Blogerski wypad do Tokaju – enoturystyka po słowackiej stronie

Tokaj w sposób oczywisty kojarzy się z Węgrami, ale marcowy wypad blogerów winiarskich do Tokaju głównie objął jego mniej znaną część – słowacki Tokaj. Choć obejmuje on jedynie 10% powierzchni regionu daje szansę zapoznać się z nieco innymi winami, niż tymi po madziarskiej stronie. W trakcie wypadu obok win, a o nich nieco później, mieliśmy szansę zapoznać się z ciekawą ofertą enoturystyczną. Bo nocleg w 100-letniej, acz odnowionej słowackiej wiejskiej chałupie, jest na pewno interesującą ciekawostką.

Zdjęcie © Robert Szulc

Stylistyka głębokich foteli, starych szaf, żelaznego kominka oraz beczek po winie stojących wokół domu absolutnie nie kontrastowała z nowoczesnymi łazienkami. Choć może dla wielu turystów nocleg na przypiecku i kąpiel w lodowato zimnej wodzie ze studni (własnoręcznie wyciągniętej drewnianym wiadrem) stanowiłby stosowna atrakcję, ale nam wychowankom miasta trudno byłoby się przestawić na takie atrakcje.


Wina gospodarzy © Robert Szulc

Tokaj-ubytovanie to jako się rzekło oferta właścicielki, pani Kapralovej, która również produkuje wina. To zresztą coraz popularniejsza dziedzina enoturystyki na Morawach, w Polsce i jak widać na Słowacji. A wina od pani Kapralovej na tyle charakterystyczne, że warto się nad nimi pochylić.

Furmint 2017 niósł obok wszystkich typowych dla tej odmiany cech – niezłego ciała i kwasowości, nut kwiatowych i jabłczanych, nieco nut wiejskich, takich stajennych. Dość typowy przypadek dla win od mniejszych producentów kładę głównie na karb dzikich drożdży, które potrafią się przy produkcji “zawieruszyć”. Ale wino poza tym świeże, całkiem młode i w sumie przyjemne do picia.

Lexus RX 450h L i 100-letnia słowacka chałupa
© Olaf Kuziemka

Rizling vlašský 2017 to oczywiście znany wszystkim welsch rizling czy olasz rizling. Odmiana ta nie należy do grupy szczepów tokajskich (obok furminta to lipovina i muškát žltý), ale wino całkiem udane, dość gęste i lekko tłustawe, świeże i ładnie zbalansowane. I bardzo czyste.

Zdecydowanie świetnym kontrapunktem do 100-letniej słowackiej chałupy był nasz Lexus RX 450h L. Widok modelu zaliczającego się do najnowocześniejszych zdobyczy techniki motoryzacyjnej przy chałupie pamiętającej wynalazek motoru spalinowego przez Alfreda Diesla budził podziw i zainteresowanie sąsiadów. A było na co patrzeć…

Jerzy Moskała

Advertisements
Blogerski wypad do Tokaju – enoturystyka po słowackiej stronie

Castillo Catadau – wino białe i czerwone

Często dobór codziennych win ma charakter przypadkowy – szybki zakup w sklepie na rogu, bardziej przemyślany może w superkmarkecie czy w sklepie specjalistycznym. Z kolei w restauracji, kiedy już decydujemy się na zakup wina do posiłku, często jesteśmy skazani na lokalną listę win. No i pomoc kelnera, która, jeśli restauracja nie ma własnego sommeliera lub chociaż osoby przez sommeliera przeszkolonej, bywa iluzoryczna.

Na szczęście na rynku pojawia się coraz więcej win, które są opisywane w social media bądź na blogach dostarczając potencjalnym konsumentom niezbędnej wiedzy. Takie wina zazwyczaj prezentują one zadowolający poziom mimo relatywnie niewygórowanych cen. I takimi winami są Castillo Catadau w wersji białej i czerwonej, których producentem jest Anecoop – duża spółdzielnia spożywcza, w tym winna z Hiszpanii, których wina z wyższej półki opisywałem tutaj.

Białe Castillo Catadau to wino wytworzone ze szczepów macabeo i chardonnay. O ile ten drugi jest raczej znanym międzynarodowym “brendem”, o tyle macabeo, zwany również viura, to typowy szczep dla Półwyspu Iberyjskiego dający dość lekkie białe wina. I takie jest również to wino o aromatach białych kwiatów i białych owoców, w smaku owocowość łaczy się z kwasowością dając w sumie wino lekkie, raczej do aperitifu lub lekkich sałatek. Wino niezłe, które sprawdzi się i na tarasie w upalny dzień, jak i towarzysz lunchu.

