i oczywiście najdroższym ze wszystkich win czerwonych prezentowanych na degustacji.

W kolorze wino prezentuje się głębokim rubinowym kolorem, wino ładnie zintegrowane o sporej gęstości.

W zapachu do minują dojrzałe czerwone owoce, nuty korzeni i tytoniu. Zapach jest wielowymiarowy i wraz z degustacją pojawiają się nutki kakao, drewna.

W smaku pojawiają się na początku nuty ciemnych owoców, nuty wanilli, przypraw i lukrecji. Zintegrowana kwasowość i taniny dają długi, bardzo przyjemny finisz dojrzałego wina.

Wino zdecydowanie do mięsnych potraw, acz nie do steków, lecz mięs pieczonych, ewentualnie wieprzowiny z rusztu. Sprawdziłoby się również warzyw serwowanych z rusztu czy zestawów serów.

Wino bardzo dobre.

Degustacja zorganizowany w WINSKY przez dystrybutora win Paryska 28 pokazała, jaki potencjał drzemie jeszcze w winach południa Francji.

Jerzy Moskała

Zdjęcia powyżej ze strony producenta. Poniżej – w trakcie degustacji w WINSKY.

 

 

Degustacja win z Domaine Lafage

Degustacja – Kolory Friuli Grave – wina od Piera Martellozzo

Zeszłotygodniowa degustacja win Piera Martellozzo to kolejna szansa na powrót do win z regionu Friuli-Wenecja Julijska. Mniej znany od innych regionów Włoch, mocno kojarzony z winami białymi, choć nie jest to przecież region dostarczający winnym entuzjastom jedynie tego typu win. Wina od Piera Martellozzo, głównie z linii Terre Magre, to oferta ciekawych win, szczególnie z endemicznych i tradycyjnych szczepów z tego regionu.

ribolla-gialla_20141126111013.png

Ribolla gialla to szczep winny znany również jako ribolla. Występuje również na Słowenii i jest tam znane jako rumba rebula , a na Chorwacji jako jarbola. To  białe włoskie grono, uprawiane jest we Włoszech praktycznie jedynie w regionie Friuli.

Piera Martellozzo Terre Magre Ribolla Gialla 2017 wytwarzane jest z ręcznie zbieranych winogron, następnie delikatnie prasowanych. Fermentacja na dzikich drożdżach trwa 15 dni w kontrolowanej temperaturze, następnie wino dojrzewa w stalowych tankach przez co najmniej 8 miesięcy, aby osiągnąć maksymalną aromatyczną złożoność.

Wino w kolorze bladym, słomkowożółtym z zielonkawymi odcieniami. W zapachu z lekka wycofane –  delikatne nuty kwiatowe – akacji, ziół i nut cytrusowych. Bardzo silna nuta mineralna powoduje, że wino jest długie i niezwykle interesujące. Zdecydowanie przebój degustacji.

Wino do połączenia z sałatkami, szczególnie wiosennymi, ale również jako aperitif. Ze względu na sporą złożoność wino może być również winem kontemplacyjnym, mimo swojej lekkości i zwiewności. Ale właśnie w takich nutach pojawia się mnogość różnorodnych nut.

Wino bardzo dobre.

 

PINOT-NERO5693_20141204175412.png

 

 

Kolejne wino to Piera Martellozzo Terre Magre Pinot Nero 2015. Choć szczep pinot noir nie jest we Włoszech endemiczny, to znakomicie zadomowił się w regionie Friuli dając naprawdę bardzo ciekawe wina.

Pinot nero fermentował na skórkach przez 15-20 dni w kontrolowanej temperaturze 26 ° – 28 ° C. Druga fermentacja przeprowadzana była w dużych dębowych beczkach.

Wino w kolorze dawało intensywną rubinową czerwień. W zapachu wino eleganckie, wręcz wyrafinowane z nutami czarnej porzeczki, jagód, wiśnii i fiołka. Wino bardzo delikatne w smaku, choć zbalansowane, może nawet zbyt subtelne.

Pinot nero jest niezwykle uniwersalnym winem dla wszelkiego rodzaju lekkich i zniuansowanych potraw. Może być na pewno serwowanych do sałatek z cykorią czy czerwoną kapustą. Sprawdzi się do łososia i pstrąga, kaczki, gęsi czy innego drobiu, no i oczywiście delikatnych serów.

