SEN Deep Noir Czeremcha

Pewne rzeczy wydają się być nieuchronne. Jak śmierć i podatki. Jak oddychanie i jedzenie. Jak miłość i nienawiść. I jak SEN.

Sen to nalewka. Zajęcie się się nalewkami na tym blogu było jedynie kwestią czasu, bo w końcu jest to blog o winnych okolicach, a nalewki świetnie się tam lokują. Zaś Nalevka Polska dostarcza nie jakieś zwykłe nalewki – dostarcza zmysłowe nalewki.

About senses – podtytuł dla nalewek chyba najlepiej obrazuje cel produktu – odwołanie się do zmysłów, do zapachu i smaku. Może jeszcze do tego trzeciego zmysłu – wrażenia. Pamięci pozostającej po nalewce. I jest to dokładnie tak jak w winie, tak jak w mocnych trunkach jak whisky czy koniak. Bo taki ma być SEN.

Produkcja nalewek w Nalevka Polska jest prowadzona w sposób tradycyjny. Owoce zbierane na wiejskich lub leśnych terenach lubelszczyzny lub podkarpakiego zwożone są do manufaktury (tak, tak – nie fabryki czy fabryczki, lecz manufaktury) w Lublinie, gdzie w procesie przetworzenia dają silnie owocowy półprodukt, do którego dolewany jest spirytus zbożowy. Później jest czas dojrzewania. Całość produkcji odbywa się w gąsiorach i bardziej przypomina domową wytwornię niż fabrykę. Efekt jest zlewany do numerowanych butelek. A co w butelce?

SEN Deep Noir to nalewka z czeremchy. Pita z kieliszków używanych do grappy ujawnia swoje niezwykle interesujące cechy. W zapachu, mimo alkoholu (nalewka ma 40% mocy), wyraźne są nuty nie tylko owoców, w tym przypadku wiśni, ale również migdałów i orzechów. W smaku czuć wyraźnie owoc połączony z alkoholem, który z racji mocy jest rozgrzewający. Całość rozlewa się na języku dając klasyczny efekt – mniam.

Oczywiście, to nie jest napój do picia w dużych ilościach, nie temu służy. Ma raczej za zadanie uświetnić kolację, gdzie podany na koniec nie tylko wspomaga proces trawienia, ale jest też sam w sobie przyjemnością. Tak się go serwuje w restauracjach np. Butchery & Wine w Warszawie. Jednak warto pamiętać, że nalewki w dawnej Polsce miały też inne zadanie. Pite przed obiadem lub kolacją (w zastępstwie wódki) pobudzały soki trawienne pozwalając naszemu organizmowi łatwiej zmagać się z nadchodzącymi wyzwaniami.

To jest naprawdę dobra nalewka. Można szukać jej w restauracjach i specjalistycznych sklepach.

Jerzy Moskała

Advertisements
SEN Deep Noir Czeremcha

Wino na weekend – Bodegas Nodus Estás en la Parra… CHAVAL

Wino dobrane do meczu Portugalia vs Hiszpania. W sumie powinny być może dwa – po jednym na każda połowę, ale jakoś pod ręka znalazł się tylko ten bobal i jakoś tak się prosił…. Nie miałem serca mu odmówić.

Czemu wino na weekend? Bo w weekend będą kolejne mecze, a coś do tych meczów trzeba kosztować. Wino wydaje się najciekawsze, bo w końcu piłka z krajów winnych wychodzi najlepiej. Co było widać.

Bodegas Nodus Estás en la Parra… CHAVAL to wino ekologiczne wtworzone w 100% ze szczepu bobal. No tak – mało winopijców słyszało o takim szczepie, ale jest takowy, rośnie sobie głównie w regionie Walencja. Kiedyś dawał głównie wina pospolite, ale ostatnio, kiedy wróciła moda na wina o silnych nutach owocowych i stosunkowo prostych w odbiorze (czyli więcej owocu – mniej kompleksowości) bobal powoli staje się coraz bardziej popularny. Chaval to wino o ciemnym kolorze wiśni. Ale w zapachu już tej wiśni nie uświadczysz – pojawiają się nuty owoców leśnych (jeżyny, przechodzące później nieco w jagody), ściółki, może trochę malin. Warto wino zdekantować, bo początkowo alkohol w zapachu jest zbyt dominujący. Na szczęście gdzieś w połowie pierwszej połowy zanika.