Czerwone Castillo Catadau to z kolei wino z trzech szczepów – garnacha, tempranillo i syrah. Relatywnie lekkie w zapachu kusi pięknym rubinowym kolorem i aromatami owoców i przypraw. W smaku utrzymuje lekkość, owocowość, z niezłą kwasowością i lekkimi nutami mięsnymi. Raczej wino do posiłków, choć nadal są to raczej lekkie tapas z udziałem szynki czy wędzonych wędlin, niż obfite posiłki.

W sumie wina przyjemne i jako podstawowe z chęcią bym je widział na swoim stole. Co zaskakujące wyprodukowane w regionie Walencja, kojarzącym się z hiszpańskim południem, wcale nie emanują ciężarem, dość typowym dla win z tej szerokości geograficznej, a raczej lekkością.

Wino otrzymane do degustacji z Anecoop Polska.

Jerzy Moskała

Castillo Catadau – wino białe i czerwone

Wino na weekend – Botas de Barro Toro 2016

Jest w życiu każdego mężczyzny, no i kobiety rzecz jasna również, chwila, gdy do codziennego mięsa potrzebuje wina. Ale nie byle jakiego – wina potężnego, wina solidnego, wina mięsnego rzec można. A w takim przypadku nasz wzrok koncentruje się na jednym kierunku – na winach z Toro. Skojarzenia z Toro – byk, płaty czerwonego mięsa, potęga smaku i tanin, no i radząca sobie z byczym tłuszczykiem kwasowości – krótko mówiąc wszystko, co kojarzy się z MIĘCHEM. Bo choć tinto de toro to szczep, kóry jest jedną z wielu twarzy tempranillo, bardzo często daje wina eleganckie, czasem wręcz miękkie, w tym przypadku ma facjatę twardziela o mięśniach niczym węzły o grubym karku.

Botas de Barro Toro 2016 – © Jerzy Moskała

Ale Botas de Barro Toro 2016 wcale nie jest takim twardzielem, ścierającym ostrą jak brzytwa taniną delikatne kubki smakowe naszych języków. To bardziej dżentelmen uładzony pod kątem współczesnych winopijców, torreador, który z gracją nadziewa na ruszt kawałki mięsa. Wino, które można zaliczyć do nowego Toro, bo choć tradycje tego regionu sięgają Średniowiecza, a w winnicach nadal uprawiane są krzewy 140-letnie, to również winiarze z Toro zmieniają swoje wina.

Botas de Barro Toro 2016 to wino o zaskakująco intensywnym kolorze fioletu. Swoją intensywność pokazuje w aromatach: ciemne owoce jak jeżyny i śliwki, mocno dojrzałe i przechodzące w aromaty dżemu. W smaku w pierwszej chwili mamy mocne uczucie owocowości, wręcz słodkości tego wina (choć wino jest oczywiście wytrawne), a zaraz po tym solidna kwasowość i mięsistość tego wina mówią: O, to coś zupełnie innego. Pojawiają się oczywiście taniny, ale zintegrowane ze strukturą tak, by całość był dobrze skomponowana. Finał długi i przyjemny.

Wino bardzo dobre – warto je rozważyć do steków lub wegierskich gulaszy. Dostępne w Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

Wino na weekend – Botas de Barro Toro 2016

Takler Trio Cuvée Szekszárd 2016

Ferenc Takler to znany producent węgierski. Jego wina docierają wprawdzie do Polski, ale jak to często bywa, nie są one specjalnie dostępne na półkach supermarketów czy dyskontów. A szkoda, bo wina te są ciekawe nawet na poziomie podstawowym, za jaki niewatpliwie należy uznać Trio.

Jako się rzekło wino to kupaż wielu szczepów – kékfrankos, cabernet sauvignon, merlot, cabernet franc oraz pinot noir. Mamy więc szeroki przekrój szczepów czerwonych uprawianych w Szekszárd. No może poza kadarką.

W efekcie otrzymujemy wino o silnych aromatach wiśni oraz lekko skórzanych (to od dojrzewania w beczkach) – miękkie i owocowe w smaku o przyjemnym wykończeniu.