Wino dobre.

 

 

REFOSCO5694_20141204175439.png

Refosco to szczep endemiczny dla obszarów Friuli, Gavi , Trydentu, Istrii czy płaskowyżu Karst. Ale zawędrował też, podobnie zresztą jak malvasia, aż na Sycylię, gdzie jest z powodzeniem uprawiany. Aż do spotkania z tym winem nie miałem specjalnego serca do refosco – często są to dość poślednie wina o prostej owocowości i sporej kwasowości.

Piera Martellozzo Terre Magre Refosco 2016 fermentował na skórkach 15-20 dni po zbiorach w kontrolowanej temperaturze 26 ° – 28 ° C. Fermentacja malolaktyczna odbywała się w dużych beczkach na drobnych osadach.

Wino o ciemnym purpurowym odcieniu. W zapachu wyczuwalne wiśnie i nuty skórzane. W smaku  soczyście owocowe z przewagą wiśni. Wino bardzo świeże, ale jednocześnie o długim, lekko tanicznym zakończeniu.

Wino ciekawie komponowałoby się z serami i makaronami. Na przykład z klasycznym spaghetti all bolognese, bo miękkie taniny w winie powinny współgrać z mieloną wołowiną z sosu.

Przyznam się, ze wino było dla mnie zaskoczeniem i zupełnie zmieniło moje nastawienie do refosco. Pokazało nie tyle pazur, co głębię win z tego szczepu.

Wino dobre.

 

Zdecydowanie za rzadko mamy okazję na próbowanie win z Friuli. Choć jest to geograficznie najbliższa nam część Włoch, również często odwiedzana z okazji turystyki letniej czy zimowej, to o ileż łatwiej o wina z Toskanii czy Sycylii na polskich stołach. Warto to zmienić, bo jakość tych win jest niezwykle interesująca.

Jerzy Moskała

Zdjęcia win ze strony producenta.

Degustacja – Kolory Friuli Grave – wina od Piera Martellozzo

Winne wtorki – walentykowy musiak od Puklavec & friends

To w zasadzie stało się standardem obchodzenie Walentynek przez zakochanych. Oczywiście pozostaje im jeszcze 364, a czasem 365 pozostałych dni w roku, kiedy moga wyznawac sobie milość, ale co ma zrobić on lub ona, gdy świat, szczególnie ten medialny, zewsząd atakuje, że koniecznie, że zakochani, że walentynki…. A jak nie zareaguje to sobie już ta druga połówka może pomyśleć, że może jednak kocha, albo nie tak do końca….

… i ulegając temu szantażowi moralnemu koniecznie trzeba coś kupić, coś zorganizować, zatroszczyć, wykazać zapał i inicjatywa. I jak co roku pojawia się pytanie: CO? Odpowiedź niby prosta – szampana, ale jak już wejdziemy w szczegóły to okaże się, że wcale nie aż taka prosta. Bo tak – szampan tani nie jest, a przy tańszych to nuż się trafi “kwach”. Przy droższych to zaraz on/ona powie, że rozrzutny/rozrzutna. Prosecco jest przereklamowane i pije to już każdy, prawie, że na śniadanie. Zaprosić ją/jego na Cavę, to nie zrozumie. Cremant brzmi bardzo niedietetycznie. Cóż czynić?

Rozwiązaniem jest Puklavec & friends z jego winem musującym wyprodukowanym metodą Charmata. Czyli dokładnie tak, jak Prosecco. Winko w eleganckiej buteleczce z niekonwencjonalnym designem. No i koszt – 28 zł w Auchan. Któż nie da rady.

Ale najwazniejsze jest, że to wino smakuje znakomicie orzeźwia. A przecież to gorący dzień, Świętego Walentego. Przyjemne nuty cytrusowe i agrestowe wprowadzą ją/jego w przyjemny nastrój, a smak – delikatny, świetnie zbalansowany – zapewni dobry nastrój. No i takie wino do wszystkiego pasuje – jako aperitif, do modnego teraz sushi czy do czekolady – zawsze się sprawdzi. Więc na wszelki wypadek najlepiej mieć dwa musiaki. Jednego dla niej – drugiego dla niego.