W smaku dominujący jest owoc, ale w tle pojawia się kwasowość, średnio intensywna, oraz miękkie, ładnie ułożone taniny. Wino średniej długości i średniej ciężkości, ale całkiem przyjemne.

Ciekawostką jest to, że nuty owocowe w tym winie sa dość zimne i w żaden sposób nie przypominają typowych wysłonecznionych win hiszpańskich. Może to cecha szczepu, może wysokości upraw. Wino zdatne do serów i dojrzewających wędlin. Może i do tapasów, ale nie umiem robić.

Wino dobre. Zakup własny w Winestory.

Jerzy Moskała

 

Wino na weekend – Bodegas Nodus Estás en la Parra… CHAVAL

Frankovka Modrá do schabu i młodej kapusty

Obok morawskich słowackie wina są produkowane najbliżej granic Polski. No, może jeszcze na Saksonii produkują wina, ale to głównie Morawy ostatnio stają się wśród polskich turystów, również enoturystów, coraz modniejsze. Słowackie wina są nieco przyćmione ofertą silniejszego sąsiada, choć są one jakościowo i cenowo zbliżone. Korzystając z okazji wypadu do Krynicy zaopatrzyłem się w kilka butelek takich win po stronie słowackiej z myślą o tym, by wypróbować, na ile są ciekawe. Samo próbowanie odłożyłem na okres letni – są to w końcu wina o sporej kwasowości. W końcu to winiarska północ Europy.

Na pierwszy ogień poszło wino ze szczepu frankovka modrá – Vinum Nitraense Frankovka Modra Selection 2016. Frankovka modrá czyli kékfrankos, lemberger, frankovka, czy wreszcie blaufränkisch – klasyczny szczep winnej latorośli uprawiany w Środkowo-Wschodniej Europie. Wina z regionu Nitra są dość popularne na półkach marketów w cenach ok. 4 euro, a zatem zupełna podstawa.

Wino na pierwszy rzut wypadło słabo – owszem jest owocowość czerwonych owoców, głównie wiśni, ale natychmiast przechodzi w dominująca kwasowość, resztkowe taniny pojawiają się gdzieś mocno w tle. Niby nie ma w sumie o czym pisać, ale ….

… ale wino zaserwowałem do klasyki polskiej kuchni – schabowy z młodą kapustą i ziemniakami. I zagrało. Owocowość ładnie współgrała z pomidorami w kapuście, kwasowość z mięsem. Wtedy zrozumiałem, że to ma sens – jeszcze tylko zamiany ziemniaków na knedlika…

Wino ratowała potrawa mu towarzysząca. Samo w sumie pijalne, z potrawą stało się niezłe. Zatem – jeśli więc w planach jest klasyka polskij kuchni może warto sięgnąć po wina słowackie?

Wino w zakupie własnym.

Jerzy Moskała

 

Frankovka Modrá do schabu i młodej kapusty

Wino na weekend – Vinsmoselle Rosé D’Eté Pinot Noir 2017

Ładne mamy lato wiosną tego roku. Wszystkim pragnę przypomnieć, że astronomiczne lato zacznie sie za około 2 tygodnie, a teraz mamy wiosnę. No wiosnę mieć powinniśmy, ale mamy lato. Tak to jakoś się porobiło.

Poza gromadką osób temperaturolubnych 25 stopni Celsjusza i więcej jest dla wszystkich pozostałych samym utrapieniem. Jeśli nie masz w pracy i w swoim wypasionym SUV-ie klimatyzacji to cały dzień człek poci się niczym mysz pod miotłą, a gdy wraca do rozgrzanego mieszkania to jedynym marzeniem jest ochłoda. A jak ochłoda to czyż nie najlepszym sposobem jest świeżo wyciągnięte z lodówki wino różowe?