Wino raczej na codzień dla tych, którzy uwielbiają lżejsze dania z mięsem czy makaronem lub miękkie sery.

Wino dobre. Zakup własny w Auchan w Miskolcu.

Jerzy Moskała

Takler Trio Cuvée Szekszárd 2016

Wina z Bodegas Anecoop i hiszpańskie tapas

Dzięki uprzejmości Anecoop Polska, kolejna kolacja blogerów winnych i kulinarnych mogła się odbyć pod hasłem “Tapas fiesta!” – win i kuchni hiszpańskiej. Silna ekipa blogerek kulinarnych: Nóż i Widelec, Ugotowane Pozamiatane, Kuchennymi Drzwiami oraz Kobiety i Wino – miała okazję zapoznać się z ofertą topowych win Bodegas Coop połączonych z odpowiednio dobrannymi przez Dominikę Bień – gospodynię – potrawami. W roli sommeliera i kelnera wystąpił jedyny mężczyzna na imprezie – niżej podpisany.

Reymos Brut Seleccion od Bodegas Anecoop © Jerzy Moskała

Cóż to za impreza, która nie rozpoczyna się od kieliszka bąbelków. Jednak to nie cava była bohaterem aperitifu, ale wino musujące z regionu Walencja – Reymos Brut. Niezbyt intensywne bąble unosiły nad winem aromaty gałki muszkatułowej, kwiatów oraz moreli. W smaku wino zdecydowanie wytrawne, choć silne nuty owocowe, tak charakterystyczne dla szczepu muscatel, dało iluzje słodyczy tego wina. W sumie całkiem przyjemny start przed winami i przystawkami, które wkrótce pojawiły się na stole.

Unsi Terrazas Blanco 2017 z papryczkami pimentos de padron oraz krewetkami z czosnkiem i pimentonem


Unsi Terrazas Blanco 2016 od Bodegas Anecoop © Jerzy Moskała

Wino to pamiętałem z degustacji w trakcie ostatnich targów EnoExpo w Krakowie. Zapadło mi w pamięć, choć głównie z racji szczepu, który został wykorzystany do jego produkcji – garnacha blanca. Ten coraz popularniejszy w światku winiarskim szczep w tym przypadku uprawiany jest w DO Navarra na tarasach na zboczach Pireneji (stąd jego nazwa). Wino dojrzewa cztery miesiące na osadzie w beczkach z dębu francuskiego, dając nuty białych owoców i cytrusów zawarte w przyjemnej, oleistej, lekko maślanej strukturze wina. Moda modą, ale to naprawdę przyjemne wino odbiegające od standardów globalnych szczepów – jeśli ktos jest znudzony chardonnay czy sauvignon blanc – powinien spróbować.

Do tego wina znakomicie pasujące krewetki w sosie z pimenton w towarzystwie zielonych papryczek pimentos de padron. Krewetki świetnie przyrządzone o zaskakująco mięsnym smaku w połączeniu z lekkimi papryczkami i bardzo dobrym winem dały niezapomiane wrażenie. Świetny wstęp do uczty.

Los Escribanos 2015 oraz 3 in One 2017 z tapas

Po uroczym wstępie szybko przeszliśmy do win czerwonych. W tym przypadku porównanie dwóch rozbieżnych stylistyk – wina opartego na winogronach ze starych krzewów oraz wina na wskroś nowoczesnego.

Los Esribanos 2015 od Bodegas Anecoop © Jerzy Moskała

Los Esribanos 2015 to wino pochodzące z DO Valencia wyprodukowane w 85% z winogron ze szczepu monastrell oraz w 15% z winogron ze szczepu garnacha tintorera. Winogrona pochodziły z 40-i 60-letnich winorośli, są więc traktowane jako “stare krzewy”.

Wino daje wyraziste nuty dojrzałych czerwonych owoców i ziół. W smaku wyważona owocowość z kwasowością, nuty mineralne i balsamiczne. Długi, aksamitny finał jest niezwykle przyjemny.

3 in One 2017 od Bodegas Anecoop © Jerzy Moskała

3 in One to z kolei wino zupełnie różne stylistycznie od swego poprzednika, choć pochodzące z tej samej apelacji DO Valencia. Wino wyprodukowane ze szczepów syrah, garnacha tintorera i tempranillo jest dużo intensywniejsze w wyrazie. Silny aromat dojrzałych owoców śliwki i czereśni łączy się z kwiatowymi akcentami fiołka oraz nutami dymnym. W smaku wino zbalansowane, jedwabiste, ale jednocześnie ekspresyjne.