Jerzy Moskała

Chcesz poczytać o Winnych Wtorkach – zajrzyj tu:

http://www.winiacz.com/2018/02/winne-wtorki-na-walentynki.html

http://wine-trip-into-your-soul.blogspot.com/2018/02/winne-wtorki-cay-ten-walenty.html?m=1

http://blurppp.com/blog/florio-terre-arse-marsala-vergine-2002/

Winne wtorki – walentykowy musiak od Puklavec & friends

ZMIESZANY PONIEDZIAŁEK – SARDYNIA – wyprawa do Campidano di Terralba

Wieśniak był niesamowicie umorusany i zarośnięty. To określenie w zasadzie wyszło już z użycia – teraz należy mówić farmer, rolnik, ewentualnie chłop. Ale ten człowiek spełniał definicję wieśniaka – człowieka pracującego fizycznie na polu w palącym słońcu Sardynii. Umorusany, w starych łachach, oferował produkty ze swego pola w przydrożnym straganiku. A warzywa były przepiękne – pomidory, cebula, bakłażany, papryka – wszystko, czego wegetariańska dusza by potrzebowała.

Zatrzymaliśmy się w drodze na nadmorskie plaże na zachodnim wybrzeżu wyspy. Przed górami, które w tym miejscu oddzielają środek wyspy od morza, leży apelacja Campidano di Terralba. Cel – oprócz kąpieli i plażowania, zakup wina. Ale komunikacja z wiejskim sprzedawcą jest dość ograniczona – mówi tylko w języku sardyńskim. Po nieudanych próbach zawołał córkę, która nie tylko była czysta i ładnie ubrana, ale nawet znała kilka słów po angielsku. Na koniec zakupów na pytanie  możliwość zakupu wina zawołała ojca popijającego w milczeniu z plastikowej butelki. Wino, ależ oczywiście, może poczęstować, choć sprzedać nie może. Z pięć minut trzeba było na wytłumaczenie, że godzina 10:00 rano to trochę za wcześnie dla mnie by pić wino, a zresztą prowadzę samochód. W końcu wieśniak poddał się i wzruszywszy ramionami wrócił do swoich zajęć.

Ruszam samochodem, a mimo wczesnej pory słońce ostro praży. Dwa kilometry dalej blokada drogowa – carabinieri w pełnej gotowości z pistoletami maszynowymi kontrolują samochody. Nie, to nie drogówka, to polowanie na członków mafii. Wprawdzie żona i syn, blondyni, w ogóle nie wyglądają na Włochów, a tym bardziej Sardyńczyków, ale na wszelki wypadek  nie wykonuję żadnych gwałtownych ruchów przy wysiadaniu. Jeszcze któryś się przestraszy i przejedzie serią. Na szczęście tylko zajrzeli do środka wynajętej Pandy i machnęli, by jechać dalej. Ciekawe, że prawie wszyscy karabinierzy na Sardynii wyglądają tak samo – niscy, przysadziści ze sporym obwodzie w pasie i widoczną nadwagą. Mimo groźnego wyglądu są za to naprawdę uczynni i mili, acz zapomnijcie o możliwości konwersacji po angielsku.

W najbliższym miasteczku zaopatrujemy się w dwie butelki wina. Dwie, bo wprawdzie aż tyle nie planowaliśmy, ale zainteresowały mnie wina z bovale grande i bovale sardo. O samym szczepie coś niecoś słyszałem, ale skąd ta różnica? Okazała się już po otwarciu – wino z winogron bovale grande było prawie identyczne z tym, które piliśmy w hotelu. Carignan. Piękne w kolorze, niezwykle głębokie w smaku i zapachu, o silnych aromatach ziół i ciemnych owoców. Popijane pomidory i wiejski chleb smakowały z tym winem niczym uczta nababa. Wino z bovale sardo absolutnie odmienne – silnie taniczne, który to smak w dużym stopniu zabijał całkiem wysoką kwasowość i miłe owocowe nuty. Wino pozostawiało lekki fioletowy nalot na zębach i uczucie, jakby po języku przejechał papier ścierny. To wino dla fighterów – nie każdy mu podoła.