Vinsmoselle Rosé D’Eté Pinot Noir 2017 jest takim właśnie winem – mocno orzeźwiającym, o silnych nutach owocowych balansujących sporą kwasowość. Nie dziwota – dolina Mozeli jest mocno wysunięta na północ i wina z tych terenów cechuje lekkość i kwasowość. Podobnie ten różowy pinot – choć tu dochodzą jeszcze aromaty truskawek, takich nawet silnie dojrzałych i nieco malin. Wino niezwykle przyjemnie się pije, ale uwaga – musi być silnie schłodzone!

Wino dobre. Dostępne w Przystanek Wino/Paryska 28.

Jerzy Moskała

Wino na weekend – Vinsmoselle Rosé D’Eté Pinot Noir 2017

Wino na weekend – Winnica Dwórzno Czerwone 2015

“Czy Pan, Panie Jerzy, zna się na winach?” Takie zgoła zagadkowe pytanie zadał mi kierownik projektów jednej z największych firm informatycznych w kraju. Szykowny garnitur, nienaganne maniery, duże pieniądze. A pytanie padło w takim momencie naszej konwersacji, gdy, jak to określił Osioł w Shreku, ” I wtedy zapadło takie krępujące milczenie”. “Oczywiście – odrzekłem- są białe i czerwone”. “Pan raczy żartować, Panie Jerzy…” W sumie to żartowałem – przecież są jeszcze  różowe.

Ta historia przypomniała mi się przy okazji win z Winnicy Dwórzno. Bo w końcu mają oni i białe i czerwone wino. No i różowe rzecz jasna. Ale o nim innym razem, bo to różowe to takie różowe w sumie do końca nie jest. Ale za to mają czerwone. Za polskimi winami czerwonymi raczej nie przepadałem, gdyż pierwsze wina jakich próbowałem nie były zbyt ciekawe. Ale ostatnio, za co chyba można podziękować efektowi globalnego ocieplenia, jest z nimi coraz lepiej.

Winnica Dwórzno Czerwone 2015 to wino z trzech szczepów winogron: Marechal Foch, Leon Millot i regent. Czyli szczepy hybrydowe – o hybrydach pisałem przy okazji wina białego tego producenta tutaj. Wino o dość ciemnym kolorze wpadającym w nutki fioletu. W zapachu dominują owoce leśne, zioła i wanilia. Jest też trochę alkoholu (wino ma 12 % alkoholu), ale po lekkiej dekantacji alkohol znika i wino ładnie się otwiera. W smaku intensywny owoc leśny przechodzi w sporą kwasowość. Gdzieś na końcu pojawiają się jakby drobne taniny. Wino średniej długości.

Warto je zostawić do dekantacji trochę dłużej. Ciekawie ewoluuje w zapachu i smaku w kierunku czarnych jagód. Ale nie takich współczesnych borowek amerykańskich – dawnych jagód leśnych, tych jeszcze nie do końca dojrzałych, kwasowych.

Wino chyba najepiej pasowałoby do tłustej gęsi. Ewentualnie do kaczki. Kwasowość solidna, to tłuściejsze mięsko do niego by pasowało.

Wino dobre. Otrzymane od producenta.

Jerzy Moskała

Wino na weekend – Winnica Dwórzno Czerwone 2015

Château L’Heyrisson Frank’s Reserve Bordeaux 2016

Julio Cezar Sobrino, ambasador win hiszpańskich w Polsce, zawsze przywoływał cztery główne kategorie win hiszpańskich: joven, roble, crianza i reserva. Na pytanie, która z nich jest najlepsza odpowiadał: każda ma inny styl, trudno je porównywać.

Na targach Food Expo 2018 degustując wino Hepok Mostar Vranac stwierdziłem, że wino musiało dojrzewać w stalowych tankach. Zaniepokojony producent spytał, czy to źle? Nie, odpowiedziałem, taki styl ma to wino.