Które z tych dwóch win lepiej dopasowało się do tapas?

Jako przekąski do obu win na stole pojawił się zestaw 2 pinxtos, czyli baskijskich przekąsek, w formie kanapki z boczniakiem i szynką serrano oraz kanapki z foie gras w towarzystwie gruszki w winie. Do tego koreczek z ostrą papryczką chili, oliwką i anchois.

Choć 3 in One całkiem zgrabnie łączył sie z tapasami, to jednak właśnie Los Escribanos okazało się zdecydowanie lepszym winem. Jednak dojrzałość i doświadczenie tym razem wygrało nad młodością. Przynajmniej w winie.

Venta del Puerto Nº 12 2016 z chorizo w cydrze

Puerto Nº 12 2016 od Bodegas Anecoop © Dominika Bień

Hiszpańskie tapas były jedynie przygrywką do solidnych potraw i towarzyszących im solidnych win. Venta del Puerto Nº 12 2016 to wino z “górnej półki” Bodega Anecoop. Kupaż szczepów cabernet sauvignon, tempranillo, merlot i syrah, dojrzewający 12 miesięcy w beczkach z dębu amerykańskiego, dał w efekcie wino o sporej koncentracji, aromatach dojrzałych czerwonych owoców, wanilii i cydru. W smaku niezwykle zbalansowane, gdzie owocowość przechodzi w kwasowość, a całość jest wykończona nutami mineralnymi, drobnymi taninami i pikantną końcówką.

Do tego krążki kiełbaski chorizo w cydrze w towarzystwie pimentos de padron dały przyjemne zamknięcie całości smaków.

Venta del Puerto Nº 18 2013 z policzkami wołowymi

Puerto Nº 18 2013 od Bodegas Anecoop © Dominika Bień

Ostatnim daniem i jednocześnie daniem głównym były policzki wołowe duszone z warzywami i czekoladą. Miękkie, soczyste o solidnej podbudowie smakowej potrzebowały godnego towarzysza.

Venta del Puerto Nº 18 2013 to wino ze szczepów cabernet sauvignon, tempranillo, merlot i syrah dojrzewające 18 miesięcy w beczkach z dębu francuskiego. W efekcie dało to wino o aromatach ciemnych owoców, akcentami czekolady, czarnego pieprzu i tytoniu. W smaku ciemne owoce przechodzą w lekkie nuty mięty, choć nadal pojawiają się nuty czekolady. Wino aksmaitne, dojrzałe, bardzo długie i złożone. Wraz z otwieraniem się w kieliszku pojawiały się nuty drewniane i balsamiczne.

Wino świetnie dopasowało się do potrawy tworząc niesamowity duet smaków i zapachów. Zdecydowanie najlepsza para wieczoru.

Castillo de Chiva Mistela Moscatel z flanem


Castillo de Chiva Mistela Moscatel od Bodegas Anecoop © Jerzy Moskała

Gran final hiszpańskiej uczty to flan – pyszne i niezwykle słodkie ciasto, stanowiące jeden z najpopularniejszych deserów w Hiszpanii. Do tego wino słodkie –
Castillo de Chiva Mistela Moscatel – o aromatach owoców cytrusowych i białych kwiatów. Wino mimo swej słodyczy bardzo przyjemne w piciu dzięki sporej kwasowości, zaś nuty smakowe owoców winogron ciekawie współgrały z deserem.

Kolacja blogerska pokazała, jak niezwykłe potrafią być wina hiszpańskie w połączeniu z lokalną kuchnią, bądź jej wariacjami. Chyba najlepszym połączeniem było Venta del Puerto Nº 18 z policzkami wołowymi, ale to może również dlatego, że samo wino było wspaniałe. Unsi Terrazas Blanco było dla mnie zaskoczeniem nie tylko swoją jakością, ale i łączeniem z owocami morza. Zaś Los Esribanos to wino, do którego powinno się wracać, bo pokazuje potęgę win ze starych krzewów.

Wina i potrawy niezwykle udane i świetnie współgrały, za co podziękowania Ewie Hudzik z Anecoop Polska i Dominice Bień, gospodyni, prowadzącej bloga Nóż i Widelec.