Campidano di Terralba lub Terralba DOC jest jednym z najważniejszych regionów winiarskich Sardynii . Obejmuje obszar na południe od miejscowości Oristano i została utworzona w 1975 roku . Wina wytwarzane są głównie z winorośli Bovale sardo oraz Bovale Grande. Tak naprawdę to graciano i carignano, przywiezione na Sardynię przez Hiszpanów. Ale który z miejscowych używałby obcych nazw – to ich winorośla i ich nazwy.

Popołudnie na plaży to euforia nieróbstwa i oczekiwania na upragniony obiad. Wczesny, bo trzeba będzie wracać do hotelu. Nadmorska tawerna, zachwalana przez przewodniki, absolutnie wypełniona. Przecież jest mecz, a niemieccy turyści z pobliskich hoteli właśnie to miejsce upatrzyli na kibicowanie swojej drużynie. Nad kuflami z piwem, kiełbaskami i pizzą, w coraz większym uniesieniu komentowali sytuację z boiska. Udało nam się wreszcie zająć dopiero co zwolniony stolik, a kelner z ciekawością przypatrywał się nam – pewnie to kwestia języka polskiego na całym świecie tak często mylonego z rosyjskim. Na pytanie o malloredus alla campidanesepeccorino sardo uśmiechnął się i przyniósł wodę i karafkę domowego vermentino. Pyszne, chłodne, mocno owocowe i kwiatowe, łagodnie przygotowywało nasze kubki smakowe na makaron.

Mecz się skończył, niemiecka reprezentacja wygrała, a turyści płacili rachunki odprowadzani zmieszanym wzrokiem właścicieli. W całym basenie morza śródziemnego we wszystkich tawernach od Grecji po Hiszpanię właściciele mają ten sam wzrok na widok niemieckiego turysty – mieszanina pożądliwości i niechęci. Pożądliwości dla siły nabywczej niemieckiego turysty, a niechęci, bo ileż można pić piwa i zagryzać go parówką, cotoletta alla milanese, czy nawet pizzą i komunikowac sie między sobą z mocą powyżej 50 decybeli.

Gdy kończyliśmy nasz makaron, rzeczywiście przepyszny, jak to opisano w przewodniku, tawerna była już pusta. Obsługa już posprzątała szykując się na kolejnych gości, tym razem tubylców, choć ci nie pojawiają się przed 20:00. Najedzeni, acz nie przeciążeni, wracaliśmy o zmierzchu do hotelu.

Jerzy Moskała

ZMIESZANY PONIEDZIAŁEK – SARDYNIA – wyprawa do Campidano di Terralba

Wino na weekend – Cantina di Mogoro VignaRuja 2013 Cannonau di Sardegna DOC

 

vignaruja_2016_0.png

Sardyńczycy częstokroć podkreślają, że ich najpopularniejszy szczep cannonau był uprawiany na tej wyspie jeszcze w czasach przed Rzymianami. Enolodzy wywodzą cannonau od szczepu grenache/garnacha i wiążą jego pojawienie się na wyspie z rządami Aragończyków. Bez względu na to, jaka jest historia tej winnej latorośli, jest ona tak charakterystyczna dla win z wyspy, jak sangiovese dla Toskanii.

Cantina di Mogoro VignaRuja 2013 Cannonau di Sardegna DOC to klasyczne wino sardyńskie z tego szczepu. W kolorze ciemne z intensywnymi fioletowymi pobłyskami. W zapachu delikatnie ziołowe – nuty tymianku, jałowca i rozmarynu. W ustach skoncentrowane choć dość miękkie, z przyjemną owocowością na wstępie, średnią kwasowością i ładnie zintegrowanymi taninami. Długie i niezwykle przyjemne w piciu – raczej do potraw z pecorino sardo – tradycyjnym owczym serem z Sardynii lub dań z jagnięciny. Szkoda, że jeszcze nie ma importera w Polsce.

Jerzy Moskała

Zdjęcie ze strony producenta

 

Wino na weekend – Cantina di Mogoro VignaRuja 2013 Cannonau di Sardegna DOC