Traf chciał, że następnego dnia miałem okazję zdegustować wino z przeciwstawnej szali winiarskiej. Wino, w którego wytworzeniu dojrzewanie w beczce miało olbrzymie znaczenie. Wręcz więcej – to właśnie dojrzewanie w beczce dało temu winu odpowiedni styl. A zatem:

Château L’Heyrisson Frank’s Reserve Bordeaux 2016 to wino z regionu Entre-Deux-Mers, czyli tej części Bordeaux, która leży w widłach rzek Garonne i Dordogne. Wino spędziło 12 miesięcy dojrzewając w beczkach, co dla wszystkich potrafiących w miarę liczyć miesiące powinno dać informację, że dopiero co zostało zabutelkowane. A zatem świeżaczek. Tylko to wino okazało się nad wyraz dojrzałe…

Dla tych, ktorzy obawiają się kolejnego, “przebeczkowanego” Bordeaux dobra informacja – winemaker odrobił swoją lekcję. Wino o głębokiej ciemnej barwie daje na wstępie z lekka wycofane aromaty czarnej porzeczki i wiśni, które z czasem się znakomicie rozwijają. Do tego dochodzi silna nuta wanilii – jest ona wyraźna, acz nie dominująca. Daje przyjemną, wręcz urokliwą kombinację zapachów z owocem. Na koniec pojawiają się lekkie nuty leśne.

W smaku powtarzają się owoce, które przechodzą w niezłą kwasowość, zaś finał to miękkie garbniki. Całość jest już ułożona, praktycznie gotowa do picia. Mimo tak młodego wina. Wino naprawdę zaskakująco zaokrąglone w smaku i mocno zniewalające w zapachu.

Wino miałem okazję degustować do karkówki z grilla, gdzie sprawdziło się znakomicie. Tym bardziej, że mięso było odpowiednio potraktowane przyprawami z miodem.

Wino dobre. Otrzymane do degustacji ze Składu Wina Fort Okęcie/winnice.eu.

Jerzy Moskała

Château L’Heyrisson Frank’s Reserve Bordeaux 2016

Winnica Dwórzno Białe Cuvée 2015

Położona na Mazowszu winnica Dwórzno jest jedną z najdalej na północ wysuniętą winnicą w Polsce. Oczywiście jest Winnica Turnaua pod Szczecinem, uprawy winnej latorośli wracają też np. na Kujawy, ale Dwórzno to nadal daleko na północ wysunięta forpoczta zwycięskiego marszu winnej latorośli, porównując z Małopolską, Podkarpaciem czy Ziemią Sandomierską. No i dodatkowo blisko stolicy, co też ma niebagatelne znaczenie.

Gospodarstwo to ok. 40 ha upraw, z czego spora część stanowią nasady winne. Uprawiane są tu szczepy hybrydowe – szczepy, będące wynikiem krzyżowania Vitis vinifera z odmianami innych gatunków, jak na przykład Vitis labrusca czy Vitis rupestris. Choć dawniej takie krzyżówki często miały charakter spontaniczny, to współcześnie produkcja winorośli bardziej odpornej na mrozy, choroby, czy ze względu na cechy wina, stanowi już poważną gałąź przemysłu. Używany wobec nich bardzo często skrót PIWI, pochodzi od słowa Pilzwiderstandsfähig – „odporny na choroby grzybiczne”.

Winnica Dwórzno Białe Cuvée 2015 to wino wyprodukowane z winogron kilku szczepów hybrydowych: aurora, seyval blanc, johanitter, hibernal i solaris. Wino o żółtym, choć lekko szarym kolorze, daje w zapachu głównie aromaty białych kwiatów. W smaku dominują nuty owoców – żółtej śliwki, trochę jabłka oraz nuty ziołowe z lekkim posmakiem orzechów. Wino ma sporą kwasowość, choć jest ona umiejętnie zbalansowana cukrem resztkowym. Nie ma go zresztą też zbyt dużo – gdzieś na pograniczu wina półwytrawnego. Całość bardzo przyjemna i pijalna – ale konieczne jest schłodzenie wina do temperatury ok 11 stopni Celsjusza.

Wino ma 11,7 % alkoholu, więc jest to raczej wino przeciętnie alkoholowe. Co przy wysypie win o wysokim poziomie alkoholu, często trudno pijalnych, staje się raczej zaletą niż wadą.

Wino dobre. Otrzymane od producenta.

Jerzy Moskała

Winnica Dwórzno Białe Cuvée 2015