Jerzy Moskała

Wina z Bodegas Anecoop i hiszpańskie tapas

Wino na weekend – Winzergenossenshaft Achkarren Baden Muskateller Sekt b.A. Trocken

Z rozłożystych winnic Badenii położonych nad samym Renem, z pięknym widokiem na lśniące na horyzoncie Wogezy, pochodzi wino, które zaskakująco nie jest produktem z miejscowych burgunderów, ale ze szczepu muskateller. Jeśli dodać do tego, że wino jest sektem, czyli winem musującym, otrzymujemy ciekawą kombinację, która częściej może występuje w Walencii lub na Sycylii, niż na północ od Alp.

Winzergenossenshaft Achkarren Baden Muskateller Sekt b.A. Trocken © Jerzy Moskała

W solidnej butelce głęboko ukryte pod masywnym korkiem mieści się wino w kolorze dość jasnym z ładnie pracujacymi na kieliszku bąbelkami. Schłodzone do dość niskiej temperatury 7 stopni Celsjusza wraz z ogrzewaniem daje coraz silniejsze bukiety cutrusów, mandarynek, no i oczywiście gałki muszkatułowej. Aromaty nie nachalne, raczej subtelne i wycofane, otwierające się wraz z upływem czasu.

W smaku wino mogłoby być ocenione jako półwytrawne, ale w oznaczeniu producenta jest to klasyczny brut.


Winzergenossenshaft Achkarren Baden Muskateller Sekt b.A. Trocken © Jerzy Moskała

Pewną cechą mylącą jest bowiem całkiem spora owocowość w smaku, której towarzyszy spora kwasowość. Całość wieńczy przyjemny, orzeźwiający finisz.

Czemu to wino na weekend? Może warto zastanowić się nad odstawieniem popularnych win musujących jak cava czy prosecco na rzecz mniej znanych win. Trochę odmiany każdemu na pewno by się przydało.

Wino musujące to nie tylko aperitif, to również wdzięczny towarzysz dań. Do niego wybrałem sałatkę z piklingiem, surową papryką i pomidorami, która zresztą świetnie się sprawdziła, choć do deski japońskich sushi pewnie to wino odnalazłoby się równie znakomicie. Polecam takie eksperymenty food pairing‘owe.

Wino otrzymane z Niemieckiego Instytutu Wina.

Jerzy Moskała


Sałatka z piklingiem © Jerzy Moskała

Wino na weekend – Winzergenossenshaft Achkarren Baden Muskateller Sekt b.A. Trocken

Egri Korona Borhaz Csillag 2017

Korona Borhaz jest w Polsce głównie znana jako dostawca win do Lidla. Półsłodkie lub słodkie (do końca nie wiem) produkty tego egerskiego producenta pojawiły się na półkach dyskontu niczym meteoryt. I zniknęły równie szybko, jak się pojawiły. Moja wizyta na Węgrzech pokazała mi, że ten producenta na miejscu ma jeszcze w swojej ofercie wina inne niż z dużą ilości cukru resztkowego i do tego wcale nie są złe. Szczególnie za równowartość 13 zł!

Egri Korona Borhaz Csillag 2017 to wino, które w sieci Auchan na Węgrzech można kupić w cenie właśnie ok. 13 zł. Tańszy jest tylko csillag sygnowany marką Auchan. Samo oznaczenie csillag jest stosunkowo nowym egerskim projektem dla win białych, którego zasady są równie skomplikowane jak reguły gramatyczne języka węgierskiego. Przynajmniej dla takiego ignoranta, jak niżej podpisany. Csillag to również słowo oznaczające gwiazdę, a egerska gwiazda może być produkowana z najróżnorodniejszych szczepów i może być mieszana na wiele sposobów – ważne jest to, że jest z Egeru.

Wracając do Egri Korona Borhaz Csillag 2017 – zaskakująco niezłe wino dla tej ceny. Jest tu i przyjemna owocowość, niezła kwasowość, żadnych chemicznych dodatków, na które jestem szczególnie wyczulony. Wino pierwotnie miało pójść do sosu, ale uznałem, że lepiej zaserwować do sałatki ze śledziem, co zresztą się stało. Pewnie i do sushi by się sprawdzilo, a nawet jako aperitif.

Naprawdę byłem zaskoczony na tyle, że chyba będe musiał przewartościować moją opinię o egerskich winach białych.

Jerzy Moskała

Egri Korona Borhaz Csillag 2017